maj/czerwiec 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 6 Niedziela Wielkanocna »

Potrzebujemy znaków drogowych

Drukuj
Wyobraźmy sobie teraz, że jesteśmy przy głównej ulicy naszej miejscowości. Widzicie, jakie pojazdy tam jeżdżą? Czy zastanawialiście się, jak to się dzieje, że na ruchliwej drodze samochody, autobusy i ciężarówki jadą wszystkie razem i nie zderzają się? Przecież każdy z nich jedzie zapewne zupełnie gdzie indziej. Co sprawia, że kierowcy wiedzą, jak i którędy jechać?

Wyobraźmy sobie teraz, że jesteśmy przy głównej ulicy naszej miejscowości. Widzicie, jakie pojazdy tam jeżdżą? Czy zastanawialiście się, jak to się dzieje, że na ruchliwej drodze samochody, autobusy i ciężarówki jadą wszystkie razem i nie zderzają się? Przecież każdy z nich jedzie zapewne zupełnie gdzie indziej. Co sprawia, że kierowcy wiedzą, jak i którędy jechać?

Przy każdej drodze, po której jeżdżą samochody, można znaleźć takie ciekawe znaki stojące na jednej długiej nodze. Są to znaki drogowe, które pokazują, jak kierowcy mają jechać, aby nie zderzać się z innymi, i jak dojechać do miejsca, do którego zmierzają.

Nasze codzienne życie również bardzo często przypomina taką ruchliwą ulicę. Wszyscy wokół nas się śpieszą, biegną, każdy gdzieś podąża. Łatwo o jakiś wypadek, jeśli nie będziemy przestrzegali mądrych przepisów i zasad. Dlatego my również potrzebujemy specjalnych „znaków drogowych”, które uchronią nas przed niebezpiecznym wypadkiem, i pokażą, którędy mamy podążać. Gdzie możemy znaleźć takie specjalne „znaki drogowe” dla naszego życia?

Takimi specjalnymi znakami dla naszego życia są nauki Jezusa. Jego słowa służą wszystkim ludziom za drogowskazy. Dzięki nim wiemy, w jaki sposób żyć szczęśliwie, jak uszczęśliwiać innych i jak bezpiecznie dotrzeć do celu naszego życia. Nauki Jezusa pozwalają nam w codziennych dylematach, problemach i trudnościach odnaleźć właściwe rozwiązanie. Są niezastąpioną pomocą szczególnie w bolesnych zderzeniach na drodze życia z innymi, którzy żyją wokół nas. Pomagają nam naprawić ewentualne szkody, uczą, jak postępować w konfliktach i jak takich konfliktów unikać. Nauki Jezusa pomagają nam zobaczyć, gdzie musimy się na naszej drodze zatrzymać, aby przepuścić innych, a gdzie mamy przyspieszyć, aby wyminąć pozostałych. Dzięki wskazówkom Jezusa ominiemy niebezpieczne, wyboiste drogi, i będziemy wiedzieli, z jaką prędkością podążać do wyznaczonych celów.

W czytanej dzisiaj ewangelii Jezus mówi do nas, że każdy, kto kocha Go, będzie przestrzegał Jego nauki, zaś każdy kto Go nie kocha, będzie ją ignorował. Co to znaczy „kochać Jezusa”? Czy tak samo jak kochamy mamę i tatę? Czy może podobnie jak kochamy babcię i dziadka? A może „kochać Jezusa” jest podobne do naszej przyjaźni z najlepszą koleżanką lub najlepszym kolegą? Musimy pamiętać, że każdą osobę, jaką cenimy, kochamy trochę inaczej. Nie oznacza to, że kogoś kochamy niewłaściwie. Często całe życie uczymy się kogoś kochać, a nasz sposób kochania zmienia się. Tak właśnie jest z kochaniem Jezusa. Całe życie uczymy się, co oznacza Go kochać. Im więcej o Nim wiemy, im więcej czytamy Jego nauk, jakie znajdujemy w ewangelii, tym usilniej chcemy Go jeszcze bliżej poznać. Im więcej rozmawiamy z Jezusem, modląc się, tym bardziej Go kochamy i tym głębiej szanujemy. Ta więź między nami a Jezusem sprawia, że Jego słowa stają się dla nas cenne, chcemy je pamiętać, stosować w swoim codziennym życiu i czerpać z nich mądrość. Jezus mówi, że są tacy, którzy ignorują Jego naukę, ponieważ Go nie kochają, nie cenią. Dlaczego? Są ludzie, którzy nie cenią dobra, mądrości i miłości; ludzie, którzy nie lubią prawdy, nie chcą żyć w zgodzie i poszanowaniu z innymi. Jednak każdy, kto pragnie żyć w zgodzie z własną duszą, szukając mądrości, wiary i miłości, będzie szanował słowa Jezusa i kierował się Jego wskazówkami.

Jezus zachęca nas, abyśmy pamiętali Jego słowa, które nam zostawił w ewangelii. Jednocześnie obiecuje nam specjalną pomoc w pamiętaniu i przestrzeganiu Jego nauk. Tą pomocą jest Duch Święty, który przypomina nam słowa Jezusa i dodaje nam mądrości. Czasem bowiem nie wiemy, jak i gdzie, a w głowie pojawiają nam się wcześniej usłyszane i przeczytane wskazówki Jezusa. Niekiedy ktoś spotkany niby przypadkiem mądrze podpowie nam rozwiązanie naszego problemu, tak jak zrobiłby to Jezus. To właśnie obiecany Duch Święty dotyka naszej duszy. Duch Święty, mimo że Go nie widzimy, jest jednym z najpiękniejszych prezentów, jaki moglibyśmy sobie wymarzyć. Dlaczego? Bowiem tak wiele dobrego wnosi w nasze serce i duszę. Nie możemy Go zobaczyć, jednak doskonale możemy dostrzec Jego działanie, zarówno w naszym sercu, jak i w życiu innych osób. Jest jeszcze jeden specjalny prezent, jaki dostaliśmy od Jezusa. Ten prezent jest również niewidoczny, a tak cenny, że marzy o nim każdy. Co to takiego? Pomyślcie, że czasami w chwilach smutku, gdy wzdychamy w modlitwie do Jezusa, serce nasze napełnia się pokojem. Ten pokój w sercu, mimo codziennych naszych zmartwień, to prawdziwy dar, jaki nam zostawił Jezus. W tym właśnie pokoju, który buduje nasze zaufanie i wiarę w Boga, mamy wsparcie w naszej codziennej podróży po krętych nieraz drogach życia.

Kiedy w następnym tygodniu spotka Was coś nieprzyjemnego, pomyślcie, że właśnie jesteście na jakimś trudnym skrzyżowaniu na drodze Waszego życia. Pamiętajcie, aby odnaleźć wtedy wskazówki Jezusa, które jak znaki drogowe pokierują Wami i dodadzą Wam mądrości. A jak brakuje Wam rozwagi, proście w modlitwie o podpowiedź Ducha Świętego. Na pewno usłyszycie Jego szept w swoim sercu, kiedy podpowie Wam, co robić.

Kiedy zaś życie radośnie płynie bez trudnych zakrętów, starajcie się nie pędzić tą drogą zbyt szybko, pamiętając, że nie jesteśmy na zatłoczonej ulicy życia sami. Warto nieco zwolnić, rozejrzeć się, może akurat ktoś potrzebuje naszej pomocy? Może warto kogoś przepuścić na tej drodze, bo pilnie poszukuje ratunku w swoich kłopotach?

autor: Monika Zuber