W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Objawienie Pańskie »

Być latarnią

Drukuj
Głównym zadaniem Kościoła jest ukazywać światu to właśnie światło, aby go uratować przed pogrążeniem w ciemnościach bezsensu i beznadziei. Zapal światło swojego życia od nowo narodzonego Jezusa Chrystusa i bądź latarnią!

 

W 2008 władze miasta Oxford podjęły uchwałę, by nazwę Boże Narodzenie zastąpić nazwą Zimowy Festiwal Światła. Wywołało to oburzenie wielu środowisk – ostatecznie nazwa nie przyjęła się. To wydarzenie może nam jednak pomóc w odkryciu tajemnicy dzisiejszej uroczystości. Tym, co najbardziej urzekło władze miasta Oxford w klimacie Bożego Narodzenia było światło. Każdy z nas musi przyznać, że miękko się robi na sercu na widok obsypanych światełkami choinek, migoczących wystaw sklepowych, a od niedawna także placów miejskich, domów i przydomowych ogródków. Jest to coś, co porusza nasze wnętrze niezależnie od wiary i pobożności, niezależnie do światopoglądu. Można powiedzieć, że światło jest symbolem uniwersalnym – budzi poczucie bezpieczeństwa, skojarzenia z dzieciństwem i domem rodzinnym. Także dla pogańskich królów z dzisiejszej ewangelii światło było wskazówką w ich poszukiwaniach Mesjasza – wskazówką dodajmy bardzo wyraźną, bo jak mówi jedna z teorii w tym czasie stanęły w jednej linii dwie planety: Jowisz i Saturn, tworząc wizualnie jeden świetlny punkt. To światło prowadzące pogańskich królów do Jezusa pomoże nam dzisiaj odkryć najważniejsze zadanie Kościoła. Zacznijmy jednak od czegoś innego.
Czasami podczas pierwszej w roku szkolnym katechezy daję moim uczniom zadanie na pobudzenie twórczego myślenia: wymyślenie jak największej ilości zastosowań szklanki. Pojawiają się takie pomysły jak: podsłuch, foremka do wykrawania pierogów, szkło powiększające, instrument muzyczny…. Każdy z uczestników ćwiczenia dobrze jednak wie, że szklanka służy do picia herbaty. A Kościół? Do czego służy? Krążą na ten temat różne opinie. Oto niektóre z nich:
– Kościół to miejsce dla porządnych ludzi, którzy sumiennie pracują nad sobą i systematycznie poprawiają się ze swoich grzechów, pamiętają o codziennym pacierzu i niedzielnej mszy świętej a w życiu codziennym przestrzegają dekalogu.
– Kościół to szpital dla duchowo chorych, czyli grzeszników, gdzie rozdziela się Boże Miłosierdzie i zawsze daje szansę, także grzesznikom-recydywistom.
– Kościół to wspaniała organizacja charytatywna pomagająca ubogim i cierpiącym. Każdy potrzebujący może się zgłosić po pomoc, którą na pewno otrzyma.
– Kościół to zwornik społeczności lokalnej, który przyczynia się do ich integracji i uatrakcyjnienia codziennego życia poprzez organizację festynów, zajęć pozalekcyjnych, wyjazdów wakacyjnych.
– Kościół to strażnik tradycyjnych wartości kulturowych i patriotyzmu. Odegrał niepodważalną rolę w zachowaniu polskości podczas zaborów, okupacji i innych burz dziejowych.
Można by pewnie znaleźć jeszcze kilka funkcji Kościoła, ale ciągle brakuje tej jednej, którą chcemy odkryć dzisiaj, a która jest najważniejsza. Aby do niej dotrzeć popatrzmy najpierw na świat wokół nas. Nie da się ukryć, że jest on pogrążony w egzystencjalnej ciemności. Mimo rozwoju cywilizacji, kultury i techniki w sercu człowieka ciągle odzywa się pytanie o sens. Jest ono albo zagłuszane albo karmione odpowiedziami w stylu: być dobrym dla innych, wychować dzieci, sprawić by świat stał się lepszy. Można bardziej przyziemnie: zarobić dużo pieniędzy i zapewnić bezpieczne życie sobie i swojej rodzinie. Serce jest jednak ciągle w ciemności. Świadczy o tym chociażby wzrastająca liczba samobójstw albo depresja, która sukcesywnie zmierza do miana choroby cywilizacyjnej XXI wieku.
W tej sytuacji Kościół zapala latarnię: miłość. Latarnię, która świeci światłem o niespotykanej barwie i intensywności. To jest miłość, której w świecie nie ma. Miłość, w której nie ma lęku i kalkulacji. Miłość, która daje prawdziwą wolność. Miłość, która nie cofnie się przed niczym. Miłość, która jest jak stos atomowy wytwarzający niewyobrażalne ilości energii. Miłość na wzór Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego.
Tylko taka miłość ma gwarancję nieśmiertelności, tylko taka miłość przetrwa test śmierci i będzie żyła nadal. Dlaczego ta miłość jest latarnią? Ponieważ jest to znak czytelny dla każdego człowieka niezależnie od wyznawanego światopoglądu. Potrzeba wiary, żeby uznać, że w sakramentach przychodzi Jezus Chrystus, potrzeba wiary by uznać, że Pismo Święte jest słowem Boga, potrzeba wiary by uznać, że w księdzu obecny jest Jezus Chrystus, który naucza, konsekruje i rozgrzesza. Ale nie potrzeba wiary by dostrzec i zrozumieć znak, którym jest miłość ukrzyżowana. Tak jak światło pojawiające się na brzegu jest znakiem dla podróżujących na morzu, tak miłość w wymiarze krzyża jest znakiem: idź w tym kierunku, żyj tak, a będziesz naprawdę szczęśliwy.
Głównym zadaniem Kościoła jest ukazywać światu to właśnie światło, aby go uratować przed pogrążeniem w ciemnościach bezsensu i beznadziei. Zapal światło swojego życia od nowo narodzonego Jezusa Chrystusa i bądź latarnią!
 
autor: ks. Jacek Zjawin