W numerze
 
marzec/kwiecień 2009 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 5 Niedziela Wielkiego Postu »

Utracić teraz, by zyskać w wieczności

Drukuj
Godzina „utraty” – czyli wywyższenia Jezusa
Być może kierowała nimi ciekawość, chęć poznania niezwykłej wiedzy i mądrości Nauczyciela z Nazaretu. Proszą więc Filipa o pośrednictwo. Ten zaś wraz z Andrzejem zwracają się do Jezusa. Żydzi będący Grekami nie spodziewali się, że usłyszą wskazania dotyczące zasiewu i wzrostu roślin. Chcieli górnolotnych słów, poruszających serce i umysł filozoficznych zagadnień, a nie mowy o umieraniu i utracie ziarna wpadającego w ziemię. To wobec nich Jezus zapowiada swoją śmierć, która będzie wypełnieniem Jego misji.
Zapowiedź nadejścia godziny Jezusa, wyjątkowej chwili zbawienia, zupełnie nie odpowiadała oczekiwaniom greckich Żydów. W ich filozofii liczyło się życie i to, co można ciesząc się nim, osiągnąć, przeżyć. Tymczasem prawda, którą poznali, zakładała unicestwienie, zniszczenie. Ich mentalność nie potrafiła przyjąć takiej „filozofii”, w której, aby coś zyskać, najpierw trzeba wszystko stracić. Zupełne odwrócenie pojęć, przestawienie hierarchii wartości. Dla nich wywyższenie to mądrość, rozumne działanie dające w konsekwencji człowiekowi szczęście i uznanie.
Boża „filozofia” wymyka się ludzkiemu rozumowi. Ojciec przewidział wyniszczenie Syna, gdyż tylko w takim przypadku mógł zostać On uwielbiony.
Szachy to gra strategiczna. Wymaga od grających sprawnego posługiwania się wyobraźnią, zdolnością przewidywania zamysłów przeciwnika. Jest także sposobem osiągania dalekosiężnego celu kosztem poświęcenia wielu figur stojących na planszy. Najczęściej są nimi zwyczajne pionki. To one jako pierwsze są ofiarą przemyślanej gry. Ich utrata daje możliwość ustawienia pozostałych figur w taki sposób, aby odnieść pewne zwycięstwo. W tej grze inteligentnych ludzi właśnie to, co z pozoru jest błahe i nieistotne, decyduje w dużej mierze o końcowym tryumfie.
 
Godzina „utraty” – czyli wywyższenia Jezusa
Być może kierowała nimi ciekawość, chęć poznania niezwykłej wiedzy i mądrości Nauczyciela z Nazaretu. Proszą więc Filipa o pośrednictwo. Ten zaś wraz z Andrzejem zwracają się do Jezusa. Żydzi będący Grekami nie spodziewali się, że usłyszą wskazania dotyczące zasiewu i wzrostu roślin. Chcieli górnolotnych słów, poruszających serce i umysł filozoficznych zagadnień, a nie mowy o umieraniu i utracie ziarna wpadającego w ziemię. To wobec nich Jezus zapowiada swoją śmierć, która będzie wypełnieniem Jego misji.
Zapowiedź nadejścia godziny Jezusa, wyjątkowej chwili zbawienia, zupełnie nie odpowiadała oczekiwaniom greckich Żydów. W ich filozofii liczyło się życie i to, co można ciesząc się nim, osiągnąć, przeżyć. Tymczasem prawda, którą poznali, zakładała unicestwienie, zniszczenie. Ich mentalność nie potrafiła przyjąć takiej „filozofii”, w której, aby coś zyskać, najpierw trzeba wszystko stracić. Zupełne odwrócenie pojęć, przestawienie hierarchii wartości. Dla nich wywyższenie to mądrość, rozumne działanie dające w konsekwencji człowiekowi szczęście i uznanie.
Boża „filozofia” wymyka się ludzkiemu rozumowi. Ojciec przewidział wyniszczenie Syna, gdyż tylko w takim przypadku mógł zostać On uwielbiony. Chrystus zapowiada swoją przyszłość, która w ludzkim rozumieniu jest tragedią i dramatem, ale w kategorii Bożych wartości – sposobem zyskania czegoś znacznie ważniejszego – nieba dla ludzi. Jezus straci wszystko, lecz dzięki temu zyskają ludzie. Śmierć Mesjasza staje się nowym przymierzem, ono zaś zostaje umieszczone w głębi ludzkich serc (Jr 31,33). Jego bezgraniczne zawierzenie Ojcu, którego obrazem jest śmierć krzyżowa, choć z pozoru jest bezsensowne, staje się lekcją posłuszeństwa, wierności. Tylko serce o krystalicznej czystości może w taki sposób odpowiedzieć na miłość domagającą się najwyższej ofiary.
 
Co jest bardziej opłacalne?
Młodość zazwyczaj jest nastawiona bardziej na pozyskiwanie, zdobywanie niż na tracenie. Wpisane jest w nią dążenie do zwyciężania, nie przegrywania. Propozycja Jezusa, aby młody człowiek utracił coś, ze względu na możliwość osiągnięcia Królestwa Niebieskiego, nie może także i dziś spotkać się z entuzjazmem. Nie każdemu młodemu człowiekowi odpowiadają wymagania stawiane przez Mistrza (Łk 18,18-23).
Zazwyczaj jest tak, iż w zmaganiach życiowych, zwłaszcza w młodości, na pierwszym miejscu stawia się, w przekonaniu większości ludzi, najważniejsze rzeczy i wartości: zdrowie, sukces, uznanie otoczenia. To one decydują nieraz o zdobyciu określonej pozycji w społeczeństwie, uznaniu rówieśników. Tymczasem Ewangelia ukazuje świat nowych wartości. Stoją one w sprzeczności z tym, co teraz się liczy i uważa za słuszne. Posłuszeństwo jest nieopłacalne. Poświęcenie nie ma sensu. Uległość to oznaka słabości. Nie na dzisiejsze czasy nauka o posłuszeństwie, które zdobywa się cierpieniem po to, aby był uwielbiony Ojciec. Z takim myśleniem jakże bliscy jesteśmy żydowskim Grekom z Ewangelii.
Czy zatem warto przyjąć propozycję Jezusa skoro młodzieńcza mądrość nie dopuszcza utraty tego, co się już osiągnęło, nie akceptuje rezygnacji, ograniczenia? Gotową odpowiedź dostrzegamy w krzyżu. Jezus nie musiał na nim umierać, On tego chciał, tego pragnął, widział w tym sens. Zdawał sobie sprawę, że traci wszystko – swoje ziemskie, doczesne życie. Był jednak pewny, że Ojciec odpowie na Jego poświęcenie. A w kręgu tej przedziwnej Bożej miłości znajduje się każdy z nas. Od Chrystusa uczmy się, że warto utracić ziemskie wartości, aby tym bardziej pozyskać niebieskie. Do tego potrzebne jest jednak serce. Więc razem z psalmistą wołajmy: Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste (Ps 51,12). Czyli takie, jakie miał Chrystus – pełne miłości i poświęcenia.
autor: ks. Zbigniew Kosik