marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 5 Niedziela Wielkiego Postu »

Ludzka sprawiedliwość i Boże miłosierdzie

Drukuj
Dzisiejsza ewangelia po raz kolejny ukazuje nam potężny rozdźwięk pomiędzy Bożą miłością a ludzkim poczuciem sprawiedliwości. Kamienowanie stanowiło w czasach biblijnych sposób jej dochodzenia. Nierząd uważany był za drastyczne przekroczenie Bożych wskazań, dlatego zasługiwał na najwyższy wymiar kary. Już miały posypać się kamienie, gdy do akcji wkroczył Jezus. Nie lękał się gradu ludzkiej zawiści. Bez wahania stanął w obronie grzesznicy. Jakie to ma konsekwencje dla każdego z nas, który sam może znaleźć się w podobnej sytuacji, i to zarówno jako ofiara, jak i agresor?

Dzisiejsza ewangelia po raz kolejny ukazuje nam potężny rozdźwięk pomiędzy Bożą miłością a ludzkim poczuciem sprawiedliwości. Kamienowanie stanowiło w czasach biblijnych sposób jej dochodzenia. Nierząd uważany był za drastyczne przekroczenie Bożych wskazań, dlatego zasługiwał na najwyższy wymiar kary. Już miały posypać się kamienie, gdy do akcji wkroczył Jezus. Nie lękał się gradu ludzkiej zawiści. Bez wahania stanął w obronie grzesznicy. Jakie to ma konsekwencje dla każdego z nas, który sam może znaleźć się w podobnej sytuacji, i to zarówno jako ofiara, jak i agresor?

Wielokrotnie możemy się przyłapać na tym, że chętniej wydajemy osądy, niż sami mielibyśmy się im poddać. Brak samokrytycyzmu w dużym stopniu ogranicza nasze wzrastanie. O wiele lepiej wychodzi nam wylewanie swojej złości na bliźnich. Skoro sam odczuwam gorycz porażki, to przynajmniej nieco ją sobie „osłodzę”, patrząc na upadek kogoś obok mnie. Czy postawa Zbawiciela jest mi rzeczywiście bliska? Bardzo trudno jest nam pochylić się nad sytuacją kogoś, kto rzeczywiście dopuścił się grzechu. To z kolei ma bardzo negatywny wpływ na nasza samoakceptację oraz osobiste relacje z Bogiem. Lęk przed spowiedzią stanowi tego najlepszy przykład. Trudno podejść do kratek konfesjonału, gdy w naszym życiu wyznajemy jedynie zasady bezwzględnej sprawiedliwości i odwetu, a nie miłości i przebaczenia. Ta postawa nie pozwala nam wypłynąć na głębię chrześcijaństwa.

Nie stawiajmy przeszkód Bożemu miłosierdziu. Gdyby nie ono, zapewne nikt z nas nie mógłby liczyć na łaskę. Na koniec czytanej dziś perykopy Jezus zwrócił się do nierządnicy słowami, które z całą pewnością są źródłem naszej nadziei: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz”. Zatem zaproszenie do pójścia drogą Światła wciąż jest dla każdego z nas aktualne, bez względu na sytuację, w której obecnie się znajdujemy, z przyczyn mniej lub bardziej zawinionych.

Jezus uczy nas także zabierania głosu w obronie praw człowieka. To jego dobro powinno być zawsze celem działań podejmowanych na poziomie osobistym i społecznym. Jeżeli nie da się uniknąć wymierzenia kary, to jej skutki winny być nie tylko wymierne, ale przede wszystkim uzdrawiające dla popełniającego wykroczenie. Natomiast w żadnym wypadku nie wolno nam nikogo potępiać, gdyż nie czyni tego nawet sam Bóg. On, jak nikt inny zna ludzką naturę i wie, iż tkwi w niej ogromny potencjał dobra. Niech zatem nie kamienie, a otwarte serca staną się symbolem współczesnego człowieczeństwa.

 
autor: Michał Piotr Gniadek