Przebijać pancerz ignorancji
Wciąż odnawia się i powtarza pozornie absurdalny i nie do pomyślenia fakt nieuznawania i odrzucania Jezusa Chrystusa i Jego kościoła. Dlaczego dziś Chrystus i Jego kościół ma tylu nieprzyjaciół? Dlaczego niektórzy uważają, że dobrze robią zwalczając chrześcijaństwo? Dlaczego Ewangelia nie jest przyjmowana przychylnie, spontanicznie i radośnie? Spośród wielu możliwych wyjaśnień zapamiętajmy to, które wyszło z ust Jezusa podczas Jego agonii na krzyżu: „Ojcze, przebacz im bo nie wiedzą co czynią”.
Wciąż odnawia się i powtarza pozornie absurdalny i nie do pomyślenia fakt nieuznawania i odrzucania Jezusa Chrystusa i Jego kościoła. Dlaczego dziś Chrystus i Jego kościół ma tylu nieprzyjaciół? Dlaczego niektórzy uważają, że dobrze robią zwalczając chrześcijaństwo? Dlaczego Ewangelia nie jest przyjmowana przychylnie, spontanicznie i radośnie? Spośród wielu możliwych wyjaśnień zapamiętajmy to, które wyszło z ust Jezusa podczas Jego agonii na krzyżu: „Ojcze, przebacz im bo nie wiedzą co czynią”. Tak więc ci, którzy buntują się przeciw Chrystusowi i Jego kościołowi, nie wiedzą właściwie co czynią. Niemal bez naszej wiedzy grzech ignorancji wtargnął do naszych domów, do naszej duszy pod postacią nieświadomości, zaślepienia, zapomnienia i lekkomyślności. Pomieszanie dobra i zła spotyka się ciągle w różnej formie. Jest ono jakby specjalną cechą współczesnego człowieka, który zagubił właściwe kryterium dobra i zła. Zagubił poczucie grzechu. Agrzech, czyli zło, na przeróżne i nieprzewidywalne sposoby rani, poniża, wpędza w dołki, niepokoje, paraliżuje – jednym słowem – powoduje cierpienie. Taka jest natura zła. Przez grzech, jak przez bramę wchodzimy w niszczącą nas rzeczywistość. Im dłużej w niej trwamy, tym gorsze skutki. Grzech ciężki to choroba śmiertelna – atakuje duszę, psychikę, a kiedy ją pokona, prowadzi też do degradacji ciała. I od tego straszliwego zła, Pan Jezus chce nas wszystkich uwolnić także dziś. Dzieje się to w sakramencie pokuty. Tylko Chrystus może uzdrowić naszą duszę i odpuścić nam grzechy. On jest lekarzem dusz i ciał – całego człowieka. Na potwierdzenie, że ma władzę odpuszczania grzechów, uzdrawia paralityka – jak słyszeliśmy w Ewangelii. Jak wielka była wiara tych, którzy nieśli paralityka. Odkryli dach, by dostać się, niejako przebić do Pana Jezusa. Dla nas takim dachem do przebicia jest ignorancja religijna, która jak pancerz odgradza nas od Chrystusa i Jego kościoła. Potrzeba nam jakby „broni przeciwpancernej”, by dostać się do życiodajnego Źródła, którym jest Chrystus Pan żyjący w swoim kościele. „Bronią” tą jest modlitwa, pokuta – jako ofiara, wyrzeczenie, dyscyplina. Pisała swego czasu Matka Teresa z Kalkuty: „musimy produkować bomby modlitwy i ofiary”. Bronią tą jest niedzielna Eucharystia, czytanie Pisma Świętego, książek religijnych, prasy katolickiej, żywotów świętych, zachwyt przyrodą, itd. Potrzeba nam też rozmowy na tematy wiary zarówno w naszych domach, rodzinach jak i w różnych wspólnotach, a nawet w zakładach pracy. Przecież byliśmy bierzmowani – pasowani na „rycerzy Chrystusowych”. Tak więc kościół to nie teoria. Kościół z woli Chrystusa dysponuje siłą nadprzyrodzoną, zdolną odrodzić człowieka. Kościół jest naszym domem, najwierniejszym przyjacielem, który rozbitkom życiowym podaje rękę i woła: „wstań i chodź jak człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże”!
autor: ks. Kazimierz Siemieński
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






