W numerze
 
marzec/kwiecień 2008 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Poniedziałek Wielkanocny »

Orędzie o zyciu bez lęku

Drukuj
Przeżywamy Wielkanoc. Widzimy kobiety w drodze do grobu. Są same. Same ze swoją miłością i swoim bólem. Wiązały z Mistrzem z Nazaretu wielkie nadzieje – na inny świat, na przemianę człowieka. Gdy słuchały Jezusa, gdy widziały Jego znaki, było pośród nich Królestwo Boże.
Przeżywamy Wielkanoc. Widzimy kobiety w drodze do grobu. Są same. Same ze swoją miłością i swoim bólem. Wiązały z Mistrzem z Nazaretu wielkie nadzieje – na inny świat, na przemianę człowieka. Gdy słuchały Jezusa, gdy widziały Jego znaki, było pośród nich Królestwo Boże.
Potem umarł. Zawieszony na krzyżu. Złożony do grobu. Razem z Nim zostały pogrzebane nadzieje. Jezus stał się ofiarą brutalnej przemocy. Zostawiony na pastwę losu, skazany prawomocnym wyrokiem rękami umytymi na znak niewinności.
A później nadszedł dzień trzeci. Grób pozostał pusty, choć był dobrze strzeżony. Strzeżony ze strachu, że może jednak jest prawdą, co Jezus powiedział o sobie: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie.
 
Człowiek ze straży
W ewangelicznej opowieści o zmartwychwstaniu pojawiają się dziś, niejako na drugim planie, strażnicy grobu. Załatwione, szefie – mówi człowiek ze straży do arcykapłana. Dyskretnie chowa pieniądze. Będzie ich potrzebował. Nie ma sobie nic do zarzucenia, nie ma też nic do stracenia. Tylko czasem ogarnia go nieprzyjemne uczucie, że życie wymyka mu się z rąk. Co teraz do niego należy, to zatuszować całą tę sprawę ze zniknięciem ciała skazańca. To była w końcu jego warta – i nagle grób otwarty, a zwłoki zniknęły. Co za wstyd. Teraz dostał jeszcze pieniądze za rozpowszechnianie najbardziej oczywistego wytłumaczenia na świecie – uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go. Dzięki! Wykradli Go – że też sam na to nie wpadł! Jedno tylko nie przychodzi mu do głowy – że właśnie za te marne pieniądze sprzedał swoją szansę, by nazwać niesprawiedliwość i przemoc po imieniu i powiedzieć prawdę: że Jezus zmartwychwstał! On, prosty człowiek ze straży, mógłby przejść do historii. Jako prawdomówny. Ale wolał wziąć pieniądze za przemilczenie wieści, która i tak rozchodziła się lotem błyskawicy.
Starsi ludu i arcykapłani uznali sprawę za załatwioną. Jeszcze wystarczy zwołać konferencję prasową i ogłosić oficjalną wersję wydarzeń: uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go. Starsi ludu nie dostrzegają, że znaleźli się w pułapce własnego oszustwa. Że najbliższym sprzymierzeńcem kłamstwa jest śmierć, którą możemy też nazwać inaczej: strach, smutek, rezygnacja. Arcykapłani boją się prawdy. Dla nich rzeczywiście zniknęła nadzieja. Zniknęła w grobie, który szczelnie zamknęli i opieczętowali.
 
Orędzie kobiet
Prawdy o pustym grobie Jezusa nie da się jednak tak łatwo zatuszować. Bo oto od grobu biegną kobiety. Obie noszą imię Maria. Biegną szybko, bo mają coś ważnego do opowiedzenia: Jezus żyje! Zmartwychwstał! Kobiety biegną z tą wieścią, choć wiedzą, że wielu podda w wątpliwość to, co one widziały i słyszały. Nie przejmują się tym, ponieważ sam Jezus im powiedział: Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą.
Gdy Bóg wkracza w życie człowieka, odbiera mu lęk. Strach, który kurczy serca i rozprasza myśli. Ten, kto się boi, ukrywa się za maskami. Orędziu o zmartwychwstaniu i życiu nie towarzyszy strach. Ono wyzwala od lęku. Dobra Nowina o zmartwychwstaniu dosięga człowieka tam, gdzie się aktualnie znajduje – choćby przy grobie własnych pogrzebanych nadziei. I daje nową ufność i siłę.
 
Pierwszy dzień tygodnia – nowy początek
A gdzie właściwie są uczniowie? Piotr, Jakub, Jan? Uciekali, gdy o nich ostatnio słyszeliśmy. Czy powinni zostać? Śmierć, której byli świadkami, zniszczyła wszystko – ich zaufanie, ich wiarę, ich pomysł na życie. Czy człowiek może pójść za umarłym? Czy umarły może zaoferować jeszcze jakąś przyszłość?
Jezus zapowiedział swoim uczniom, że się rozproszą jak owce nie mające pasterza. Tamte słowa bolały teraz ze wzmożoną siłą. Na nic się zdały wielkie obietnice i zapewnienia – zawiódł Piotr, zawiedli i inni. Czy mają inne wyjście, jak tylko wrócić do dawnego życia i możliwie szybko zapomnieć o Jezusie?
Oto przychodzą kobiety. Przynoszą uczniom wiadomość, że Mistrz żyje. Mają Go spotkać w Galilei. Ewangelista milczy o tym, jak uczniowie przyjęli tę nowinę. Ostatecznie ważne jest tylko, że to w Galilei historia Jezusa i Jego uczniów ma swój ciąg dalszy. Bo właśnie tam wszystko się zaczęło. Wydarzenia pierwszego dnia tygodnia to nowy początek. Powtarzają się one w życiu chrześcijan od stuleci: zastraszeni, słabi ludzie – ludzie tacy jak my – stają się apostołami. Świadkami Zmartwychwstałego.
Wróćmy jeszcze na chwilę do strażników. Gdy stali przy grobie Jezusa, świat był jeszcze w porządku. Gdy patrzyli na siebie, wiedzieli, że żyją – kiedy spoglądali na grób, wiedzieli, że wewnątrz jest śmierć. To był ustalony porządek świata. Zresztą rzadko się nad tym zastanawiali. Dziś trzymali straż, jutro ukrzyżują kolejnego skazańca – to była ich praca. Robili, co do nich należy.
Ta pewność porządku świata została zachwiana wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa. Wielkanoc opowiada historię na nowo – nie śmierć, tylko życie ma ostatnie słowo, a ludzie, którzy uwierzyli w orędzie o Zmartwychwstałym, nie muszą się już niczego bać. Mogą odważnie głosić Dobrą Nowinę o życiu, angażować się na rzecz sprawiedliwości, pokoju i miłosierdzia, śmiało nazywać po imieniu wszelkie przejawy kultury śmierci. Tych ludzi nie da się już zastraszyć. Budują nowy świat, ponieważ stali się nowymi ludźmi. Wsłuchują się w słowa Boga, który pragnie, aby wszyscy mogli żyć bez lęku. Boga, który nie przestaje kochać wszystkiego, co stworzył. A na końcu otrze każdą łzę – i śmierci już więcej nie będzie.
 
 
autor: ks. Artur Filipiak