Eschatologiczny wymiar życia i przesłania kościoła
Do jakiego życia jesteśmy powołani?
Piąta niedziela Wielkiego Postu: – przed uroczystym wjazdem do Jerozolimy, przed Wielkim Czwartkiem, przed męką i śmiercią w Wielki Piątek, przed zmartwychwstaniem, niech nam przybliży sprawę naszego istnienia i życia. – Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli jest jednym wielkim wyznaniem wiary w nieśmiertelność – życie wieczne człowieka. Prorok Ezechiel i święty Paweł zaznaczają, że człowiek powołany jest przez Boga do życia – Pan Bóg wydobywa człowieka z grobu i wskrzesza z martwych. Ewangelia o wskrzeszeniu Łazarza ukazuje nam Chrystusa jako pana naszego życia. – A do jakiego istnienia zostaliśmy przez Boga powołani? Do życia wiecznego.
Bo eschatologiczny, sięgający poza grób, jest wymiar życia ludzkiego a także przesłania Kościoła. Pomyślmy dziś o tym.
Życie doczesne i wieczne
Tak, jak dziś wiemy, że w najbliższych dwu tygodniach przeżywać będziemy mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, tak też doskonale wiemy, że i my staniemy u kresu naszego ziemskiego życia, czy to za dwa tygodnie, czy za dwadzieścia lub więcej lat. Ale na pewno to nastąpi! A potem?
Istnieje wielkie niebezpieczeństwo takiego postępowania w życiu doczesnym, iż ziemskie zainteresowania przysłaniają całkowicie sprawę życia wiecznego. – A Pan Jezus po to czynił cuda: wskrzesił Łazarza, młodzieńca z Naim, uzdrawiał chorych, ślepych, głuchych, paralityków, abyśmy wiedzieli, że On reprezentuje Stwórcę, który jest panem i dawcą życia, ma władzę przywracać zdrowie, życie ciała i duszy, odpuszczać grzechy. Abyśmy wiedzieli, że On jest od tego, aby orzekać: na ile jest ważne umywanie rąk i po co jest szabat A uznał, że szabat jest do realizowania miłości Boga i bliźniego, a nie do ograniczania miłości. Dalej, On ma prawo domagać się, by świątynia była domem modlitwy, a nie miejscem handlowych interesów. – Ale właśnie przyziemne interesy, tak zaślepiły niektórych synów Izraela, że nawet cuda nie pomogły! Tłumaczyli je sobie kontaktem z diabłem. Wskrzeszony Łazarz nawet im zawadzał.
A współcześnie? – “Ludzie chcąc urządzić się w życiu, zapominają żyć” (Margaret Fuller). Tymczasem tu na ziemi “życie to dzieciństwo naszej nieśmiertelności” (J. W. Goethe). Bóg jednak chce, abyśmy współżyli z Bogiem nie ze strachu czy przymusu, lecz z wyboru.
Człowiek jest powołany przez Boga do życia wiecznego
Jezus słowem i czynem dowodzi, iż życie człowieka, mimo że zmierza ku śmierci, to jednak na niej się nie kończy. Właśnie dla wybawienia od potępienia wiecznego człowieka, Syn Boży składa w ofierze życie swoje doczesne, aby ludziom otworzyć bramy do szczęścia wiecznego. Znamienne są Jego słowa: “Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25). – Jezus wskazuje, że “prawdziwy sens życia człowieka nie zamyka się w horyzoncie doczesności, ale otwiera się na wieczność” (EiE 21).
Perspektywa życia wiecznego, jako nagrody za wierność w spełnianiu woli Bożej, jest najwyższą motywacją, która pobudza do heroizmu cnót a u męczenników do wielkiego męstwa.
Nadzieja chrześcijańska zawiera w sobie pierwiastek eschatologiczny, co decyduje o jej specyfice, a to dodaje energii i zapału wszelkim poczynaniom Kościoła.
Eschatologiczny wymiar przesłania Kościoła
Kościół składa się z “ludzi” mniej czy więcej doskonałych, słabych i grzesznych ale i świętych. Stąd najważniejsze są w Kościele wartości Boże, które wznoszą człowieka ku Bogu i niebu, a nie to, że im ktoś nie dorasta.
Porównajmy Kościół do rodziny. Ludzi na ziemi porównajmy do dzieci, które rosną w różnej doskonałości. Świętych w niebie możemy traktować jak dorosłych w rodzinie, którzy najwięcej mogą dokonać. A dusze w czyśćcu postrzegajmy jak chorych, którzy się leczą ze swych słabości. Chorym, najwięcej pomóc mogą starsi. Ale dzieci też mogą. Chorzy zaś, gdy wyzdrowieją, wdzięczni za pomoc w potrzebie, z kolei sami mogą wiele pomóc, zwłaszcza dzieciom, czy innym chorym. Tak możemy wyobrazić sobie “świętych obcowanie”, czyli wzajemną pomoc i więź między wiernymi na ziemi, świętymi w niebie i duszami w czyśćcu. Oto obraz eschatologicznego wymiaru przesłania Kościoła. Liczy się dobro.
Ludzie mają różne światopoglądy: religijne, polityczne, bieżące mody, na jakie ich stać. Ale najważniejsze jest to, co kto robi dobrego, czy złego. Bo wtedy służy lub szkodzi życiu, sobie, innym, sprawie i społeczności. Społeczności zaś zwłaszcza tej, w której szeregach się znajduje. I tak jak afery, korupcje itp. rzutują na wizerunek partii, której członkowie tak lub inaczej postępują, tak samo i życie członków Kościoła, ich postępowanie, pociąga, lub odpycha. Zatem tak przed Bogiem, a nawet przed ludźmi, nie wystarczy stwarzać pozory, że czyni się coś dobrego. Tylko prawdziwe dobro się liczy.
Życie rozsądne
Żyjąc w tym świecie, nie jesteśmy w stanie wychylić się poza ten nasz świat, by osobiście stwierdzić, jak będzie wyglądało nasze bytowanie po śmierci. (Ale możemy posłużyć się porównaniem z rzeczywistości nam znanej. Pierwiastek jest tym samym pierwiastkiem także, gdy istnieje w postaci stałej, ciekłej czy gazowej. Cząsteczka wody jako lód, płyn i para, są tym samym, ale w innej postaci. Gąsienica jest tym samym osobnikiem, co owad doskonały, ale do czasu istnieje w postaci gąsienicy, poczwarki, w końcu owada doskonałego). – Zaufajmy Bogu! Najważniejsze jest to, że życie osadzone na dobrych fundamentach, na Stwórcy i Jego prawach, ma największą gwarancję, że skorzysta się z tego, co Bóg zgotował tym, którzy z Nim żyją, którzy Go miłują. Jak ziarno spod ziemi, kiełkuje ku życiu nad ziemią, tak nasze bytowanie, jeśli Bogu się tak podoba, przejdzie ku słońcu tego stworzenia, ku Bogu, gdy niejako wyrośniemy nad to nasze życie ziemskie.
Wielki myśliciel – Pascal, przestrzega przed ucieczką od osobistej odpowiedzi na pytanie o to, co mnie czeka po mojej nieuniknionej śmierci: “Zadziwia mnie i przeraża (niepokoi się Pascal) obojętność wobec następującej kwestii: Wieczność, którą przynosi ze sobą śmierć, jest rzeczą tak bardzo wzniosłą, że trzeba być pozbawionym wszelkiego poczucia logiki, aby pozostawać obojętnym wobec takiego problemu. (...) Nie ma dla człowieka nic ważniejszego jak jego przeznaczenie; nic nie jest bardziej niepokojące od wieczności, która go wszakże oczekuje”. Pascal używa ostatecznego argumentu: Jeżeli wierzący myli się i skoro naprawdę poza progiem śmierci są tylko milczenie i ciemności, on się nigdy o tym nie dowie. Jeżeli natomiast niedowiarek się myli, jeżeli coś jest, to przez całą wieczność będzie ponosić konsekwencje swego błędu.
Życie chrześcijańskie
Życie wieczne jest też podstawową prawdą, głoszoną przez Kościół; nawet wówczas, gdy człowiek żyje tak, jakby śmierć była ostateczną metą biegu życia. – Nawet, gdyby i tak człowiek żył, jakby śmierć była ostateczną metą biegu życia, to, jak mówi przysłowie: “i tak do grobu ze sobą nic nie zabierze”. Natomiast, istnieje jakaś miła przyjemność z obdarzania. Mówi K. Gibron: “Wszystko, co macie zostanie pewnego dnia rozdane; dlatego dawajcie teraz, żeby czas rozdawania należał do was, a nie do waszych dziedziców. Niekiedy powiadacie: Daję chętnie, ale tylko tym, którzy na to zasługują. Nie mówią tak np. drzewa owocowe w waszych ogrodach. Dają, żeby mogły żyć; zachowanie bowiem wszystkiego dla siebie oznacza zgubę”. To z przyrody. – Ale największym wzorem dla naszego postępowania, jest Boski nasz Zbawiciel, który szedł przez ten świat dobrze czyniąc. Naśladując Chrystusa, i my rozdawajmy miłość i życzliwość, byśmy z tym bogactwem mogli stanąć przed Panem wieczności. Bo Jezus snując przed nami wizję oceny naszego życia na sądzie, powiada: “Byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem... itd.” Tę zapłatę wg obietnicy Chrystusa otrzymamy przecież na tamtym świecie. Ale zasłużyć na nią mamy tutaj!
Nasz zysk
Nasze rozważanie zakończmy historią o chorym z Lublina... Przed laty umierał tam znany obywatel, który nie kwapił się do pojednania z Bogiem przez Sakrament Chorych. Podobno sam biskup lubelski, którym wówczas był Stefan Wyszyński, odwiedził go w chorobie i zachęcał do wiatyku. To nie poskutkowało. – Zdarzyło się jednak, że odwiedził go także z kolei towarzysz wspólnych zabaw i rozrywek. Chory powiada do tego swego gościa: “Wszyscy mnie chcą gwałtem wepchnąć do nieba.” – W odpowiedzi usłyszał: “Przecież nie stracisz”! Zastanowił się, pojednał się z Bogiem i umarł spokojnie. Ty, ja? Czy stracisz? Nie! A więc?
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






