marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 5 Niedziela Wielkiego Postu »

Sugestie słuchacza

Drukuj
Jak wybrnąć z kłopotu? Jak precyzyjnie rozumieć dzisiejszą ewangelię, by móc jej przesłanie zastosować w praktyce codziennego życia? Jawnogrzeszników różnej maści współcześnie nie brakuje. Czy wolno nam takie postawy krytykować? Jak to czynić, by nie popaść w konflikt z nauką ewangeliczną? Co to znaczy: „nikt cię nie potępił”?.

Dzisiejsza ewangelia przywołuje mi na myśl dwie sytuacje wychowawcze, z jakimi muszą się borykać rodzice. Wydaje się, że warto byłoby przyjrzeć się im bliżej i pomóc nam ujrzeć je we właściwym świetle.

Pierwsza z nich to typowa reakcja rodziców na kontakty swoich pociech z tzw. „niegrzecznymi dziećmi”. Często się słyszy: „Nie baw się z tym chłopcem, bo to chuligan”; albo: „Ta dziewczyna to nie jest odpowiednie towarzystwo”. Zresztą nawet przysłowie ostrzega: „kto z kim przestaje, takim się staje”. Nic dziwnego, że rodzice starają się w jakiś sposób selekcjonować towarzystwo swoich dzieci.

Rozumiemy, że powinniśmy potępiać zachowanie, a nie człowieka. W życiowej praktyce jednak bardzo trudno oddzielić jedno od drugiego. A jeśli na dodatek dziecku zaimponuje „podejrzany” rówieśnik, jakże łatwo o zarzut pod adresem rodziców: „Pan Jezus nie kazał potępiać, a wy potępiacie! A niby to my jesteśmy lepsi! Tymczasem oni mnie nie odrzucają!”. I zaraz potem biedny rodzic usłyszy śpiewaną głośno piosenkę: „Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem!”. To jest ten drugi problem wychowawczy, o którym wspomniałam: „«Bóg kocha mnie takiego jakim jestem», a rodzice ciągle mają do mnie o coś pretensje… Po prostu niesłusznie się czepiają” – dochodzi do wniosku niejeden młody człowiek.

Jak wybrnąć z kłopotu? Jak precyzyjnie rozumieć dzisiejszą ewangelię, by móc jej przesłanie zastosować w praktyce codziennego życia? Jawnogrzeszników różnej maści współcześnie nie brakuje. Czy wolno nam takie postawy krytykować? Jak to czynić, by nie popaść w konflikt z nauką ewangeliczną? Co to znaczy: „nikt cię nie potępił”?. Jak wskazywać na zło, jeśli nie wolno sądzić, abyśmy nie byli sądzeni, i nie potępiać, bo nikt z nas nie jest przecież bez winy? Jak zaszczepiać w dzieciach niechęć do złego postępowania, nie krytykując i nie potępiając tych, którzy sieją zgorszenie? Czym się różni „osądzenie”, „potępienie” od upomnienia takiego, że brat może nam być jak „poganin i celnik”? Co to jest w takim razie ekskomunika?

autor: Maria M. Lewicka