Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz
Bóg płacze nad losem człowieka, który żyjąc podług ciała nieuchronnie zmierza ku śmierci. Gdy już niestety dojdzie do prawdziwej tragedii, słychać pełne rozpaczy wołanie: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł!” Ale to nieprawda! Nie ma dnia, w którym Bóg nie kołatałby do drzwi naszych serc. My natomiast, albo odkładamy na później chwilę wpuszczenia do środka tak zacnego Gościa, albo zajęci innymi sprawami nie słyszymy tego pukania, którego echo cichnie w czeluściach naszych sumień.
Bóg płacze nad losem człowieka, który żyjąc podług ciała nieuchronnie zmierza ku śmierci. Gdy już niestety dojdzie do prawdziwej tragedii, słychać pełne rozpaczy wołanie: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł!” Ale to nieprawda! Nie ma dnia, w którym Bóg nie kołatałby do drzwi naszych serc. My natomiast, albo odkładamy na później chwilę wpuszczenia do środka tak zacnego Gościa, albo zajęci innymi sprawami nie słyszymy tego pukania, którego echo cichnie w czeluściach naszych sumień.
Łazarz i jego siostry bardzo kochali Jezusa. Gdy przyjaciel Nauczyciela ciężko zachorował, Maria i Marta dobrze wiedziały, u Kogo mają szukać ratunku. Dlatego same natychmiast skierowały prośbę do Zbawiciela, by Ten zechciał nawiedzić ich dom. Kiedy dowiedziały się o Jego rychłym nadejściu, wówczas wybiegły Mu na spotkanie. Ich wiara i nadzieja niewątpliwie bardzo przyczyniły się do wylania Bożej łaski.
Cud zmartwychwstania może stać się udziałem każdego z nas. Po to Chrystus przyszedł na ziemię i oddał swoje życie na krzyżu, by odkupić nasze winy, a tym samym otworzyć nam bramy Nieba. Pierwsze czytanie z księgi proroka Ezechiela mówi o obietnicy złożonej przez Boga, że Wszechmocny wydobędzie z grobów swój lud i powiedzie go do krainy, do której śmierć nie będzie miała dostępu. Zaś św. Paweł w czytanym dziś fragmencie Listu do Rzymian zapewnia, że od momentu zamieszkania w nas Chrystusa „ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia”. Apostoł Narodów dodaje: „Ten, co wskrzesił Jezusa Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was Ducha”. Widzimy zatem, że głęboka wiara i ufność pokładana w Bogu skutkują udzieleniem nam przez Niego daru nieśmiertelności.
Cierpienie i umieranie to trudne tematy, z którymi przeciętny człowiek boi się zmierzyć. Woli przed nimi uciekać, gdyż napawają go lękiem. Bóg dobrze zna nasze rozterki i słabości. Jednocześnie daje nam wskazania, jak żyć, by im nie ulec. Nie tylko nie odmawia swojego błogosławieństwa tym, którzy przyzywają Jego imienia, ale przychodzi także do tych, którzy już o Nim zapomnieli lub wręcz nie chcą Go znać. Czas Wielkiego Postu pozwala nam wejrzeć w głąb samego siebie. Najlepiej można to uczynić poprzez rozświetlenie wnętrza naszych serc światłem Bożej Miłości. Usuńmy więc kamienie niewiary, by nie były już powodem naszej izolacji od Dawcy życia wiecznego. Nie budujmy sobie grobowców, lecz zabiegajmy o mieszkania w domu Ojca.
Wskrzeszenie Łazarza uzmysławia nam, jak bardzo Jezus angażuje się w rozwiązywanie ludzkich problemów. Pragnie pokonywać je wraz z nami. Własnym przykładem pokazuje, u Kogo mamy szukać pomocy. Uczy nas pełnej ufności modlitwy. W chwilach boleści nie chowajmy twarzy w swoich dłoniach, lecz unieśmy wzrok ku Niebu. Karmmy się Słowem i Ciałem naszego Pana, a wtedy rozpacz nie uśmierci naszej nadziei. W pokorze serca powtarzajmy za Jezusem: „Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz”.
autor: Michał Piotr Gniadek
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






