Jest to w istocie cud, że Bóg zsyłał ojcom mannę z nieba i że codziennie karmił ich niebiańskim pokarmem. Z tego powodu nawet powiedziano: „Człowiek spożywał chleb aniołów” (Ps 77,25). A ci wszyscy, którzy jedli ten chleb, poumierali na pustyni. Tymczasem pokarm, który ty przyjmujesz jest „chlebem żywym, który z nieba zstąpił” (J 6,51). Daje życie wieczne, a każdy, kto go przyjmuje, „nie umrze na wieki” Jest to bowiem Ciało Chrystusa.
PIERWSZE CZYTANIE• Pwt 8,2-3.14-16
Ciało Pana z niebiosów1
Jest to w istocie cud, że Bóg zsyłał ojcom mannę z nieba i że codziennie karmił ich niebiańskim pokarmem. Z tego powodu nawet powiedziano: „Człowiek spożywał chleb aniołów” (Ps 77,25). A ci wszyscy, którzy jedli ten chleb, poumierali na pustyni. Tymczasem pokarm, który ty przyjmujesz jest „chlebem żywym, który z nieba zstąpił” (J 6,51). Daje życie wieczne, a każdy, kto go przyjmuje, „nie umrze na wieki” Jest to bowiem Ciało Chrystusa.
Rozważ więc, co większą posiada godność – chleb aniołów czy Ciało Chrystusa, które przecież jest ciałem żywota. Manna pochodziła z nieba. Ciało jest ponad niebem. Ona należała do nieba, ono zaś jest Ciałem Pana Niebios. Manna podlegała zepsuciu, gdyby ją zachowano na następny dzień. Ono natomiast jest wolne od zepsucia, a każdy, kto je nabożnie spożyje, nie będzie mógł podlegać rozkładowi (J 6,50). Dla Żydów wypłynęła ze skały woda, a dla ciebie wypłynęła Krew. Woda zaspokoiła ich pragnienie tylko na jakiś czas. Ciebie Krew obmyła na wieki. Żyd nie pozbywał się pragnienia, chociaż pił, a ty, skoro tylko napijesz się, nie będziesz mógł być spragniony. Tam był tylko cień rzeczywistości, tu jest rzeczywistość sama.
Jeśli nawet cień podziwiasz, to czemu musi być rzecz, która rzuca ten cień? Na potwierdzenie tego, że wydarzenia, jakie miały miejsce u naszych Ojców, były cieniem i zapowiedzią, posłuchaj: „Pili z towarzyszącej skały, a skałą był Chrystus. Lecz w wielu z nich nie upodobał sobie Bóg, ponieważ poginęli na pustyni. «To zaś stało się dla nas w figurze» (1Kor 10,4-6). Przekonałeś się, że są godniejsze. Czymś wyższym jest bowiem światło niż cień, prawda niż figura, Ciało Stwórcy niż manna z nieba”2.
św. Ambroży
Ambroży (zob. 3 Niedziela Wielkanocna).
Prawdziwa manna
Pokarm ducha jest jeden – jest nim prawdziwe i niezmienne poznanie rzeczy. Lecz w świetle i za dnia, nauczenie się tego pochodzi od Chrystusa. I dlatego też mannę otrzymywali ojcowie w biały dzień, gdy jaśniało światło. I nad nami, którzy wierzymy, zajaśnieje światło, jak jest napisane, i jasność zabłysła w sercach wszystkich. Wzeszło bowiem słońce sprawiedliwości, to jest Chrystus – dawca manny duchowej. Ta manna widzialna była jednak tylko obrazem, prawdziwą natomiast manną jest On sam, co oświadczył mówiąc do Żydów: „Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go pożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba. Jeśli kto pożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało na życie świata” (J 6,48-51). Pan nasz, Jezus Chrystus bowiem żywi nas na życie bez końca przykazaniami pobożności i błogosławieństwem uczty mistycznej. On bowiem sam z siebie jest ową boską manną, prawdziwie dającą życie, a ten, kto ją pożywa, wolny jest od zepsucia i ominie go śmierć, której nie uniknęli ci, którzy jedli mannę widzialną. Nie jest to bowiem tylko figura zbawienna, ale stanowi wyraz prawdy3.
św. Cyryl Aleksandryjski
Cyryl Aleksandryjski, św. (375-444). Pisarz grecki. Doktor Kościoła. Biskup Aleksandrii, który zorganizował opozycję przeciw Nestoriuszowi (głoszącemu daleko posunięty dualizm w Chrystusie i przeczącemu tytułowi Bogurodzicy) i doprowadził do potępienia go na Soborze Efeskim (431 r.). Jego dzieła skupiają się na Chrystologii; mniej znane są jego piękne komentarze do Pisma Świętego.
Pożytek pokus na pustyni
A oto jaki jest pożytek z pokus. Tego, co otrzyma dusza nasza, nikt poza Bogiem nie zna, nawet my sami. Pokusa to ujawnia, abyśmy nie pozostawali w niewiedzy, ale abyśmy znając siebie, odczuwali, jeśli chcemy, naszą nędzę i dziękowali za dobra, które stały się nam jawne przez pokusy. Dzięki pokusom okazuje się, jacy jesteśmy, wychodzą na światło dzienne tajniki naszego serca. Dowodzą tego słowa Pańskie w Księdze Hioba i w Powtórzonym Prawie: „Czy wierzysz, iż w innym celu mówiłem z tobą, jak abyś okazał się sprawiedliwym” (Hi 40,8). I w Powtórzonym Prawie: „Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, prowadził przez pustynię, gdzie są kąsające węże, skorpiony i pragnienie, aby wyszło na jaw, co jest w twoim sercu”. (Pwt 8,2.15)4.
Orygenes
Orygenes (zob. 5 Niedziela Wielkanocna).
DRUGIE CZYTANIE• 1 Kor 10,16-17
Kielich błogosławieństwa, Chleb, który łamiemy
„Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa?” Co mówisz, błogosławiony Pawle? Chcesz zawstydzić słuchacza i wspominając o strasznych tajemnicach, nazywasz ów straszny i groźny kielich błogosławieństwem? Tak – rzecze – niemałe to bowiem, co powiedziałem, gdyż kiedy mówię o błogosławieństwie, roztaczam cały skarb boskiego dobrodziejstwa i przypominam o wielkich darach. Przecież i my, wspominając przy kielichu niewypowiedziane dobrodziejstwa Boga i wszystko, czegośmy zakosztowali, w ten sposób do niego przystępujemy i w nim uczestniczymy, dziękując za to, że uwolnił ród ludzki od błędu; że przybliżył tych, którzy byli dalecy; że tych, którzy nie mieli nadziei i byli bezbożni na świecie, uczynił swoimi braćmi i współdziedzicami. Dziękując za te i tym podobne rzeczy, przystępujemy do stołu Pańskiego…
„Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa?” Powiedział to z wielką wiarą i zgrozą, gdyż znaczenie tych słów jest takie: „To, co jest w kielichu, to jest to samo, co wypłynęło z boku i w tym uczestniczymy. Nazwał zaś kielich kielichem błogosławieństwa, ponieważ trzymając go w rękach, w ten sposób go wielbimy, podziwiając niewypowiedziany dar i zdumiewając się nad nim i błogosławiąc, że to przelał, byśmy nie pozostawali w błędzie. I nie tylko przelał, ale też nam wszystkim tego udzielił. Toteż – jeśli pragniesz krwi – powiada – nie brocz ołtarza bałwanów zabijaniem zwierząt, lecz mój ołtarz moją krwią. Powiedz, czy jest coś straszniejszego od tego? Czy jest co dowodzącego większej miłości?
Tak czynią i zakochani. Gdy zobaczą, że ukochane osoby pożądają cudzych rzeczy a gardzą swoimi, dają im swoje i skłaniają do odstąpienia od tamtych. Lecz zakochani okazują tę szczodrobliwość w pieniądzach, szatach i posiadłościach, nigdy zaś we krwi; natomiast Chrystus okazał w tym swoją troskliwość i gorącą miłość ku nam. I w Starym Testamencie, ponieważ ludzie byli mniej doskonali, krew, którą ofiarowywali posągom, sam zechciał przyjąć, aby ich od nich oddalić, co także było dowodem niewypowiedzianej miłości; tu zaś przeniósł czynność kapłańską nas coś straszniejszego i wspanialszego zmieniwszy samą ofiarę, zamiast zabijania zwierząt kazał ofiarować Siebie samego.
„Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?” Dlaczego nie powiedział „uczestnictwem”? Dlatego, że chciał wyjawić coś więcej i wykazać ścisłe połączenie. Nie tylko bowiem przez uczestnictwo i przyjęcie, lecz przez zjednoczenie wchodzimy w tę wspólnotę. Jak to ciało jednoczy się z Chrystusem, tak i my przez ten chleb z Nim się jednoczymy. Dlaczego zaś dodał: „który łamiemy”? Bo nie można wiedzieć w Eucharystii, ale nie na krzyżu, wręcz przeciwnie: „Kości bowiem Baranka nie będą złamane” (Lb 9,12) – mówi Pismo. Jednak czego nie doznał na krzyżu, tego dla siebie doznaje w ofierze i chce być łamany, aby wszystkich nasycić.
Potem ponieważ powiedział „udziałem Ciała” a mając udział jest czymś innym od tego, w którym ma udział, usunął tę pozorną małą różnicę. Powiedziawszy bowiem „udziałem w Ciele” szukał znowu jakiegoś bliższego określenia i dlatego dodał: „ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało”. Na co mówię o udziale – powiada – tworzymy jedno ciało. Czymże bowiem jest chleb? Ciałem Chrystusa. A kim są ci, którzy je przyjmują? Ciałem Chrystusa, nie wieloma ciałami, ale jednym Ciałem. Jak chleb składający się z wielu ziaren jest zjednoczony tak, że nigdzie ziaren nie widać, a choć są – różnica między nimi nie jest widoczna wskutek połączenia. tak i my jesteśmy połączeni jedni z drugimi i z Chrystusem, albowiem ty nie karmisz się z innego Ciała a tamten z innego, lecz wszyscy z tego samego. Dlatego też dodał: „wszyscy bowiem bierzemy z tego samego Ciała”. Jeśli zaś z tego samego i tym samym wszyscy się stajemy, to dlaczego nie okazujemy też tej samej miłości i według tego nie stajemy się jednym?
Tak przecież było niegdyś za naszych przodków: „Jeden duch i jedno serce – mówi Pismo – ożywiały wszystkich wierzących” (Dz 4,32). Nie tak, jak teraz, lecz wprost przeciwnie. Między wszystkimi toczą się liczne różnorodne wojny i srożej od dzikich zwierząt usposobione są wobec siebie nawzajem członki. I Chrystus zjednoczył z sobą ciebie, który stoisz daleko od Niego, a ty nie raczysz się nawet z bratem w sposób właściwy zjednoczyć, lecz odrywasz się, chociaż otrzymałeś od Pana tak wielką miłość i życie, dał ci bowiem nie tylko swoje Ciało, lecz ponieważ poprzednia natura ciała, utworzona z ziemi, wskutek grzechu stała się martwą i pozbawioną życia i, jakby rzec można, wprowadziła inne ciasto i zaczyn, dał wszystkim uczestnictwo w swoim Ciele, które było tej samej natury, lecz wolne od grzechu i pełne życia, abyśmy nim nakarmieni, zrzuciwszy poprzednie martwe ciało, zostali przez ten stół dopuszczeni do żywota nieśmiertelnego5.
św. Jan Chryzostom
Jan Chryzostom [Złotousty], św., (zob. 5 Niedziela Wielkanocna).
Ożywiające Ciało i Krew Chrystusa
Mówię, jak do ludzi rozsądnych; osądźcie sami to, co mówię: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba”. Ciało człowieka, jeśli chodzi o jego własną maturę, nie może być ożywicielem. Również zwyczajna krew ludzka sama przez się i według swojej natury nie ma siły ożywienia. Ożywia natomiast Ciało Chrystusa i drogocenna Krew, bo tylko Bóg może dawać życie temu, co potrzebuje życia. A więc Chrystus jest Bogiem, bo Ciało Jego daje życie6.
św. Cyryl Aleksandryjski
Cyryl Aleksandryjski, św. (375-444). Pisarz grecki. Doktor Kościoła. Biskup Aleksandrii, który zorganizował opozycję przeciw Nestoriuszowi (głoszącemu daleko posunięty dualizm w Chrystusie i przeczącemu tytułowi Bogurodzicy) i doprowadził do potępienia go na Soborze Efeskim (431 r.). Jego dzieła skupiają się na Chrystologii; mniej znane są jego piękne komentarze do Pisma Świętego.
1 Więcej tekstów patrystycznych na temat Eucharystii znajdzie Czytelnik w Tomie Eucharystia pierwszych chrześcijan, oprac. ks. Marek Starowieyski, Kraków 1997 (skrót: Eucharystia), oraz Karmię was tym czym sam żyję, oprac. ks. Marek Starowieyski, Kraków 1982, 281-298.
2 O tajemnicach 8,47, tłum. L. Gładyszewski, POK 26, 1970, 46n.; Eucharystia 115n.
3 PG 69, 465; Eucharystia 117.
4 O modlitwie 17, tłum. W. Kania, w: H. Pietras, Odpowiedź na słowo, Kraków 1993, 225.
5 In Corinthios 24,1, tłum. T. Sinko; Eucharystia 166-169.
6 Do Arkadii i Mariny, tłum. ks. W. Kania, PSP 18, 1980, 124; Eucharystia 169.
autor: ks. Marek Starowieyski
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






