W numerze
 
marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 5 Niedziela Wielkiego Postu »

Chcemy ujrzeć Jezusa

Drukuj

Człowiek skazany jest na realizację swoich życiowych pragnień. One mogą być bardzo różne i mogą dotyczyć różnych spraw życia. Chociażby pragnienia związane z dążeniem do szczęścia, pragnienie sukcesu, pragnienie jakiegoś dobra, pragnienia ukierunkowane na materializm, pragnienia fizyczne (łaknienie wody), i w końcu pragnienia czysto religijne, wypływające z wiary, jak np. to o którym mówi ewangelia, pragnienie Greków wyrażone w słowach: “Chcemy ujrzeć Jezusa”.

 

Czas wielkopostnych zmagań, czas nawrócenia staje się tylko wtedy owocny kiedy my sami zaczniemy pragnąć tak jak Grecy, ujrzenia Go, spotkania samego Jezusa, wobec którego orientujemy nasze życiowe sprawy, ale też i nas samych. Pragnienie, o którym mówi ewangelia, na dobrą sprawę jest pragnieniem każdego człowieka. Ujrzeć Jezusa, spotkać go na swojej drodze życia to największe szczęście i największy dar. Okazuje się, że tylko pragnienie osobistej więzi z Mistrzem może być źródłem wewnętrznej odnowy i przemiany oraz celem życia. Tylko czy my mamy to pragnienie? To jest pytanie, które każdy z nas musi sobie postawić. Czy mamy pragnienie zobaczenia Mistrza? Spotkania Go osobiście, wejścia z Nim w konkretną osobistą relację, powierzenia mu wszystkiego, swoich planów na życie oraz wszystkich innych pragnień, które mamy – tych dobrych i potrzebnych, ale też i tych egoistycznych i pysznych.

 

 

 

“Największy ptak, stał się rybą żyjącą na dnie”

 

 

Jednakże samo pragnienie nie wystarczy. Potrzebna jest bowiem jego realizacja. Tam bowiem gdzie pragnienie spotkania Jezusa, tam też pragnienie podążania za Nim, podejmowania tak jak On trudów i ciężarów, zmagań codzienności, bo tylko tu następuje weryfikacja naszej wiary, a tym samym naszych pragnień oraz ich realizacja. Odpowiedź Jezusa na prośbę Greków jest zdumiewająca, inna niż byśmy tego chcieli. Pan Wszechświata przyrównuje się do ziarna, małego nic nie znaczącego, skazanego na obumarcie. Jest to odpowiedź, którą i my otrzymujemy. “Jezus schodzi na samo dno. Upokarza się po to by spotkać człowieka” (M. Jakimowicz “Dno”).

 

Pragnąć Jezusa to znaczy służyć, tracić życie, postawić swoje sprawy na drugim miejscu, w końcu obumierać tak jak On, ale też wejść w uwielbienie, które pozwala zauważać Boga we wszystkim co nas spotyka, w zwyczajnej codzienności i ludziach, których Pan stawia na naszej drodze życia. Uwielbienie, które daje wewnętrzną wolność.

 

Dobra Nowina, która objawia się w tej ewangelii, przypomina każdemu z nas, że nie jest sam. Pan przyciąga wszystkich do siebie, prowadzi do życia uwielbionego, niezależnie od trudności i przeciwności, niezależnie od tego jak bardzo nieraz jest ciężko w życiu, On jest z każdym z nas. Nie pozwoli abyś się pogubił czy pobłądził, gdyż On sam jest źródłem wszelkiego pragnienia i On sam pozwala na to, aby każde z jego pragnień mogło być zrealizowane.

 

 

 

autor: ks. Wojciech Mueller