W numerze
 
Czy wraz z drukowaną wersją chciałbyś otrzymać wersję elektroniczną naszego czasopisma?
TAK
NIE
 
 
 
Głosów: 2056
 
marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 5 Niedziela Wielkiego Postu »

Miłość nie potępia

Drukuj

Ewangelia dzisiejszej niedzieli przedstawia fascynujący obraz: na pierwszym planie widzimy Jezusa, przebywającego od rana w świątyni jerozolimskiej, i gromadzących się przy Nim ludzi, którzy słuchają Go z zapartym tchem. Wtem podchodzą do Niego uczeni w Piśmie i faryzeusze, wlokąc za sobą kobietę, która dopiero co została przyłapana na cudzołóstwie. Stawiając ją na środku, zadają Jezusowi podchwytliwe pytanie: „W Prawie Mojżesz kazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?”. Jeśli Jezus odpowie im: „To ją ukamienujcie!”, przyzna rację radykałom. Jeśli powie: „Zostawcie ją w spokoju”, pokaże, że lekceważy Prawo Mojżeszowe. Dlatego milczy, ale nie bezczynnie: nachyliwszy się, pisze coś palcem po ziemi. Jednakże oskarżyciele są nieustępliwi i domagają się odpowiedzi. Wtedy mówi im: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Słysząc to, wszyscy, jeden po drugim, odchodzą. W końcu zostaje tylko On i ta kobieta.

Po mistrzowsku ewangelista opisuje, jak Jezus zręcznie pokonuje swoich wrogów i ratuje życie tej, której śmierć zaglądała już w oczy. Na pytania, które ewentualnie nas by interesowały, np.: co się stało z mężczyzną, który z tą kobietą dopuścił się cudzołóstwa, albo: kim byli świadkowie tego występku, Jan nie odpowiada. Wszystko w tej opowieści zmierza ku jednemu – ku temu, co Jezus mówi na końcu: „I ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili nie grzesz”.

Jezus zatem – bez stawiania jakichkolwiek warunków – wybacza tej kobiecie śmiertelny grzech, który o mało co nie stał się przyczyną jej śmierci. To doświadczenie ma dać jej siły do unikania odtąd wszelkiego grzechu. Nie kara, lecz przebaczenie ma przynieść poprawę i przemianę.

Temu przekonaniu Jezus pozostanie zawsze wierny i w końcu zapłaci za nie swoim życiem. Stało ono bowiem w całkowitej sprzeczności z przekonaniami większości ludzi Jego czasów. W ich mniemaniu Bóg kładzie ludzkie czyny jakby na szalach wagi: jeśli dobre przeważają, jest zadowolony; jeśli zaś nie, jest zły, odwraca od człowieka swoje oblicze i zsyła nań rozmaite, dotkliwe kary. Pozbawienie miłości ma być, według nich, Bożym środkiem wychowawczym.

Jezus sprzeciwiał się takim poglądom i głosił co innego. Wyznawał zasadę, że „nie zdrowi potrzebują lekarza, lecz ci, którzy się źle mają” i przede wszystkim swoim życiem pokazał, że w sercu Boga nie ma żądzy odwetu i chęci ukarania grzeszników, lecz jest miłość i tęsknota za człowiekiem, który przez grzech od Niego odszedł. Bóg pragnie jego powrotu niezależnie od wagi grzechów, jakich się dopuścił. Bynajmniej nie umniejsza to ciężaru ludzkiej winy i grzechu, ale Bóg chce przede wszystkim dać grzesznikowi doświadczyć Jego bezwarunkowego przebaczenia, które ma stać się motywacją do rozpoczęcia całkowicie nowego życia. Dlatego Jezus nie zajmuje się już „ciężarem gatunkowym” grzechu i adekwatną doń, sprawiedliwą karą, lecz tym, żeby umożliwić grzesznikowi rozpoczęcie wszystkiego od nowa, tak jak w przypadku kobiety z dzisiejszej ewangelii.

Dziś rozpoczyna się ostatni, pasyjny okres Wielkiego Postu. Od dzisiejszej niedzieli jeszcze intensywniej wpatrujemy się w umęczone oblicze Chrystusa. On – odrzucona i ukrzyżowana Miłość – dobrowolnie bierze nasze winy na siebie i dźwiga je za nas. Czas, by uznać swoje grzechy i złożyć je przed Nim! Miłość Boga jest większa niż nasz grzech – nikogo nie potępia. Dlatego Bóg wychodzi nam naprzeciw jako miłosierny Ojciec i przebacza nam nasze winy. Każdy, kto szczerze wyznaje Mu swoje winy, może być pewien, że odejdzie usprawiedliwiony. Bóg nam ufa bardziej, niż my sobie sami ufamy. Dlatego mówi do każdej i każdego z nas: „Nie potępiam cię. Idź, a od tej chwili już nie grzesz!”.

autor: ks. Adam Kalbarczyk