W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 7 Niedziela okresu zwykłego »

Paraliż duszy

Drukuj

 

Czym jest grzech? Odrzuceniem woli Bożej, Jego doskonałości, brak zgody lub przekroczenie prawa Bożego. Co jest sprzeczne z świętością i sprawiedliwością Bożą. Wierzymy, że Bóg może nam grzechy odpuścić – to jest sens chrześcijańskiego orędzia. To jest ważna wiadomość dla każdego z nas, którą otrzymaliśmy od Jezusa.

 

W pewnym kościele był stary zegar znany z tego, że odmierzał czas w sposób bardzo niedokładny. Czasami się spieszył, innym razem opóźniał. Ludzie często podchodzili i ustawiali wskazówki zegara na odpowiedniej godzinie, przesuwając do przodu, bądź opóźniając je. Pewny kaznodzieja zobaczywszy zmagania ludzi z zegarem rozpoczął swoją naukę od stwierdzenia: – Nie obwiniaj wskazówek, gdy sedno kłopotów znajduje się głębiej!
W dzisiejszym świecie istnieje wiele problemów, ale prawdziwy powód leży głębiej niż wszystkie zewnętrzne okoliczności. Problemy w dzisiejszym świecie można podsumować jednym słowem – grzech.
Czym jest grzech? Odrzuceniem woli Bożej, Jego doskonałości, brak zgody lub przekroczenie prawa Bożego. Co jest sprzeczne z świętością i sprawiedliwością Bożą. Wierzymy, że Bóg może nam grzechy odpuścić – to jest sens chrześcijańskiego orędzia. To jest ważna wiadomość dla każdego z nas, którą otrzymaliśmy od Jezusa.
Jezus po wezwaniu pierwszych uczniów, uzdrawia opętanego, trędowatego, w tych wydarzeniach widzimy Jezusa jako Pana, który może oczyścić – nieczystego.
Mężczyźni przynieśli na łożu człowieka, który był sparaliżowany, i starali się go wnieść przed Jezusa. Z powodu tłumu weszli na dach i spuścili go na noszach przed Jezusa. Greckie słowo przetłumaczone „sparaliżowany” znaczy – ten, który stracił kontrolę nad swoim ciałem. Mógł być ofiarą udaru mózgu lub jakiś rodzaj zaburzenia nerwowe. Był całkowicie zależny od innych, którzy się nim opiekowali. Nie mógł chodzić, nie mógł się ubrać, nie mógł sam się najeść. Nie mógł sam pójść do Jezusa.
Nie było łatwo doprowadzić tego człowieka do Boga. Jego krewni, bądź przyjaciele musieli nieść zarówno jego, jak i jego łóżku. A kiedy przyszli i zobaczyli cały dom ludzi, musieli wnieść go na dach.
Nie jest łatwo doprowadzić kogoś do Jezusa. Często jest to bardzo trudne, należy pokonać różnego rodzaju trudności. Ale nagroda warta jest wysiłku.
To co zrobili bliscy chorego człowieka było dosyć dziwne, czy nawet niedopuszczalne. Powinni raczej czekać na zewnątrz, aż tłum się rozejdzie i wtedy spokojnie mogliby wnieść sparaliżowanego przed Jezusa.
Trzeba zauważyć, że Jezus nie zabronił im gdy zaczęli rozbierać dach. Można nawet odnieść wrażenie, że zatwierdził tę niekonwencjonalną metodę.
Pomyślmy dalej – ktoś musiał potem zapłacić za naprawienie dachu. Zapewne koszty musieli pokryć ci, którzy go rozebrali. A my? Kiedy patrzymy na wymagania Ewangelii, nauczania Jezusa, patrzymy – ile to nas będzie kosztować!
Wyobraźmy sobie zdziwienie tych, którzy byli w domu, siedzący, zasłuchani w słowa Jezusa. Nagle nad ich głowami część dachu jest rozbierana. Otwór w suficie rozszerza się, a następnie, łóżko z człowiekiem, który nic nie mówi, obniżane przed Jezusa.
Często jesteśmy jak ten człowiek, sparaliżowani grzechem. Ten stan wpływa na wszystko, co robimy i wszystko, co mówimy. Jesteśmy bezradni w swoich życiu, kompletnie bezradni. Często musimy być wniesieni, wprowadzeni. Mamy przyjść do Chrystusa i prosić o odpuszczenie grzechów. A następnie zostaliśmy powołani, aby przynosić innych sparaliżowanych do Jezusa. Być może nie trzeba będzie niszczyć dachu, ale będzie jakiś inny wysiłek. Może czasem będzie to wymagało od ciebie różnych niekonwencjonalnych metod. I to będzie ciebie kosztowało.
Jezus widząc ich wiarę, rzekł: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. W czasach Jezusa choroba była wynikiem grzechu w życiu człowieka. W pewnym sensie wszystkie choroby na świecie zostały spowodowane przez grzech. Pierwszy grzech w ogrodzie Eden. Gdyby nie było grzechu, to nie byłoby choroby. Jednak nie oznacza to, że każdy, kto zachoruje jest chory z powodu pewnych szczególnych grzechów dokonanych w jego życiu.
Jezus mówi: – Odpuszczają ci się twoje grzechy. To jest powód, dla którego Jezus przyszedł na ziemię. Bóg wyszedł z planem, który daje sprawiedliwy sąd, ale chce zapewnić zbawienie wszystkich ludzi. Tym planem był krzyż. Jezus umarł za nas i poniósł karę, na jaką my zasłużyliśmy. I dlatego Jezus mógł przebaczyć grzechy. Uczeni w Piśmie nie mogli zrozumieć – człowiek, mówi o odpuszczeniu grzechów, to im przeszkadza, bo wiedzą, że tylko Bóg może to uczynić. Dla nich Jezus wypowiadając te słowa – wypowiedział bluźnierstwo. Albo popełnia bluźnierstwo, albo jest Bogiem. Innego wyboru nie ma.
Jezus zadaje pytanie: „Cóż jest łatwiej powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź?” Obie też rzeczy równie niemożliwe do wykonania przez ludzi. Obie są możliwe tylko dla Boga. Jezus uzdrawia człowieka, jego fizyczne dolegliwości. Uzdrawia to co widoczne, aby udowodnić uzdrowienie niewidocznego.
Jezus każe wziąć choremu swoje łoże i iść. Wstaje, bierze i idzie do domu uwielbiając Boga. Tłum otwiera się wokół niego ze zdumieniem. Ludzie zawsze będą się śmiać, z tego co mówimy, dopóki nie zostaną zaskoczeni, tym co zrobiliśmy. Uczeni w Piśmie zostali zaskoczeni.
Sparaliżowany człowiek odszedł do domu zdrowy. Został uzdrowiony na ciele i na duszy. Jezus przywrócił mu zdrowie. Ile razy grzech paraliżuje nas samych, nasze relacje, kontakty z drugim człowiekiem? Ile razy paraliżuje nas wobec Boga? Czy mam wtedy osoby, bliskie osoby, przyjaciół – którzy zrobią wszystko – aby przynieść mnie do Boga? Czy będą wiedzieli, że tego chcę, tego szukam, choć nie umiem tego powiedzieć, wyrazić? Czy sam troszczę się o innych – widząc ich paraliż. Czy potrafię zrobić wszystko – nie patrząc na konsekwencje, koszty – aby przynieść kogoś do Jezusa? Czy jestem dla innych Przyjacielem? Czy jestem dla innych jak Chrystus, Dobry Pasterz, który bierze owcę na ramiona i przynosi do stada?
Czy sam mam wiarę, że Bóg chce mi odpuścić grzechy, że chce mi dać zdrowie duszy, a także zdrowie ciała? Czy wiem o tym? Czy wierzę w to?
 
autor: ks. Marcin Chudzik