W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Środa Popielcowa »

Pościć od fałszywego obrazu Boga

Drukuj
Pewien mężczyzna postanowił się nawrócić. Posłuchał wezwania proroka Joela i próbował wzbudzić w sobie płacz i lament. Jęczał w swojej izdebce, najpierw cicho, potem coraz głośniej, nie tak głośno jednak, żeby mieli go usłyszeć sąsiedzi (pościć nie wolno na pokaz – tak sobie to tłumaczył na podstawie Ewangelii). Siłą powstrzymał się, żeby nie rozedrzeć koszuli, choć potrzebował przecież jakiegoś zewnętrznego znaku na wyrażenie rozdzierania serca; tym bardziej potrzebował, im mniej czuł chęć serca do rozerwania się. Lekko pomięta koszula świadczyła o wewnętrznych zmaganiach; guziki jednak pozostały nienaruszone.

 

Pewien mężczyzna postanowił się nawrócić. Posłuchał wezwania proroka Joela i próbował wzbudzić w sobie płacz i lament. Jęczał w swojej izdebce, najpierw cicho, potem coraz głośniej, nie tak głośno jednak, żeby mieli go usłyszeć sąsiedzi (pościć nie wolno na pokaz – tak sobie to tłumaczył na podstawie Ewangelii). Siłą powstrzymał się, żeby nie rozedrzeć koszuli, choć potrzebował przecież jakiegoś zewnętrznego znaku na wyrażenie rozdzierania serca; tym bardziej potrzebował, im mniej czuł chęć serca do rozerwania się. Lekko pomięta koszula świadczyła o wewnętrznych zmaganiach; guziki jednak pozostały nienaruszone.
Zmarszczki na czole pojawiły się wtedy, gdy Joel przekonywał o tym, że Bóg jest łaskawy i miłosierny. On nie znał takiego Boga, jego bożek skory był do gniewu i bezlitosny dla tego, kto sobie nie radzi. On wie, że taki ktoś nie musi się zastanawiać, czy się zlitować, że taki ktoś pozostawi jedynie przekleństwo. Zebrał się jednak w sobie i dołączył do ludu zgromadzonego w kościele. Zarządzono nie tyle post, co posypywanie głów popiołem. Przyszli starcy, ale nie widać było dzieci, a tych kilku ssących piersi razem z ich matkami spacyfikowano w osobnej kaplicy. Oblubieniec i oblubienica pozostali w swojej kawalerce.
Ale on tam był, i postanowił pościć od fałszywego obrazu Boga. Pościł posępny jak obłudnik, choć przecież nieświadomie przybrał wygląd ponury – nie po to, żeby ludziom się przypodobać. Odrobina popiołu spoczęła na jego wyżelowanych włosach, ale już wcześniej na jego umytej twarzy błysnęły łzy. Płakał jak dziecko, które po długiej rozłące przytulił w końcu Ojciec. A płakał nie w ukryciu, ale przed ludźmi, choć przecież nie na pokaz.
Zaprawdę, czy nie ten człowiek wypełnił słowo Boże, którego dzisiaj słuchaliśmy? Choć pozornie wydawało się, że na przekór niemu wszystko wykonywał. Oto zanim po raz kolejny udamy coroczne nawrócenie, zrozumiejmy, że od dziś wszystko ma być inne niż do tej pory. A przede wszystkim Bóg ma być kimś innym dla nas, którzy zamykamy się przed Nim w swoich izdebkach i kościołach, nie pozwalając Mu okazać nam łaski. Nasze nieczyste serce widzi wszystko nieczyste, nawet Boga zamienia w despotę.
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
autor: Sławomir Zatwardnicki