Dzisiejsza Ewangelia, to wzór pracy każdego lekarza i zapewne innych pracowników służby zdrowia. Dla mnie jako pediatry jest cudowną zachętą do ufnego zwracania się do Wszechmogącego Boga we wszystkich potrzebach moich małych pacjentów. Zwłaszcza w trudnych i po ludzku nie do uleczenia chorobach, przewlekłych problemach, uporczywych cierpieniach. Choćby wtedy, gdy doświadczam, że od strony medycznej i tak nie umiem pomóc, bo problem przerasta współczesną wiedzę.
Dzisiejsza Ewangelia, to wzór pracy każdego lekarza i zapewne innych pracowników służby zdrowia. Dla mnie jako pediatry jest cudowną zachętą do ufnego zwracania się do Wszechmogącego Boga we wszystkich potrzebach moich małych pacjentów. Zwłaszcza w trudnych i po ludzku nie do uleczenia chorobach, przewlekłych problemach, uporczywych cierpieniach. Choćby wtedy, gdy doświadczam, że od strony medycznej i tak nie umiem pomóc, bo problem przerasta współczesną wiedzę.
Pan Jezus uzdrowił paralityka nie ze względu na jego wiarę, lecz patrząc na wiarę tych, którzy go przynieśli. Jak wielka jest odpowiedzialność tych, którzy stykają się z chorymi, jak wiele od nich a właściwie ich wiary zależy! Intryguje mnie, kim byli ci, którzy nieśli paralityka – chyba nie medykami, ale jego przyjaciółmi. Ta scena porusza moje lekarskie sumienie: czy ja naprawdę przynoszę „sparaliżowanych” pacjentów Panu Jezusowi? Czy jestem ich przyjacielem? Czy poza receptą chcę trudzić się, by nosić ich łoże boleści we własnym sercu? Czy nie zasłaniam się tłumem bardziej potrzebujących i czekających na Boskiego Lekarza? Czy nie zniechęcam się niemożnością dotarcia – zwłaszcza w godzinach pracy – do najlepszego Lekarza? Czy stać mnie na chwilę modlitwy do Boga w trakcie badania? I czy modlę się z wiarą? Czy jest we mnie to radosne szaleństwo, by „rozebrać dach” czyli znaleźć może niekonwencjonalną ścieżkę dotarcia z potrzebującym pacjentem do miejsca leczenia? Czy mam śmiałość postępowania wobec chorych zgodnie z sumieniem, głosem współczującego serca, a nie tylko ustalonymi schematami leczenia? Czy wierzę, że Pan Jezus, Boski Lekarz, zawsze może pomóc moim pacjentom i czeka tylko, bym Go dopuściła do działania, bym ich do Niego zaniosła – choćby aktem ufnej modlitwy w gabinecie?
Ta Ewangelia to obraz żywej i skutecznej wiary. Dzisiaj, gdy jest moda na szukanie po całym świecie najlepszego specjalisty w danej dziedzinie, często my wierzący zapominamy, kto jest naprawdę najlepszym lekarzem. Warto, by kaznodzieja pokazał silny związek wiary z leczeniem.
autor: Grażyna Rybak
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






