Niezwykle intrygujące słowa zawiera dzisiejsze czytanie z listu do Hebrajczyków. Mówi o tym, że Chrystus – jak rozumiem – nie różniąc się od nas, otrzymał życie w ciele dlatego, że my żyjemy nie tylko w duchu, ale mamy ludzkie ciało. Chrystus przyszedł w ciele, ze względu na nasze ciało wymagające odkupienia.
Myślę, że tajemnica wcielenia Boga jest najmniej rozumiana i przyjmowana przez wierzących. Potrzeba nam ciągle tłumaczyć, że ciało ludzkie, jak i Boże Ciało jest niezwykle ważne, bo w takiej postaci przyszedł do nas Bóg, w takiej postaci nas zbawił.
Ludzie myślą, że kościół zajmuje się tylko sferą ducha, co więcej, zabraniają mu wypowiadać się w kwestiach cielesnych: czystości przedmałżeńskiej, sztucznych zapłodnień, regulacji poczęć. Myślę, że współczesnym katolikom trzeba dużo mówić o duchowym znaczeniu ciała, czytelnej mowie ciała, roli ciała w odkrywaniu bezradności i zależności od Boga, świętości ludzkiego ciała, a także świętości miłości cielesnej małżonków, świętości aktu małżeńskiego, który jest fizycznym wyrazem tego co wewnętrzne i duchowe w miłosnej relacji ludzkiej.
Trzeba stale mówić o wielkim darze ciała, dzięki któremu mamy udział w stwórczej mocy Boga, ciała które umożliwia nam udział w rodzeniu nowych ludzi na wieczność. Obecnie ciało jest profanowane, w wyrafinowany sposób niszczone przez różne zachcianki pychy ludzkiej. Warto mówić o związku duszy i ciała, i wpływie jednej sfery na drugą (np. post od pokarmu a duchowy głód Boga…). Żyjemy w czasach ogromnej zachłanności na odczucia ludzkiego ciała, na jego wykorzystanie, doświadczanie fizycznych przyjemności.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






