W numerze
 
Czy wraz z drukowaną wersją chciałbyś otrzymać wersję elektroniczną naszego czasopisma?
TAK
NIE
 
 
 
Głosów: 2056
 
marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Poniedziałek Wielkanocny »

Sugestie słuchacza

Drukuj
Zmartwychwstanie Chrystusa to najważniejszy, podstawowy „fakt” naszej wiary, chrześcijańskiego przepowiadania. Pytamy czasami (oczywiście nie wprost, żeby nie narazić się ludziom, Bogu…): I co z tego – zmartwychwstał lub nie. I tak mi nikt za darmo niczego nie da, muszę pracować, martwić się o to, o tamto. I tak za ileś tam lat umrę…

Zmartwychwstanie Chrystusa to najważniejszy, podstawowy „fakt” naszej wiary, chrześcijańskiego przepowiadania. Pytamy czasami (oczywiście nie wprost, żeby nie narazić się ludziom, Bogu…): I co z tego – zmartwychwstał lub nie. I tak mi nikt za darmo niczego nie da, muszę pracować, martwić się o to, o tamto. I tak za ileś tam lat umrę…

Często chyba traktujemy Zmartwychwstanie tak, jakby nas nie dotyczyło, jakby było tylko jakimś odległym historycznie faktem, który nie ma już rzeczywistego, konkretnego wpływu na nasze życie, jak bitwa pod Grunwaldem czy lądowanie ludzi na Księżycu. Obchodzimy uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego jak… Sylwestra albo Święto Wiosny.

Jak przebić się przez naszą skorupę niewiary, wygodnictwa, dobrobytu i dobrego samopoczucia?! Niepostrzeżenie bowiem staliśmy się jak żołnierze z dzisiejszej ewangelii, którym zapłacono, żeby nic nikomu o Zmartwychwstaniu Pańskim nie mówili. Uczniom tymczasem objawił się Chrystus w chwili, kiedy nie oczekiwali już od świata niczego dobrego, nie pokładali w Nim nadziei, nie pragnęli urządzić się, ale mieli „wszystkiego dosyć”. Być może więc jednym ze sposobów pomocy w dotknięciu prawdy o Zmartwychwstaniu będzie to, że kaznodzieja wskaże słuchaczom ich własne złudzenia, pułapkę ich marzeń, których sami są częściowo autorami – marzenia o wygodzie, o „rodzinnym szczęściu”, „szalonych wakacjach”, „wspaniałym sylwestrze” i „odjechanym samochodzie”. Jeśli bowiem nie wierzymy w Zmartwychwstanie, nie pragniemy Go dla siebie, jesteśmy godni jedynie pożałowania.

Kaznodzieja musi jednak pamiętać, żeby nakreślić słuchaczom (i samemu sobie!) perspektywę nadziei i radości, by nie poprzestać na „załamywaniu rąk” nad ludzkimi słabościami, bo Chrystus je w jakiś tajemniczy sposób pokonuje.

autor: Iwona, Andrzej Tomaszewscy