styczeń/luty 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Ofiarowanie Pańskie »

Być jako jasna świeca

Drukuj
Mikołaj Rejw Żywocie człowieka poczciwego pięknie radzi: Człowiek poćciwy ma być jako jasna świeca. Co to znaczy, ukazał konkretnie bł. Edmund Bojanowski, który tak postępował, jak często mawiał: Wszelka dobra dusza jest jako ta świeca, sama się wypali, a drugim przyświeca. Ofiara z własnego życia. To jest klucz do zrozumienia dzisiejszego święta. Zapalone świece w ręku to musi być znak: wiary, której się nie wstydzę; zaufania w nieustanną Bożą pomoc; i ofiarowania, które może całkowicie wypalić.
Przybycie

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, Święta Rodzina przybywa do Jerozolimy. Zgodnie z nakazem zawartym w Księdze Wyjścia (13,2):„Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego”, w świątyni miał się odbyć obrzęd ofiarowania Jezusa i oczyszczenia Maryi. Na pamiątkę ocalenia pierworodnych synów izraelskich podczas ostatniej plagi egipskiej, rodzice przynosili do świątyni swojego pierwszego syna i złożyli za niego ofiarę 5 syklów.
Obrzęd wykupienia dziecka był połączony z obrzędem oczyszczenia matki, która była zobowiązana do złożenia ofiary z baranka, a jeśli rodzice byli biedni, to matka składała ofiarę z dwóch gołębi lub synagorlic. Maryja posłuszna temu prawu położyła swoje dłonie na gołąbkach, a potem kapłan na rogu ołtarza zabił je – jednego ofiarował jako przebłaganie za grzechy, drugiego zaś spalono jako ofiarę całopalną. Tak wyglądał rytuał, ale jego wyjaśnienie nastąpiło za chwilę, po wyjściu ze świątyni, na Dziedzińcu Kobiet.

 Spotkanie

Stary, pobożny człowiek – Symeon otrzymał kiedyś obietnicę, która trzymała go przy życiu. Tego dnia miała się spełnić. Gdy Maryja z Józefem wychodzili ze świątyni z Synem na ręku, za którego w ofierze złożono dwa gołąbki, Symeona ogarnęło światło. Te dwa gołąbki, które przed chwilą zginęły, to prawdziwe gołębie pokoju. Ptaki, co latały pod niebem, jak Aniołowie z nieba zwiastują prawdziwą ofiarę przebłagalną za wszelkie zło tego świata i ofiarę całopalną na chwałę Boga z życia tego Dziecka. Kiedyś Jakub na widok odnalezionego w Egipcie syna Józefa zawołał: „Teraz mogę już umrzeć, skoro zobaczyłem ciebie, że jeszcze żyjesz!” (Rdz 46,30). Teraz Symeon wpisuje się na listę patryjarchów i proroków oczekujących wypełnienia starodawnych zapowiedzi – Bożych Słów. Uznał, że jego życie spełniło się w spotkaniu z tym Dzieckiem na ręku. Pozwól odejść słudze Twemu w pokoju. Symeon nie znał imienia tego niezwykłego Dziecka. Nadał Mu własne: Twoje Zbawienie, które przedziwnie pokrywało się z właściwym imieniem Dzieciątka: Jezus – czyli Bóg zbawia. On będzie światłem na oświecenie pogan.

 Światło

Żydzi mieli wtedy – obchodzone do dziś – swoje Święto Światła. Nazywa się ono Chanuka. Jego przesłaniem jest prawda, że nawet niewielki naród, z Bożą pomocą, może odnieść zwycięstwo nad silniejszym wrogiem, który chce odebrać mu wiarę i tradycję. Gdy zapala się światło na świeczniku ustawionym w oknie, pobożni Żydzi wypowiadają modlitwę: Błogosławiony bądź, Panie nasz i Boże, Królu wszechświata, który sprawiłeś cudowne ocalenie naszym ojcom w owych dniach o tym czasie.
My, katolicy, przychodzimy dzisiaj do świątyni ze świecą w ręku. Patrząc w jej płomień słuchaliśmy modlitwy: Boże, źródło wszelkiego światła. Ty dzisiaj ukazałeś sprawiedliwemu Symeonowi światło na oświecenie pogan, pokornie Cię błagamy: pobłogosław te świece i przyjmij prośby swojego ludu, który się zgromadził, aby je nieść ku Twojej chwale; spraw, niech drogą cnót dojdzie do światłości bez końca. Kiedyś w ten dzień oraz we wszelkie inne dni, w których konieczna była pomoc Boża i opieka Maryi – począwszy od chrztu świętego, poprzez burze (także te życiowe), a na chwili konania skończywszy – zapalaliśmy właśnie tę świecę.

 Zadanie

Mikołaj Rejw Żywocie człowieka poczciwego pięknie radzi: Człowiek poćciwy ma być jako jasna świeca. Co to znaczy, ukazał konkretnie bł. Edmund Bojanowski, który tak postępował, jak często mawiał: Wszelka dobra dusza jest jako ta świeca, sama się wypali, a drugim przyświeca. Ofiara z własnego życia. To jest klucz do zrozumienia dzisiejszego święta. Zapalone świece w ręku to musi być znak: wiary, której się nie wstydzę; zaufania w nieustanną Bożą pomoc; i ofiarowania, które może całkowicie wypalić.
Dlatego, jeśli chcemy, aby nasze życie rozwijało się, nabierało mocy, napełniając się mądrością – tak, jak ofiarowanego przez Maryję i Józefa Dzieciątka – zastanówmy się nie tylko nad tym, czy już tak naprawdę ofiarowaliśmy swoje życie naszemu Panu, ale także nad tym, co znaczy: trwać w ofiarowaniu?

autor: ks. Dariusz Dąbrowski COr