W numerze
 
marzec/kwiecień 2009 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Poniedziałek Wielkanocny »

Sugestie słuchacza

Drukuj
Chociaż po zmartwychwstaniu „niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło”, ci, zamiast wyciągnąć wnioski z poznanych faktów, stanęli na głowie, by zafałszować rzeczywistość. Spotkali się w swoim gronie i umówili co mówić, by prawda nie wyszła na jaw. Dogadali się jak precyzyjnie kłamać, by zachować w swoich rękach monopol na interpretowanie rzeczywistości.
Chociaż po zmartwychwstaniu „niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło”, ci, zamiast wyciągnąć wnioski z poznanych faktów, stanęli na głowie, by zafałszować rzeczywistość. Spotkali się w swoim gronie i umówili co mówić, by prawda nie wyszła na jaw. Dogadali się jak precyzyjnie kłamać, by zachować w swoich rękach monopol na interpretowanie rzeczywistości.
To było tak dawno. Czy coś się zmieniło? Nie. I nie tylko tamta pogłoska rozniosła się i trwa aż do dnia dzisiejszego. Pozostał ten sam mechanizm fałszowania prawdy. Czy stosowanie tego narzędzia, nie jest czasem również naszym udziałem? Czy nie próbujemy odczytywać rzeczywistości tak, by nie widzieć faktów, które zmuszałyby nas do rewizji naszego stylu życia? Czy nie wolimy żyć w nieświadomości, by nie musieć podejmować trudu zmiany upodobań, przyzwyczajeń, zachowań, które w świetle poznanej prawdy okazałyby się egoizmem, próżnością, pasożytnictwem, małodusznością?
Wielu z nas, nie chcąc być oszukanym, potrafi starannie i z samozaparciem zgłębiać systemy odsetek, kredytów, lokat – wszystko, by nie stracić tego pół procent… Ale pozwoliliśmy sobie wmówić, że nieistotna jest prawda o tym, jak to jest z tą lokatą długoterminową, jaką jest życie…
Jeśli poznając prawdę o zmartwychwstaniu nie staramy się radykalnie zmienić, dostosować swojego życia do tej objawionej nam rzeczywistości, to niestety podobni jesteśmy raczej do arcykapłanów i starszych sprzed 2000 lat. Im było wygodniej nie wiedzieć… Z tego samego powodu i my dajemy posłuch tym, co biorą pieniądze za to, by nam przedstawiać zakłamaną rzeczywistość. W świetle ich relacji wszystko co ważne, nabiera beztrosko rozmytego znaczenia: nie zmartwychwstał, tylko uczniowie go wykradli; nie prawa rodziców, tylko przemoc w rodzinie; nie małżeństwo kobiety i mężczyzny, tylko związek dwojga osób; nie aborcja, tylko prawo do wolności; nie rozpusta, tylko prawo do miłości…
Niestety często nie staramy się dochodzić prawdy, tylko wygodnie zawierzamy medialnym sloganom. Ale oczywiście nie chcemy się do tego przyznać nawet sami przed sobą. W swoim mniemaniu jesteśmy po prostu postępowi i nowocześni. Słyszymy wprawdzie, że Kościół naucza inaczej, że wie to od Tego, którego wskrzesił Bóg, a przekazali to ci wszyscy, którzy byli tego świadkami, ale… „czy na pewno nie przyszli czasem Jego uczniowie i nie wykradli Go gdyśmy spali”? Wtedy my moglibyśmy decydować o tym co dobre, a co złe… Non serviam czyha na nas niezmiennie od zarania czasów…
 
autor: Maria M. Lewicka