Tato! Dobrze, że jesteś!
Męskie cnoty i niecnoty
Chyba nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać, że zbyt wiele jest w naszym społeczeństwie ludzi, którzy wierzą w to, co mass media podają. Nawet ci “głęboko” wierzący (choć uważam, że o “głębokości” wiary niech się sam Jezus wypowiada) dają się wciągnąć w sidła manipulacji medialnej. No cóż, nie czas teraz na rozważanie dlaczego media są w takich a nie innych rękach. Zamiast narzekać, twórzmy coraz bardziej rzetelne czasopisma, programy radiowe i telewizyjne, które ukażą naszą rzeczywistość od obiektywnej strony. Nie wszystko bowiem złoto, co się świeci.
Faktem jest, że o mężczyznach najchętniej wypowiadają się kobiety i na odwrót – o kobietach chętniej mówią mężczyźni. Chociaż i to zdanie jest dyskusyjne. O męskich cnotach i niecnotach tak wiele już powiedziano. Jakże często powtarza się stereotypowe, że to właśnie mężczyzna jest odpowiedzialny za dom, że on jest głową rodziny, to na nim spoczywa obowiązek utrzymania żony, dzieci, dziadków… Tymczasem, owszem, mężczyzna (mąż – ojciec) jest odpowiedzialny za dom, rodzinę, małżeństwo, ale w takim stopniu, do jakiego został obdarzony przez Stwórcę. Najczęściej dostrzegamy bowiem owe “niecnoty” męskiej strony człowieka.
Zapomniany czy raczej “schowany” wzór?
I oto dzisiaj wpatrujemy się w mężczyznę – w świętego Józefa. Był on mężem Maryi Dziewicy i Opiekunem Syna Bożego – Jezusa. Wiemy tylko tyle, że był z rodu Dawida i że był cieślą. Miał sny, przez które Bóg prowadził go zaraz na samym początku, kiedy to dowiedział się o błogosławionym stanie Maryi, kiedy musieli uciekać przed Herodem do Egiptu a następnie wrócili do Nazaretu. I cóż więcej? Nic. Nie ma ani jednej wypowiedzi Józefa w Piśmie Świętym. Czy to oznacza, że nic nie mówił? Ależ skąd! Natchnieni autorzy Ewangelii zapisali to, co jest konieczne.
Józef jest nie tylko że zapomnianym, ale chyba bardziej “schowanym” wzorem mężczyzny – męża i ojca. Rzadko ukazujemy go od strony czystej miłości względem Maryi, bo tajemnica życia Maryi i Józefa jest przed nami zakryta. Józef nie jest natchnieniem dla współczesnych piosenkarzy. Dlaczego? No bo jak wyśpiewać fakt, że oddał siebie do końca? Młodzi mężczyźni – jako narzeczeni i już po ślubie nic na ten temat nie mówią. Czasami tylko litanię do św. Józefa przeczytają – ale to i tak najczęściej wtedy, gdy im kapłan taką pokutę zada. Czasami widzimy Józefa w sztuce – ale raczej jako starca, z brodą, z laską… Święty Józef jest wtedy jakby trochę zapomniany, zaniedbany… odstawiony na “boczny tor”. Jedynie niektóre kolędy go chwalą, ale to tylko dlatego, że te kolędy są starej daty, kiedy to jeszcze nie wstydzono się Świętego…
Paradoks!? Chyba tak, a może raczej nieuświadomione pragnienie świętości?
Nowe spojrzenie na rolę kobiety i mężczyzny
Trudno jest rozmawiać na temat ról matki i ojca, córki i syna, siostry i brata, czyli kobiety i mężczyzny. Zawsze ktoś coś komuś zarzuca: brak odpowiedzialności, brak uczucia, egoizm… Jakieś drobne nieporozumienie i już gniew. A może warto na nowo spojrzeć w świetle Ewangelii na swoje role? Najpierw jednak warto westchnąć do Józefa i Maryi. Nikt nam nie wyreżyseruje kolejnego odcinka epopei rodzinnej. To my sami musimy zadbać o siebie. Może jednak warto udać się do tych ludzi, którzy żyją “za pan brat” ze św. Józefem?
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






