Dokładność proroków była tak wielka, że …przepowiedzieli także Jego drogi, przeprawy oraz intencje, w jakiej to uczynił, abyś się przekonał, że wszystko mówili z natchnienia Ducha [Świętego]. Jeśli niemożliwe jest znać ludzkie tajemnice, tym bardziej niemożliwe byłoby poznać cel Chrystusa gdyby Duch [Święty] nie objawił.
PIERWSZE CZYTANIE • Iz 42,1-4,6-7
Oto mój sługa
Dokładność proroków była tak wielka, że …przepowiedzieli także Jego drogi, przeprawy oraz intencje, w jakiej to uczynił, abyś się przekonał, że wszystko mówili z natchnienia Ducha [Świętego]. Jeśli niemożliwe jest znać ludzkie tajemnice, tym bardziej niemożliwe byłoby poznać cel Chrystusa gdyby Duch [Święty] nie objawił.
Cóż więc powiada prorok? Przytoczono tak: „Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Oto mój sługa, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moja dusza ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą»” (Mt 12,18-21; Iz 42,1-4). Sławi Jego łagodność i niewypowiedzianą moc, otwiera narodom na oścież wielką bramę, przepowiada kary, które miały spotkać Żydów i wskazuje na Jego zgodność z Ojcem. „Oto mój sługa – powiada – którego wybrałem”. Jeśli wybrał Go sobie, to rozwiązuje prawo nie tak, by mu się sprzeciwiać czy być nieprzyjacielem prawodawcy, lecz jako taki, który zgadza się z nim i czyni to samo. Następnie, sławiąc Jego łagodność, powiada: „Nie będzie się spierał ani krzyczał”. Sam chciał ich uzdrowić, a gdy Go od siebie odtrącili, nie opierał się temu. Wskazując na Jego moc oraz na ich słabość, powiada: „Trzciny zgniecionej nie złamie”. Było rzeczą łatwą złamać ich wszystkich jak trzcinę, i to nie po prostu jak trzcinę, ale jak trzcinę zgniecioną. „Ani knota tlejącego nie dogasi”. Mówi o ich zapalczywości i o Jego, mocy, która mogłaby stłumić i zgasić zapalczywość wszelką łatwością; tu właśnie przejawia się Jego łaskawość.
Cóż więc? Czy zawsze tak będzie? Czy do końca będzie znosić ich zasadzki i szaleństwa? Gdzież tam! Gdy spełni swe zadanie, wówczas uczyni i tamto. Wyraził to mówiąc: „Aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody pokładać będą”. Tak mówi także i Paweł: „Z gotowością ukarania każdego nieposłuszeństwa, kiedy już wasze posłuszeństwo się dopełni” (2Kor 10,6).
Cóż znaczą słowa: „Aż zwycięsko sąd przeprowadzi”. Gdy spełni się wszystko, co do Niego należało, wtedy wymierzy karę i to karę ostateczną. Wtedy to poniosą straszliwą karę, kiedy stanie świetny znak zwycięstwa, zwycięży Jego sprawiedliwość i nie pozostawi nawet cienia sposobności do bezwstydnego się sprzeciwiania. Zwykł sądem nazywać sprawiedliwość. A na tym nie kończą się sprawy Jego władania, bo również cały świat przyciągnie ku sobie. Dlatego dodał: „W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”.
Dalej, abyś wiedział, że i to również jest zgodne z wolą Ojca, prorok zapewnia o tym już na początku – wraz z tym co następuje – mówiąc: „Umiłowany mój, w którym moja dusza ma upodobanie”. Oczywiste jest, że umiłowany uczynił rzeczy zgodne z wolą Tego, który Go miłuje1.
św. Jan Chryzostom
Jan Chryzostom [Złotousty], św., (ok. 350-407). Pisarz grecki. Doktor Kościoła. Był największym mówcą Wschodu chrześcijańskiego, stąd jego przydomek „Złotousty”. Otrzymał doskonałe wykształcenie retoryczne u poganina Libaniosa, następnie, po pobycie na pustyni, został kapłanem i kaznodzieją w Antiochii, gdzie zdobył sławę świetnego mówcy. Wiele mów to komentarze do ksiąg ST i NT (Listy Pawłowe). Tam powstał dialog O kapłaństwie. Dzięki sławie mówcy został powołany na arcybiskupa Konstantynopola, gdzie naraziwszy się dworowi cesarskiemu został skazany na wygnanie. Przepędzany z miejsca na miejsce umarł z wycieńczenia i chory ze słowami „Bogu za wszystko dzięki”.
Dlaczego Bóg się narodził wśród ludzi?
Pytasz, dlaczego Bóg się narodził wśród ludzi. Gdybyś usunął z życia dobrodziejstwa Boże, z trudnością byś znalazł co by cię doprowadziło do poznania Boga. Dobroczyńcę bowiem poznajemy z otrzymanych darów. Patrząc na dzieła wnosimy z nich o naturze tego, który je czyni. Jeśli więc właściwym znakiem natury Boskiej jest miłość ku ludziom, masz tym samym przyczynę, o którą pytałeś, masz dowód przyjścia Boga do ludzi. Nasza chora natura potrzebowała lekarstwa, upadły człowiek potrzebował kogoś, kto by go podniósł; potrzebował ożywiciela ten, co stracił życie; potrzebował przewodnika na drodze do dobrego ten, kto odsunął się od uczestnictwa w dobrym; potrzebował światła ten, kto był zamknięty w ciemności; potrzebował odkupiciela jeniec, pomocnika więzień, oswobodziciela jęczący w niewoli. Czyż to zbyt małe pobudki, aby skłoniły Boga do zstąpienia między ludzi znajdujących się w cierpieniu i nędzy?
Powie ktoś, że przecież Bóg mógł pomóc ludziom a nie cierpieć. Skoro bowiem samą myślą stworzył wszystko i aktem woli powołał do życia to, co nie istniało, czemuż swą boską mocą i swym rozkazem nie wyrwał człowieka z niewoli wroga i nie przywrócił do pierwotnego stanu? Dlaczego wybrał okrężną do tego drogę, przyjmując cielesną naturę, przez narodzenie wchodząc w życie i przechodząc wszystkie fazy rozwoju, kosztując potem śmierci dopiero przez zmartwychwstanie dochodząc do celu? A przecież mógł stanąć na szczycie chwały i – pominąwszy okrężne drogi – samym rozkazem zbawić człowieka?
W tym zwłaszcza, że Bóg wstąpił na niziny człowieczeństwa, uwydatniła się Jego potęga o wiele bardziej, niż w przewyższające przyrodzone siły cudach. Wielkie bowiem czyny należą do natury i pojęcia Boskiej mocy i dlatego nie jest niczym obcym słyszeć, że świat i wszystko, co pojmujemy myślą poza rzeczami widzialnymi, istnieje w mocy Boga, gdyż tu znajduje swe urzeczywistnienie każdy akt Jego woli. Ale zejście do czegoś niskiego jest już nadmiarem mocy, nie powstrzymanej nawet tym, co jest wbrew naturze. Jak właściwością ognia jest wznosić się w górę i tego naturalnego działania nikt nie uważa za coś niezwykłego, przeciwnie, dziwiliby się wszyscy jego opadaniu, tak i boska moc nie tyle uwydatnia się w ogromie nieba, w blasku gwiazd, w urządzaniu wszechświata, w ustawicznym kierowaniem wszystkim, ile w zejściu do naszej słabej natury. Oto wzniosłość schyla się ku niskości i w niskości daje się widzieć, choć sama się nie umniejsza Boskości, łączy się z naturą ludzką i nią się staje, choć nie przestaje być sobą2.
św. Grzegorz z Nyssy
Grzegorz z Nyssy, św. (335-394). Pisarz grecki, doktor Kościoła. Brat św. Bazylego i jego wierny współpracownik. Był wybitnym teologiem, mistykiem i filozofem; naukę swą kształtował pod wpływem myśli Orygenesa.
DRUGIE CZYTANIE • Dz 10,34-38
Namaszczeni Duchem Świętym
W Chrystusie ochrzczeni i w Chrystusa przyobleczeni staliście się podobni do Syna Bożego (Rz 8,10). A ponieważ przeznaczył nas Bóg na synów przybranych, uczynił nas podobnymi do chwalebnego ciała Chrystusa (Ga 3,21, itd.). Stawszy się uczestnikami Chrystusa, słusznie zwiecie się pomazańcami. O was powiedział Bóg: „Nie dotykajcie moich pomazańców” (Ps 104,15). A staliście się pomazańcami, bo przyjęliście obraz Ducha Świętego. Wszystko spełniło się na was w obrazie, ponieważ jesteście obrazem Chrystusa. Gdy Chrystus w czasie chrztu w rzece Jordan udzielił wodom wonności swego Bóstwa, wyszedł z nich, a wtedy wstąpił na Niego w swej osobie Duch Święty, tak że równy spoczął na równym. Podobnie i wam, gdy wyszliście ze świętej kaplicy [baptysterium] zostało dane namaszczenie, obraz tego namaszczenia, które otrzymał Chrystus, a którym jest Duch Święty. O tym to Duchu Świętym powiedział w proroctwie błogosławiony Izajasz w imię Pana: „Duch Pana nade mną, przeto mię namaści, posłał mię, by głosić dobrą nowinę ubogim” (Iz 61,1).
Chrystus został namaszczony nie ziemskim olejem i nie przez człowieka, lecz Ojciec, który Go ustanowił Zbawicielem całego świata, namaścił Go Duchem Świętym – jak mówi Piotr: „Jezusa Nazareńskiego namaścił Bóg Duchem Świętym” (Dz 10,38). I prorok Dawid wołał: „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków; berłem prawości – berło Królestwa Twego. Umiłowałeś sprawiedliwość i znienawidziłeś nieprawość, przeto namaścił cię Bóg, Bóg twój olejkiem radości hojniej niż twoich towarzyszy” (Ps 44,7n.). I jak Chrystus prawdziwie został ukrzyżowany i pogrzebany, i zmartwychwstał, wam zaś zadano w Chrzcie „przez podobieństwo” (Rz 6,5) z Nim być ukrzyżowanymi, pogrzebanymi i zmartwychwstać, tak jest i w bierzmowaniu. Chrystus został namaszczony duchowym olejkiem radości, to jest Duchem Świętym, który jako źródło duchowego wesela zwie się olejem radości; wy zaś zostaliście namaszczeni oliwą, kiedyście się stali uczestnikami i towarzyszami Chrystusa.
Nie myśl jednak, że jest tu tylko zwyczajna oliwa. Jak bowiem chleb eucharystyczny po wezwaniu Ducha Świętego nie jest już tylko chlebem, lecz ciałem Chrystusa, tak i ta święta oliwa po wezwaniu nie jest już tylko oliwą – i jakby rzec można – zwyczajną oliwą, lecz łaską Chrystusa i Ducha Świętego, przez Jego obecność skuteczną. Tą oliwą namaszcza się symbolicznie twe ciało i inne zmysły. Widzialną oliwą namaszcza się ciała – świętym i ożywczym Duchem uświęca się dusza3.
św. Cyryl Jerozolimski
Cyryl Jerozolimski, św. (ok. 313-ok. 386). Pisarz grecki. Doktor Kościoła. Biskup Jerozolimy, wielokrotnie wypędzany ze stolicy biskupiej. Jest autorem słynnych katechez: nauk dla katechumenów przed przyjęciem chrztu i w tygodniu po jego przyjęciu.
Pan wszystkich
Kiedy my nazywani jesteśmy bogami, równocześnie słyszymy o swej słabości. Psalmista powiada: „Rzekłem: bogami jesteście i synami Najwyższego”, ale zaraz dodaje: „Jako ludzie pomrzecie” (Ps 81,6). Jasne więc jest, że tę nazwę otrzymaliśmy z łaski. Nie tak jest jednak u Niego, lecz posiada On nazwę wraz z Bożą chwałą. I nie zwyczajnie zwany jest Bogiem, lecz „Bogiem ponad wszystkim i błogosławionym na wieki” (Rz 9,5). Nazwany jest też Panem, ale nie jak my, ale „Panem chwały”, „Panem wszystkich – jak Piotr się wyraził (Dz 10,36). Nazwany jest Synem, ale też nie takim, jak my, zwykłym synem, lecz jedynym i ze swej istoty prawdziwym synem – według powiedzenia Jana: „Jesteśmy w prawdziwym Bogu i w Synu Jego, On jest Bogiem prawdziwym i życiem wiecznym (1 J 5,20n.). Jeszcze wyraźniej apostoł Paweł odróżnia Jezusa od innych jako jedynego i prawdziwego Boga. Mówi: „Chociaż są tak zwani bogowie w niebie i na ziemi, i rzeczywiście jest wielu bogów i wielu panów”, abyś jednak zrozumiał, dodaje: to dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, od którego wszystko pochodzi oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego jest wszystko” (1Kor 8,5n.). Czy widzisz, że nie wespół ze wszystkimi nazwany jest Panem albo Bogiem, lecz sam tylko jest wielbiony wraz z Ojcem, jako z natury pochodzący od Niego?4
św. Cyryl Aleksandryjski
Cyryl Aleksandryjski, św. (375-444). Pisarz grecki. Doktor Kościoła. Biskup Aleksandrii, który zorganizował opozycję przeciw Nestoriuszowi (głoszącemu daleko posunięty dualizm w Chrystusie i przeczącemu tytułowi Bogurodzicy) i doprowadził do potępienia go na Soborze Efeskim (431 r.). Jego dzieła skupiają się na Chrystologii; mniej znane są jego piękne komentarze do Pisma Świętego.
Komentarz do Ewangelii: „Karmię was tym, czym sam żyję”. Rok A (t. 1), Warszawa 2001, Pax, s. 42-51.
1 Homilie na Ewangelię według św. Mateusza, 40,2, tłum. J. Krystaniecki, ŹRMT 18, 2000, 458n.
2 Wielka mowa katechetyczna 14n., 24, tłum. ks. W. Kania, PSP 14, 1974, 150, 160.
3 Katecheza mistagogiczna 3, 1-3, w: św. Cyryl Jerozolimski, Katechezy przedchrzcielne i mistagogiczne, tłum. ks. W. Kania, BOK 14, 200, 331n. Jest ona dziełem prawdopodobnie następcy Cyryla, Jana Jerozolimskiego.
4 W obronie tytułu „Bogurodzica” 25, w: Święty Cyryl Aleksandryjski, Wykład prawdziwej wiary, w obronie tytułu „Bogarodzica”, Homilie efeskie, tłum. ks. W. Kania, PSP 18, 1980, 228n.
autor: ks. Marek Starowieyski
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






