Pierwsze, co zastanawia w Kościele 1 stycznia to fakt, że to kolejny dzień poświęcony Matce Bożej. Oczywiście Kościół posługuje się nieco innym kalendarzem i w nim rok zaczyna się od 1 niedzieli Adwentu, ale w tak ważnym dla każdego dniu, jak pierwszy dzień nowego roku, w dniu podsumowań i postanowień na przyszłość, staje znów przed nami Maryja. I to w bardzo specyficznej roli. W Ewangelii nie chwali się ona, nie mówi: „Wszystko wyjaśnił mi anioł jeszcze przed narodzinami!”. Dziwi się ze wszystkimi i zachowuje w swoim sercu wydarzenia, w których uczestniczy. Na dodatek skrupulatnie wypełnia Prawo, mimo że jest poza miejscem zamieszkania, obrzeza syna dokładnie po ośmiu dniach. Dziś również dziwi ten obrzęd i związane z nim nadanie imienia. Czy zatem po ośmiu dniach od narodzin obchodzimy swego rodzaju imieniny Jezusa? I dlaczego Maryja wypełnia prawo, skoro św. Paweł pisze, że Chrystus zrodzony był pod prawem? Czy nie został on już zupełnie od niego uwolniony?
Pierwsze, co zastanawia w Kościele 1 stycznia to fakt, że to kolejny dzień poświęcony Matce Bożej. Oczywiście Kościół posługuje się nieco innym kalendarzem i w nim rok zaczyna się od 1 niedzieli Adwentu, ale w tak ważnym dla każdego dniu, jak pierwszy dzień nowego roku, w dniu podsumowań i postanowień na przyszłość, staje znów przed nami Maryja. I to w bardzo specyficznej roli. W Ewangelii nie chwali się ona, nie mówi: „Wszystko wyjaśnił mi anioł jeszcze przed narodzinami!”. Dziwi się ze wszystkimi i zachowuje w swoim sercu wydarzenia, w których uczestniczy. Na dodatek skrupulatnie wypełnia Prawo, mimo że jest poza miejscem zamieszkania, obrzeza syna dokładnie po ośmiu dniach. Dziś również dziwi ten obrzęd i związane z nim nadanie imienia. Czy zatem po ośmiu dniach od narodzin obchodzimy swego rodzaju imieniny Jezusa? I dlaczego Maryja wypełnia prawo, skoro św. Paweł pisze, że Chrystus zrodzony był pod prawem? Czy nie został on już zupełnie od niego uwolniony? Czy pod prawem oznacza bezprawnie? Wbrew prawu? I jak my mamy stosować się do prawa, jako przybrani synowie, już nie niewolnicy, ale synowie, dziedzice. Co to znaczy być dziedzicem Bożym? Jakie konkretne przywileje, korzyści ale i zobowiązania wynikają z bycia dziedzicem Boga? I dlaczego na dowód naszego synostwa Bóg wysyła Ducha Świętego? Żyjemy w czasach umów, badań DNA, urzędowych oświadczeń, w jaki sposób Duch Święty staje się dowodem? Czy i bez niego nie moglibyśmy wołać do Boga: „Ojcze”? I jak zauważyć działanie Boga wśród całych narodów? Psalmista życzy całym narodom i ludom, by znalazły drogę do Boga. Czy ważniejsze nie jest indywidualne zbawienie każdego? Czy mówienie o tym, że będą bać się Boga wszystkie krańce ziemi nie jest jakąś totalną wizją? Nadzieją na to, że nie wtopimy się w tłum „całych narodów” jest pierwsze czytanie, w którym sam Bóg poleca, by prosić go o bardzo indywidualne błogosławieństwo. W Jezusie, który miał swoją konkretną, ludzką twarz Bóg zwrócił na nas swoje oblicze. To w jego spojrzeniu każdy może odnaleźć siebie.
autor: Szymon Bojdo