Kiedyś na Wielkanoc tak napisałem w liście z życzeniami: „Radosny Dzień, Radosna Noc, Radosne Święta! I nawet kamień jest radosny, bo najlepiej Zmartwychwstanie – zapamiętał!
Radosnych Świąt – Wielkanocnych życzymy sobie! Bo cóż większego, radośniejszego wymyśli człowiek!”.
Kiedyś na Wielkanoc tak napisałem w liście z życzeniami: „Radosny Dzień, Radosna Noc, Radosne Święta! I nawet kamień jest radosny, bo najlepiej Zmartwychwstanie – zapamiętał!
Radosnych Świąt – Wielkanocnych życzymy sobie! Bo cóż większego, radośniejszego wymyśli człowiek!”.
A potem tak sobie pomyślałem: Czy to możliwe? Czy kamień może być radosny?… To prawda! Kamień jest tylko kamieniem, ale ten z Grobu Pańskiego był cichym świadkiem – pierwszym Zmartwychwstania. I wielu bardzo pragnęło mieć chociaż okruszynkę z tego kamienia – jako relikwię! Kobiety, które przybyły rano do grobu Pana Jezusa, stawiały sobie pytanie: Kto nam odsunie ten ciężki kamień od grobu Boskiego Mistrza? Te kobiety z Ewangelii do grobu Pana Jezusa biegły szybko… Kto je gonił?… Nie mamy wątpliwości, że miłość! Pogrzeb Pana Jezusa w Wielki Piątek odbył się z pośpiechem. Więc one chciały jeszcze namaścić Jego Ciało wonnymi olejkami, bo taki był wtedy zwyczaj. W ten sposób chciały Mu okazać cześć. Kiedy On chodził i nauczał, słyszały, jak zapowiadał, że będzie cierpiał, umrze, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. A teraz widziały Go tylko oczami serca, bo tak słusznie mówimy, że ludzkie serce, kiedy kocha, ma jakby bystrzejszy wzrok. A więc one także widziały, jak Pan Jezus na drodze krzyżowej upadał, jak niektóre z nich docisnęły się do Niego, a nawet jedna – Weronika – przecisnęła się między żołnierzami i otarła Mu twarz czystą chustą, bo widziała, jak ta Jego twarz była okryta krwią i potem. I teraz widzą pusty grób, ciężki kamień odsunięty i myślą, że ktoś zabrał Jego Ciało… Widzą anioła, który mówi: Nie ma Go tu! Zmartwychwstał! A przecież powinny pamiętać, że skoro Pan Jezus wskrzeszał zmarłych, na przykład córeczkę Jaira, Łazarza, to jako Bóg-Człowiek mógł także i samego siebie wskrzesić.
Kiedyś, gdy jeszcze uczyłem dzieci religii, postawiłem im pytanie, które święto bardziej lubią: Wielkanoc czy Boże Narodzenie?… Prawie chórem odpowiedziały: Boże Narodzenie! Ale gdy im postawiłem następne pytanie: A które święto jest większe, trochę ciszej, ale także dobrze powiedziały: Wielkanoc! I wszystkie zasłużyły na piątkę z religii.
Uczniowie Pana Jezusa byli bardzo zasmuceni śmiercią Pana Jezusa. Może sobie i pomyśleli: Panie Jezu, przecież sam wskrzeszałeś zmarłych… Dlaczego pozwoliłeś się zabić tym, którzy Ciebie nie rozumieli i nie kochali? A z ukazaniem się Pana Jezusa Zmartwychwstałego to było tak: Najpierw zobaczyła Go ta Maria z Magdali, która namaściła Mu stopy wonnym olejkiem, a Jezus powiedział, że to stało się jako zapowiedź Jego pogrzebu. A teraz pierwsza przybiegła do grobu, a Pan Jezus pokazał się i jej. Najpierw Go nie poznała, ale gdy wymówił jej imię: Mario! – upadła Mu do stóp i chciała Go zatrzymać. Ale usłyszał radosne polecenie: Idź do braci moich, niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą! Jak dobry jest Pan Jezus! On Syn Boży, Bóg-Człowiek mówi o swoich apostołach „moi bracia”. A przecież oni także przerażeni Jego śmiercią ukryli się, gdzie mogli, bo bali się, że i oni także mogą być pojmani i zabici.
I na koniec jeszcze raz o tym kamieniu ciężkim, który bronił wejścia do grobu. Pierwsi chrześcijanie bardzo pragnęli mieć chociaż cząsteczkę z tego kamienia, który był tak blisko Ciała Pańskiego.
A my mamy dziś nie tylko relikwię z kamienia, ale żywego Pana Jezusa Zmartwychwstałego w tabernakulum i możemy Go w Komunii Świętej przyjmować. I to jest nasza największa radość i na Wielkanoc i na Boże Narodzenie i zawsze, kiedy Komunię Świętą przyjmujemy.
autor: ks. Ludwik Warzybok
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






