W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Objawienie Pańskie »

VIP w pieluszce :)

Drukuj

Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby „świat stanął do góry nogami”? Wiele zjawisk, codziennych spraw, przedmiotów wyglądałoby inaczej. Ludzie zachowywali się odmiennie i mieli inne zwyczaje. Każdy z nas może sobie taki odmienny świat wyobrazić nieco inaczej.

 

Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby „świat stanął do góry nogami”? Wiele zjawisk, codziennych spraw, przedmiotów wyglądałoby inaczej. Ludzie zachowywali się odmiennie i mieli inne zwyczaje. Każdy z nas może sobie taki odmienny świat wyobrazić nieco inaczej. Ja widzę w tym „odwróconym” świecie, jak wchodzimy do domu oknem, nie drzwiami. Pewnie słodki podwieczorek w takim świecie zjadalibyśmy przed obiadem. Kolorowe skarpetki nakładalibyśmy na głowę, a rękawiczki na stopy. Zimą, mimo mrozu, dojrzewałyby najsmaczniejsze owoce, a gorącym latem z dachu zwisałyby ogromne sople lodu. Niektórzy złapaliby się ze zdziwienia za głowę słysząc o takim świecie, ponieważ tak różni się ów świat od tego, który znamy.
Podobnie różni się świat Bożych wartości od tych, które znają, cenią i stwarzają ludzie. Opowiada nam o tym czytana dzisiaj ewangelia. Otóż mędrcy ze Wschodu przybyli do kraju, gdzie narodził się Jezus. Przybyli, aby malutkiemu niemowlakowi się pokłonić, wyrazić mu swój szacunek, uznanie i podziw. Oprócz tego, ci dostojni i niezwykli mężczyźni postanowili ofiarować malutkiemu dziecku i jego ubogim rodzicom prawdziwie drogocenne prezenty. Widzieli bowiem w tym maleńkim chłopczyku kogoś więcej niż tylko niemowlaka, który jeszcze ani nie potrafił sam chodzić, ani nie potrafił sam jeść, ani nawet powiedzieć żadnego poważnego zdania czy nawet słowa. Widzieli w nim przyszłego króla. Nie było łatwo zobaczyć w Jezusie przyszłego króla, bowiem oprócz tego, że był bardzo malutki i pewnie zawinięty w pieluszkę, mieszkał z ubogimi rodzicami w bardzo skromnych warunkach. A przecież król nigdy nie jest skromny i ubogi! Bardzo trudno w malutkim dziecku zobaczyć przyszłego króla, ponieważ nie potrafi ono jeszcze ani wydać żadnego rozkazu, ani usiąść na złotym tronie, jest delikatne, beztroskie i zależne od innych. Tak więc, aby w małym dziecku zobaczyć przyszłego władcę, aby okazać niemowlakowi szacunek i podziw, trzeba być kimś wyjątkowym, trzeba być mędrcem. Co więcej – aby skromne otoczenie i uboga rodzina nie były przeszkodą w uznaniu kogoś wielkim i potężnym, również trzeba być mędrcem. Ludzie bowiem nie cenią dzieci, ponieważ są delikatne, słabsze i mają w sercu więcej marzeń niż sił w mięśniach. Świat ceni przede wszystkim dorosłych, silnych, pięknych i bogatych. Ludzie nie cenią ubogich, wrażliwych, mądrych, słabych… Dlatego tak trudno nam zrozumieć, że Jezus jest prawdziwym królem, gdy jest malutkim dzieckiem, jak i że jest królem, gdy umiera na krzyżu. Trzeba czasem „stanąć na głowie”, aby to zrozumieć. Trzeba wysiłku i czystego serca, by zobaczyć, że to właśnie Boże wartości są tymi najcenniejszymi. Trzeba być mędrcem, aby zrozumieć, że wartości, które pospolicie cenią ludzie, są kruche, płytkie i często „odwrócone” od tych właściwych.
Mędrcy ze Wschodu w malutkim, ubogim Jezusie zobaczyli przyszłego władcę. Nie mieli zaś zaufania do dorosłego i bogatego, ówcześnie panującego Heroda, który mieszkał w wytwornym pałacu. Herod bał się Jezusa, że gdy dorośnie, zabierze mu bogactwo, władzę, wpływy i siłę. Jezus jednak był i jest innym królem niż zwyczajni ludzcy królowie. Jezus nie pragnął nigdy wpływów, wojska, siły i pieniędzy, nie szukał sławy ani popularności. Jezus pragnął uzdrawiać ludzkie dusze i panować w sercach. Znów trzeba chyba „stanąć na głowie” lub głęboko zajrzeć w swoją duszę, aby zrozumieć takie niezwykłe królowanie. Nie rozumieli tego królowania ani duchowi ani polityczni przywódcy ówczesnego narodu, nie pojmowali tego wielcy, sławni i wpływowi. Nie dostrzegli przyjścia na świat Jezusa ludzie silni, wielcy, piękni i bogaci. Dostrzegli to ci, którzy szukali Boga i Jego znaków. Bo w zgiełku codziennego hałasu i zabiegania, prawdziwi mędrcy potrafią wyciszyć się i nasłuchiwać bożego głosu. Wiedzą bowiem, że ten głos jest najważniejszy na świecie.
Dzisiaj razem z mędrcami chcemy pochylić się przed Jezusem – wyrazić nasz podziw, nasz szacunek i zachwyt. Chcemy w Jezusie zobaczyć nie tylko malutkie dzieciątko w żłóbku, ale również tajemnicę naszego zbawienia, głębię Bożych zamysłów, niezwykłość Bożych wartości. Razem ze skarbami mędrców chcemy ofiarować Jezusowi to, co mamy najcenniejszego – nasze serca, nasze myśli, nasze życie. Chcemy dzisiaj pokłonić się Jezusowi, bo nasze ścieżki wiary prowadzą w skromne progi jego ubogiej rodziny, by nas czegoś niezwykłego nauczyć. Chcą nas nauczyć „stawać na głowie” i szukać Bożych wartości – tych głębokich, tych prawdziwych…
 
Mowa 32, ln. 4, tłum. bp K. Tomczak, POK 24,1957, 135-139.
Komentarz do Diatessaronu Tacjana, SCh 121, 1966, 76-79.
 
 
 
autor: Monika Zuber