Wykorzystać czas sposobny
(homilia z okazji Święta Patrona Młodzieży)
Cel homilii: ukazać młodym ludziom wartość ogromnego daru nauki, który daje nam Bóg. Szkołę, tak często postrzeganą jako “źródło stresu” można zobaczyć od strony pozytywnej, czyli takiej, jaką widział św. Stanisław.
Pomoce: specjalistyczny sprzęt wysokogórski – buty górskie (tak zwane “skorupy”) i “raki”.
Nie dane mu było...
(zanim rozpoczniemy kazanie stawiamy “skorupy” na widocznym miejscu – młodzież będzie zdziwiona)
Przykro mi, ale w góry nie pójdziemy. Po pierwsze dlatego, że minęło już osiemnaście dni jak minęły wakacje. Po drugie zaś, owe “skorupy” i “raki”, które tu prezentuję, nadają się jedynie w bardzo wysokie partie gór, tam gdzie śniegi, gdzie wieczne lodowce i gdzie życie ludzkie zmaga się z odwiecznym i często nie do pokonania pięknem ośnieżonych szczytów. Nie mówię tego dlatego, że nie chce mi się wybrać w Alpy czy Himalaje. Jest inna strona medalu: do takich wypraw trzeba się po prostu bardzo dobrze przygotować. Aż trudno uwierzyć, że św. Stanisław Kostka, wasz Patron, przeszedł Alpy pieszo i zaszedł aż do Italii. Zapewne szedł znanym jakimś traktem. Ale jak na owe czasy, to i tak go podziwiać należy, że nie bał się wybrać się w tak daleką wędrówkę. Nie miał takich specjalistycznych butów, bo wtedy takich nie produkowano.
Wątpliwe jest to, aby dzisiaj ktokolwiek wybrał się pieszo przez Alpy, choć tyle jest znakowanych ścieżek, dróg, szlaków. Po pierwsze – za drogo! Po drugie – za daleko! Po trzecie – no właśnie! Jest jeszcze trzeci problem, który pragnę z wami, drodzy młodzi przyjaciele, poruszyć. Ale za moment.
O której godzinie?
Zanim dotkniemy owego “po trzecie” popatrzcie surowym waszym osądem. Można tych najemników porównać do uczniów ostatniej klasy, których wychowawca prosił, aby się zaczęli uczyć do matury, bo trzeba ją zdać. Nie ważne jak, ważne było to, żeby zdali ów egzamin. Jedni uczyli się od samego początku roku szkolnego – można ich porównać do tych robotników z dzisiejszej Ewangelii, co to zaczęli pracę w winnicy od samego rana. Inni zaczęli naukę dopiero koło listopada. Następni zaczęli dopiero po zimowych feriach – w drugim semestrze. Byli i tacy, którzy dopiero w marcu szukali jakichś książek, notatek, ściąg... Ale znaleźli się i tacy, którzy – czując nóż na gardle – przystąpili do matury bez żadnego przygotowania – ot, po prostu poszli “na waleta”.
Co powiecie na to, że wszyscy zdali? Chyba podobnie jak ci, którzy najwięcej pracowali: Trudziliśmy się cały dzień pracując w pocie czoła – i trawestując owe słowa: “Cały rok uczyliśmy się sumiennie” – co za sprawiedliwość? Wszyscy zdali maturę? Zostawmy maturzystów. Oni odpowiadają za to, co im w głowach zostanie.
Pokonać siebie
Ten trzeci problem, który dzisiaj pragniemy sobie pogłębić, to fakt, że współczesnemu człowiekowi – nie tylko młodemu – nie chce się pokonywać wszelkich trudności, jakie spotykają go w życiu. Najlepiej byłoby, gdyby nic nie trzeba było robić – ani pracować, ani uczyć się, nie wysilać się, nie pokonywać żadnych trudności. No to po co ktoś wymyślił takie piękne słowa: Per aspera ad astra?
Czyż nie są one wypowiedziane po całodniowym doświadczeniu trudu pracy? Ależ! Bardziej pasuje w tym momencie powiedzieć – po całym życiu pełnym trudu, pracy, znoszenia przeciwności?
Warto o tym pomyśleć wpatrując się w sylwetkę dzisiejszego świętego Stanisława, który pokonał samego siebie.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






