|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Gdzie szukamy pocieszenia?W dzisiejszej ewangelii Jezus zapewnia, że zawsze chce być z nami. Nigdy nas nie opuści. On bowiem, jak nikt inny, obdarza nas nieskończoną miłością. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat. Ja wam daję”. Zatem w relacjach człowieka z Bogiem nie ma miejsca na iluzje. Jego Słowo nie jest rzucone na wiatr. Ono stanowi źródło naszej nadziei.
W dzisiejszej ewangelii Jezus zapewnia, że zawsze chce być z nami. Nigdy nas nie opuści. On bowiem, jak nikt inny, obdarza nas nieskończoną miłością. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat. Ja wam daję”. Zatem w relacjach człowieka z Bogiem nie ma miejsca na iluzje. Jego Słowo nie jest rzucone na wiatr. Ono stanowi źródło naszej nadziei. My niestety odczuwamy lęki, bojąc się nieznanej przyszłości. Wielokrotnie doświadczaliśmy zranień i zawodów ze strony nawet najbliższych nam ludzi. Sami zapewne też przyczyniliśmy się do zachwiania wiary u naszych bliźnich. Jezus stając się człowiekiem, pragnął przybliżyć nas do zbawienia. Bóg jest na wyciągnięcie ręki, tu i teraz. Mało tego, zostaliśmy powołani do zanoszenia Go innym ludziom. Zbawiciel nazywa Ducha Świętego Pocieszycielem. Tymczasem tak często towarzyszy nam dziś smutek, zwątpienie w sens podejmowanych przez nas działań. Czujemy się wręcz oszukani, gdyż zapewniano nas, że życie jest cudem. W takich chwilach w sposób szczególny potrzebujemy spotkania z Bogiem i trwania w ścisłej komunii z Nim. Religia nie może być jedynie systemem norm. Ona ma otwierać przed nami nieskończone horyzonty wzrastania ku świętości. Wiara człowieka ma mnóstwo wzlotów i upadków. Najważniejsze, by w tych trudnych okresach naszego życia nie zatracić celu ostatecznego. Najgorzej jest popaść w pułapkę złudnych pocieszeń. Świat na pewno jest w stanie dostarczyć nam wielu radości i wzruszeń, ale z całą pewnością nie wypełni pustki, która jest efektem rozłąki z Bogiem. Pod Augustynowym stwierdzeniem, że serce człowieka nie zazna spokoju, dopóki nie spocznie w Panu, z pewnością wielu z nas mogłoby się podpisać. Zapewne są też tacy, którzy nie odczuwają potrzeby odwoływania się do Opatrzności. Natomiast miejmy zawsze na względzie Chrystusową obietnicę. Nasze życie zapewne nigdy nie będzie pozbawione trosk. Musimy zadać sobie pytanie, czy one są powodem utraty nadziei, czy może umocnienia nas w wierze. Pamiętajmy, że człowiek, mimo najbardziej szlachetnych intencji, nie jest w stanie wyzbyć się własnych ograniczeń. One stanowią przestrzeń dla działania Bożej łaski. Dlatego nie zamartwiajmy się nadto, lecz zawierzmy Najwyższemu. Wspomnijmy na słowa Apokalipsy Janowej: „I miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą jest Baranek”. autor: Michał Piotr Gniadek
|