Rzym. Jest ciepły czerwcowy wieczór w Wiecznym Mieście. Przed chwilą zakończyła się Msza Święta. Z placu św. Jana na Lateranie wyrusza barwna procesja przesuwając się spokojnie wzdłuż przystrojonej Via Merulana ku Bazylice Matki Bożej Większej. Blask świec, eucharystyczne rozważania, śpiew. Najświętszy Sakrament umieszczony na platformie specjalnego wozu przygotowanego w tym celu. W cieniu monstrancji skupiona, rozmodlona, klęcząca postać Ojca Świętego wpatrzonego w białą hostię. Dalej wielobarwny tłum wiernych: kapłani, siostry i bracia zakonni, wierni świeccy, osoby starsze, młodzież, dzieci… Skupienie, rozmodlenie, zamyślenie.
W przydrożnych restauracjach turyści spoglądają z zaciekawieniem znad pachnących talerzy z przysmakami kuchni włoskiej. Coś się dzieje, można nawet zrobić jeszcze jedno ciekawe zdjęcie. Tu i ówdzie przemykają z pośpiechem ludzie wracający z pracy, z głową pełną spraw ze zdziwieniem trafiają na metalową bramkę z napisem: “chwilowo przejścia nie ma”. Gdzieś trąbi nerwowy kierowca usiłujący właśnie w tej chwili przejechać zamknięte dla ruchu skrzyżowanie.
Moja miejscowość. Jest ciepły czerwcowy dzień w… Z kościoła przy ulicy… wyrusza barwna procesja. Kapłan unosi wysoko Najświętszy Sakrament. Orkiestra przygrywa melodie pieśni eucharystycznych. Dziewczynki w białych sukienkach sypią z przejęciem i rozmachem kolorowe płatki kwiatów. Za Najświętszym Sakramentem podąża tłum wiernych. Skupienie, rozmodlenie, zamyślenie.
Wzdłuż trasy procesji stoją bardziej lub mniej zainteresowani przechodnie (by nie powiedzieć gapie). Na balkonie mieszkania na drugim piętrze starej kamienicy siedzi pan w piżamie z papierosem w ręku, czyta poranną prasę wyraźnie zadowolony z dnia wolnego od pracy. Na chodniku po prawej stronie ktoś nerwowo przekonuje porządkowego, że właśnie musi przejść na drugą stronę ulicy i nic go nie obchodzi, że przejścia chwilowo nie ma. W bocznej uliczce trąbi zniecierpliwiony przedłużającym się postojem młody motocyklista.
A ty gdzie jesteś? – Czy jesteś wśród uczniów Jezusa czy też w przypadkowym tłumie mniej lub bardziej zaciekawionych widzów? Jeśli wśród widzów, to może zauważysz ciekawy regionalny strój pani niosącej wstążkę przy parafialnym sztandarze albo policzysz ilu ministrantów szło w procesji, albo też skrytykujesz staromodny kapelusz sąsiadki, ale rozminiesz się z Chrystusem, który właśnie wyszedł na ulice twego miasta, by błogosławić i zapraszać na ucztę, gdzie pokarmem jest On sam.
A jeśli jesteś wśród uczniów Jezusa, to cóż to oznacza w praktyce? Po pierwsze to, że jesteś uczestnikiem wydarzenia, a nie widzem. Uczestniczysz w wielkiej tajemnicy wiary, a nie w kolorowym spektaklu. Jako uczestnik tajemnicy wysłuchałeś dziś słów z Księgi Rodzaju mówiących o tajemniczym królu i kapłanie Melchizedeku, wynoszącym chleb i wino na powitanie Abrama. Melchizedek jest zapowiedzią Chrystusa Najwyższego Kapłana i Jego ofiary. Słyszałeś też świadectwo św. Pawła Apostoła nie tylko przekazującego nam słowa ustanowienia Eucharystii, ale zapraszającego ciebie i mnie do spożywania Ciała i Krwi Pańskiej, a tym samym do głoszenia śmierci i zmartwychwstania Jezusa, w oczekiwaniu na Jego powtórne przyjście. A co najważniejsze, jako uczeń powinieneś być głodny Chrystusa i dać się Jemu nakarmić pokarmem, który daje życie wieczne. Pamiętaj, tylko człowiek głodny potrafi docenić smak i wartość chleba. Wszystkie dobra (smaki) tego świata nie są w stanie zaspokoić najgłębszego głodu człowieka – głodu za zjednoczeniem z Bogiem, który jest miłością.
Dziś Chrystus dla ciebie i dla mnie zastawia ucztę na górze. Posyła swoich kapłanów i w ich ręce wkłada swoje Ciało i Krew. Daj się nakarmić Chrystusowi, abyś mógł żyć na wieki w Jego Królestwie. Nie przegap szansy.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






