W numerze
 
maj/czerwiec 2005 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 6 Niedziela Wielkanocna »

Życie miłości pełne

Drukuj

Skarb miłości

Wiemy dobrze, że miłości nie można nauczyć się z książek. Niektórzy mówią, że najwięcej o miłości wiedzą skrzynki na listy, że miłość jest zagadką wszechczasów, że miłość jest ślepa, zdrowy rozsądek odejmuje. Ale przecież wszyscy jesteśmy zgodni, że jest nam potrzebna. Jesteśmy zgodni, że miał rację natchniony autor Pieśni nad Pieśniami, gdy mówił: “Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko” (Pnp 8,7).

Czyste sumienie

O miłości mówią czytania dzisiejszej niedzieli. Za tydzień Wniebowstąpienie, a potem Zesłanie Ducha Świętego. Dlatego liturgia Kościoła przypomina nam o obietnicy Chrystusa: “Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Ojciec mój da wam Pocieszyciela, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy” (J 14,18.26).

Znaczenie tych słów wyjaśnia właśnie miłość. To miłość kazała Chrystusowi objawić się człowiekowi. W imię miłości nie pozostawił On nas samym sobie, ale jest z nami, daje nam życie.

“Ja żyję i wy żyć będziecie” (J 14,19), mówi dziś do nas. W tym stwierdzeniu mieści się cała prawda o obietnicy zmartwychwstania w Chrystusie, o której przekonuje nas także św. Piotr apostoł: “Chrystus umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem” (1 P 3,18). Święty Piotr wzywa nas, byśmy umieli obronić nadzieję, która w nas jest. A najlepszą formą takiej obrony jest “mieć Chrystusa w sercu”, czyli po prostu mieć czyste sumienie (por. 1 P 3,15-16).

Ta prawda szczególnie bliska była pierwszym chrześcijanom. Dzieje Apostolskie przypominają nam o uwadze i skupieniu tłumów, jakie towarzyszyły przepowiadaniu apostołów. Wspominają też o radości, z jaką przyjmowano to nauczanie.

Radość wspólnoty

Może tej właśnie radości brakuje naszym zgromadzeniom liturgicznym. Przeżywamy czas wielkanocny i śpiewamy Alleluja, Jezus żyje, ale zdajemy sobie sprawę, że radosny śpiew Alleluja powinien zagościć na trwałe w naszych sercach. Powinien rozpalać naszą wrażliwość na potrzeby innych ludzi, powinien czynić nas jedną wspólnotą w Duchu Świętym.

Z czego mamy się cieszyć? Przede wszystkim z obecności Boga w naszym życiu. Z tego, że kolejny dzień został nam dany. Z tego, że On daje nam życie duchowe, zwłaszcza w sakramencie ołtarza. Powinniśmy się cieszyć, że Ktoś nas kocha. I że my możemy kochać innych. Miłość przecież nie ustaje, nie kończy się jak proroctwa, albo jak wiedza, której zabraknie (por. 1 Kor 13,8).

Powinniśmy się cieszyć z każdego dobrego gestu, jakim możemy innych uszczęśliwić. Radość jest darem Ducha Świętego, który dany jest naszym sercom ku pokrzepieniu. Niech w nas gości, jak wiosna, której pełno wokoło w majowe dni.

Jeżeli będziecie

Ewangelię dzisiejszej niedzieli możemy czytać w perspektywie słowa “jeśli”. Chrystus mówi: “Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (J 14,15). Jeżeli Chrystus będzie w naszych sercach, będziemy umieli żyć nadzieją (por. 1 P 3,15), przekonuje nas św. Piotr. Wtedy Ojciec da nam Pocieszyciela, nie zostawi nas sierotami, będzie nas kochał, objawi się nam.

Od tego: jeżeli będziecie Mnie miłowali, zaczyna się wszystko, tak, jakby dokonywał się w człowieku nowy akt stworzenia. Miłość jest jak światło z opisu stworzenia świata. Od niej się wszystko zaczyna. Jeżeli będziemy Go miłowali... będzie lepiej, łatwiej nam żyć. Będziemy szczęśliwi, radośni. Jeżeli będziemy Boga miłowali.

Ważne jest zachowywanie Bożych przykazań. Niekiedy się przeciw nim buntujemy, bo łatwiej i wygodniej zrobić coś wbrew nim. Jezus mówi: “kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje” (J 14,21). Stąd też musimy szczerze umieć wyznać nasze zaniedbania, niewierności i winy, aby doświadczyć wyzwolenia i łaski.

Miłość nie jest szeptaniem pięknych słów. Miłość jest zobowiązaniem do życia według przykazań. “Jeżeli Mnie miłujecie, mówi Chrystus, zachowujcie moje przykazania. Kto ma moje przykazania i zachowuje je, ten Mnie miłuje” (J 14,15.21). Miłość jest zobowiązaniem się do lepszego życia.

Pozwalać wzrastać miłości

Musi być czymś pięknym pozwalać wzrastać w nas umiłowaniu Boga. Powoli, jakbyśmy z trudem budowali świątynię Bożą, możemy pozwalać dojrzewać w nas pełnej miłości.

Zwierzał się niedawno ktoś w telewizji, że na początku małżeństwa było wszystko takie ładne, nowe, piękne. A teraz jest trudniej, nie zawsze wszystko przychodzi łatwo, nie zawsze łatwo jest kochać. Ale, i myślę że w tym dopowiedzeniu znajduje się klucz do zrozumienia istoty miłości, na tym właśnie polega droga miłości prawdziwej, że się pozwala jej wzrastać w trudnościach, niewygodach, wątpliwościach. Miłość trzeba pielęgnować, jak delikatny kwiat. Nie można dać jej osłabnąć, nie można jej zagłuszyć tempem naszego życia. Bo warto doświadczyć życia, o którym mówił dziś nam Chrystus. Życia, które jest pełnym zjednoczeniem się z Bogiem w miłości, która nie szuka swego.

Takiego zjednoczenia się z Bogiem uczy nas Maryja, niewiasta z Nazaretu. Rozpoczynamy dziś miesiąc maj, szczególnie Jej poświęcony. Niech nasza radość i dziękczynienie za każdy dzień życia złączy się ze śpiewem umajonych łąk, które o kochającej Matce pragną nam przypomnieć.

autor: ks. Maciej Szczepaniak