Świadkowie zmartwychwstania
Chrystus zmartwychwstał! Ten, który umarł na krzyżu, który został pogrzebany – opuścił grób. Najważniejsza prawda naszej wiary. Bez tego wydarzenia daremna byłaby nasza wiara, daremny byłby nasz trud.
Chrystus zmartwychwstał! Ten, który umarł na krzyżu, który został pogrzebany – opuścił grób. Najważniejsza prawda naszej wiary. Bez tego wydarzenia daremna byłaby nasza wiara, daremny byłby nasz trud.
Przypatrzmy się relacji świadków, którzy znaleźli się przy pustym grobie. Święty Piotr nazywa siebie świadkiem życia Jezusa, Jego śmierci. W przemowie z pierwszego czytania z Dziejów Apostolskich wyraźnie zaznacza, że Bóg wskrzesił Jezusa, który ukazał się wybranym wcześniej na świadków. Nasza wiara w wydarzenie sprzed XX wieków opiera się na świadectwie ludzi. Nie było żadnych nagrań, kamer, zdjęć wychodzącego z grobu Chrystusa. Kiedy to się stało, Bóg postarał się o to, żeby nie było świadków.
Apostoł Piotr nie głosił jak Chrystus zmartwychwstał, nie chciał ukazać, jak to się dokonało, on chciał powiedzieć, że pojawił się wielokrotnie dla ograniczonej grupy osób, których zadaniem było świadczyć, aby każdy, kto usłyszy lub przeczyta to świadectwo będzie mógł uwierzyć, że Bóg wskrzesił swego Syna.
Mamy relację św. Jana, tego który był naocznym świadkiem pustego grobu. Umiłowany uczeń Jezusa już po ukrzyżowaniu podaje – Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. On to zapisał dla nas, abyśmy uwierzyli, abyśmy przyjęli jego słowa, za dobre świadectwo. Na zakończenie swojej ewangelii doda: Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.
Naoczny świadek – nie pogłoski. A co nam dzisiaj chce przekazać św. Jan? Pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena do grobu i zobaczyła odsunięty kamień i brak ciała Jezusa w grobie. Pobiegła do Szymona Piotra i ucznia, którego Jezus miłował, z trudną do przyjęcia nowiną: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono.
Maria Magdalena nie wierzy w zmartwychwstanie, nie wierzy w to, co się stało. Ona przyjmuje, że ciało zostało przeniesione. Jak trudno samym uczniom, bliskim Jezusa, uwierzyć w Jego zmartwychwstanie. Uczniowie pobiegli do grobu. Zastają pusty grób tak jak mówiła Maria. Piotr ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu.
Jezus zmartwychwstał w ciele. Zmartwychwstanie to nie jakiś symbol lub duch Jezusa, który żyje w świecie. W grobie nie było ciała. On zmartwychwstał w ciele. Co więcej – ciało umarło, co stwierdzili żołnierze, którzy przebili bok Jezusa. Ten fakt ustania życia w Jezusie, Jego śmierci jest ważny dla nas, gdy Chrystus jest tą pierwociną żniwa zmartwychwstania wszystkich chrześcijan. Jak św. Paweł mówi – Chrystus jako pierwszy, potem ci, którzy do Niego należą.
Leżące płótna w grobie ukazują jak to powstanie z martwych różni się od wskrzeszenia Łazarza. Przypomnijmy sobie – Jezus przywraca Łazarza do życia, tego który od 4 dni był w grobie. Gdy wyszedł z grobu jego nogi i ręce były powiązane, a twarz była zawinięta chustą. Wtedy Jezus powiedział, aby rozwiązać go i pozwolić mu chodzić. Ludzie musieli pomóc Łazarzowi. Jezus nie potrzebował niczyjej pomocy. On po prostu przeszedł przez te tkaniny, później przejdzie przez drzwi – mimo drzwi zamkniętych Jezus stanął pośrodku. Jezus po zmartwychwstaniu nie jest duchem, przecież powie do niewiernego Tomasza: – Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku. Nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym. Było to ciało, które można rozpoznać i dotknąć. Ciało, które trzeba było posilić.
Pamiętaj ci, którzy są w Chrystusie, to znaczy, którzy wierzą w Niego i do Niego należą – otrzymają przebaczenie i pojednanie od Niego, będą wskrzeszeni. Paweł mówi, że Jezus przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała, tą mocą i siłą, która pozwala mu przyciągnąć wszystkich do siebie. Jeśli należysz do Niego przez wiarę w Niego, otrzymasz ciało jak Jego i ostatecznie wejdziesz do nowego nieba i nowej ziemi, gdzie spędzisz wieczność podziwiając i dziękując Bogu za wszystko, co uczynił. I ten świat, który wydaje się nam piękny i wspaniały, który tak kochamy, w porównaniu do tego co Bóg nam przygotował będzie jak świeca w stosunku do słońca.
Jan wszedł do wnętrza grobu – ujrzał i uwierzył. Co zobaczył? Tam nie było Jezusa, tylko tkaniny, w które było owinięte Jego ciało. Maria spotyka Jezusa w ogrodzie, wraca do uczniów i informuje, że widziała Pana. My dzisiaj mamy pewne dowody albo je widzimy albo nie. Chodzi o to: Czy widzisz?
Wyobraź sobie – dzwonek do drzwi, ktoś z twoich znajomych, zwraca się do ciebie: twój brat umarł. Ty mówisz, potrząsając głową: Nie wierzę w to. Dzisiaj rano widziałem go. Wszystko było dobrze. Nie wierzę w to. To co mówisz nie może być prawdą! Twój znajomy mówi: Szliśmy razem, pewien kierowca stracił panowanie nad swoim autem, wjechał na chodnik, ja uskoczyłem, twój brat niestety nie zdążył. Byłem przy nim do końca. Czekałem na pogotowie. Byłem przy nim jak umarł. W końcu dociera do ciebie i cicho mówisz: Rozumiem. W myślach – to wszystko widzisz! Świadectwo twojego znajomego stało się oknem, poprzez które możesz to wszystko zobaczyć. Nie było cię tam, ale jednak możesz powiedzieć – widziałem to.
Jest jedna podstawowa różnica między dzisiejszą ewangelią a tą ilustracją. Każdy z nas dostaje dzisiaj wiadomość: Jezus żyje! Grób jest pusty! A Maria dodaje – rozmawiałam z Nim. Poprzez świadków jesteśmy przy pustym grobie. Widzimy płótna i chustę, czy możemy i chcemy być jak św. Jan – zobaczyć i uwierzyć? Zależy tylko od nas.
autor: ks. Marcin Chudzik
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






