W numerze
 
marzec/kwiecień 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 5 Niedziela Wielkiego Postu »

Droga do wiecznego światła

Drukuj
Zbyt wielka była cena, jaką za to nasze życie każdego z nas, zapłacił Bóg. Wiara w zmartwychwstanie musi łączyć się ze zrozumieniem, że nasze zmartwychwstanie będzie albo „do życia wiecznego” albo „ku wiecznemu potępieniu”. Nasza droga do wiecznego światła, którym jest Bóg, zaczyna się już teraz, o ile tą drogą podążamy w świetle wiary, nadziei i miłości.

 

Franz Werfel napisał kiedyś: „Jak narodziny są bolesną tajemnicą między matką a dzieckiem, tak śmierć jest bolesną tajemnicą między Bogiem a człowiekiem”. Bo wydaje się, że to właśnie wydarzenie, jak żadne inne, bardziej nie wiąże spraw Bożych z ludzkimi. Nieunikniona konieczność śmierci najczęściej nas przeraża. Odsuwamy od siebie myśl, że i nas będzie ona czekała pewnego dnia, w pewnym miejscu, o określonej godzinie. Bowiem jak mówi psalmista: „Życie nasze jest jak trawa. Rankiem zielona i kwitnąca, a wieczorem skoszona usycha”. Na tę ostatnią drogę na ziemi, którą odbędziemy już na ramionach niosących naszą trumnę, każdy z nas wejdzie z drogi całego swojego życia. Jak śmierć, wydaje się tak trudnym do zrozumienia i zaakceptowania, ostatnim etapem naszej ziemskiej wędrówki, tak życie doczesne aż nadto powinno być rozumiane jako przygotowanie do tego przejścia. „Czas ucieka, wieczność czeka”. Nie możemy pozwolić, aby ten czas przepłynął nam przez palce. Dariusz Fijałkowski w swoim zbiorze poezji „Dzień mój mały pobłogosław” zawarł wiersz zatytułowany Świeczka.
 
Czy mogę napisać wiersz o świeczce
Mogę ale tylko wtedy kiedy się wypali
Czy mogę napisać o śmierci
Mogę ale nie zdążę już sprawdzić – poprawić
Zresztą wypalonej świeczki też poprawić nie można
 
Zbyt wielka była cena, jaką za to nasze życie każdego z nas, zapłacił Bóg. Wiara w zmartwychwstanie musi łączyć się ze zrozumieniem, że nasze zmartwychwstanie będzie albo „do życia wiecznego” albo „ku wiecznemu potępieniu”. Nasza droga do wiecznego światła, którym jest Bóg, zaczyna się już teraz, o ile tą drogą podążamy w świetle wiary, nadziei i miłości.
Na jednym z wielkomiejskich cmentarzy Poznania jest takie miejsce szczególnie smutne, choć w tamtym czasie mojej posługi duszpasterskiej, nosiło dumną nazwę Alei Zasłużonych. Długa to ścieżka, którą często przemierzałem, prowadzą pogrzebowe kondukty. Po jednej i drugiej stronie widzimy liczny szereg grobów bez krzyża, bez jakichkolwiek religijnych znaków, bez słowa modlitwy. Tylko same napisy na nagrobnych płytach informują, że ten był zasłużonym działaczem takiego ruchu, a tamten innego. Pośród tych grobów jest jednak jeden, na którego marmurowej płycie wyryte jest wielkimi literami słowo: credo.
W tej drodze do Jerozolimy, gdzie wszystko się dokona, stajemy z Jezusem, Marią i Martą przy grobie Łazarza. Niech tam nadzieja radosnego „Alleluja”, które wybrzmi w święta Zmartwychwstania zwycięży nasz lęk i smutek Wielkiego Piątku.
 
 
autor: ks. Kazimierz Zdziebko OMI