Dzisiejsze czytanie jest trudne. W poprzek jego rozumieniu staje chyba zwątpienie w bezgraniczność miłości Boga… Straszne to, ale tak należy chyba interpretować wątpliwość, jaka pojawia się w niejednym sercu: Dlaczego Pan Bóg czeka na nasze prośby, chce kołatania i naprzykrzania się, by ewentualnie wysłuchać naszego błagania? Dlaczego nie wychodzi naprzeciw naszym potrzebom w cierpieniu? – Można wprawdzie tłumaczyć sobie, że przecież gdyby rodzice nieustannie nosili dziecko na rękach, nigdy nie nauczyłoby się chodzić, ale jednak jakiś niepokój pozostaje. W końcu rodzice, to tylko ludzie, a Bóg, to Bóg, jest Wszechmocny.
Jako katolicy, słyszymy też ten zarzut od niewierzących: jak to możliwe, że Bóg, który jest Miłością i Miłosierdziem, potrafi wytrzymać obecność tylu straszliwych cierpień, jakich doświadczają ludzie, a nawet Jego Syn… Ja bym tak nie mógł.
Dzisiejsze czytanie jest trudne. W poprzek jego rozumieniu staje chyba zwątpienie w bezgraniczność miłości Boga… Straszne to, ale tak należy chyba interpretować wątpliwość, jaka pojawia się w niejednym sercu: Dlaczego Pan Bóg czeka na nasze prośby, chce kołatania i naprzykrzania się, by ewentualnie wysłuchać naszego błagania? Dlaczego nie wychodzi naprzeciw naszym potrzebom w cierpieniu? – Można wprawdzie tłumaczyć sobie, że przecież gdyby rodzice nieustannie nosili dziecko na rękach, nigdy nie nauczyłoby się chodzić, ale jednak jakiś niepokój pozostaje. W końcu rodzice, to tylko ludzie, a Bóg, to Bóg, jest Wszechmocny.
Jako katolicy, słyszymy też ten zarzut od niewierzących: jak to możliwe, że Bóg, który jest Miłością i Miłosierdziem, potrafi wytrzymać obecność tylu straszliwych cierpień, jakich doświadczają ludzie, a nawet Jego Syn… Ja bym tak nie mógł.
Tajemnica obecności cierpienia… A więc pytania: Pan Jezus na słowa trędowatego: „Jeśli chcesz – możesz mnie uzdrowić”, powiedział: „Chcę”. Dlaczego nie chciał od razu uzdrowić innych? Dlaczego też zabraniał mówić trędowatemu o swojej mocy? Czy nie umniejszał w ten sposób szansy na uzdrowienie innym? – Trzeba wielkiej łaski, wielkiej wiary i wielkiej pokory, by móc z zaufaniem powtarzać, że to „ma sens… ma sens… ma sens!”.
autor: Maria M. Lewicka
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






