W numerze
 
maj/czerwiec 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 6 Niedziela Wielkanocna »

Zaufać Jezusowi

Drukuj

Chrystus w dzisiejszej ewangelii wita nas słowami pokrzepienia: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy”. Po raz pierwszy te słowa usłyszeli przerażeni apostołowie, gdy dowiedzieli się że ich Pan, mistrz i nauczyciel musi ich opuścić! Że pozostaną sami, bez przewodnika po trudach życia i służby.

 

Chrystus w dzisiejszej ewangelii wita nas słowami pokrzepienia: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy”. Po raz pierwszy te słowa usłyszeli przerażeni apostołowie, gdy dowiedzieli się że ich Pan, mistrz i nauczyciel musi ich opuścić! Że pozostaną sami, bez przewodnika po trudach życia i służby. Widząc ich niepewność, Jezus mówi im nie bójcie się, bo oto Ojciec pośle wam kogoś! Ciekaw jestem co mogli myśleć wtedy oni? Wątpię by rozumieli, by mieli mgliste choćby pojęcie o tym, co ma się stać, kim jest ten Duch Prawdy? Bliższe bowiem im było doświadczenie które właśnie przeżywali – strach przed odejściem swojego przyjaciela! Jednak Jezus jakby nie dostrzegając stanu niepewności swych uczniów, mówi dalej słowa, które zamiast jakiejś pociechy budzić w nich mogą jeszcze większe rozterki, a już na pewno niezrozumienie! „Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was”.
W głowach uczniów kołatać się może tylko myśl co to może znaczyć? Co on do nas mówi? W naszych głowach mogą albo i powinny pojawiać się podobne pytania. Co mówisz do mnie Jezu dziś, przez te słowa? I najłatwiejszą rzeczą byłoby oczywiście uzyskanie wyczerpującej, wyjaśniającej wszystkie słowne zawiłości odpowiedzi od Boga – najlepiej w formie pisemnej. Niestety nikt nam takiej odpowiedzi nie da. Bo istotą tych słów Jezusa nie jest wcale racjonalne wyjaśnienie tego co mówi, nie jest podanie argumentów na udowodnienie jakiejś tezy, nie jest przekonanie kogoś do czegoś. Te słowa Jezusa to zaproszenie do zaufania mu, do postawienia kroku w nieznane, w nieogarnięte, w nieopisane. Przez te słowa Jezus mówi nam: „Czy chcesz doświadczać tego co niespodziewane, co nieprzewidziane?”.
Uczniowie, nie rozumiejąc tego wezwania, zaufali tym słowom tego, którego kochali, by potem doświadczyć ich działania.
Kiedy Jezus odszedł, do Wieczernika przyszedł Duch Prawdy, by porwać ich i posłać w miejsca, w które by nigdy sami nie poszli. Tego dnia, gdy zstąpił Duch Święty, zaczęli mówić obcymi językami, których wcześniej nie znali, wyszli na ulice Jerozolimy i bez strachu mówili o Jezusie i jego miłości. I nawróciło się pięć tysięcy ludzi! W dzisiejszym czytaniu z Dziejów Apostolskich widzimy Filipa który zwiastując ewangelię, uzdrawia chorych, wypędza demony – czy to jest racjonalne działanie?
 
„W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was”. Jeśli szukamy wyjaśnień i odpowiedzi, gubimy to co najważniejsze – niepewność, która wzywa nas i zmusza nas jednocześnie do zdania się na Boga, do zaufania Mu. Do doświadczenia Jego działania. A przez to właśnie możemy okazać mu miłość i posłuszeństwo.
„Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”.
 
 
autor: ks. Dominik A. Chmielewski