Normalne fundamenty Kościoła
Był normalnym człowiekiem. Miał żonę, może też dzieci, nawet teściową miał. Zawód, praca, chociaż nie był wykształcony i nie potrafił pewnie pisać, to jednak w tym co robił był szczery. Chociaż czasami potrafił być tchórzliwy, łatwo ulegał wpływom innych – lecz był też odważny, czasami, aż do szaleństwa.
Był normalnym człowiekiem. Miał żonę, może też dzieci, nawet teściową miał. Zawód, praca, chociaż nie był wykształcony i nie potrafił pewnie pisać, to jednak w tym co robił był szczery. Chociaż czasami potrafił być tchórzliwy, łatwo ulegał wpływom innych – lecz był też odważny, czasami, aż do szaleństwa.
Był normalnym człowiekiem – w tym co piękne i udane, jak również w słabościach i brakach. Miał tak jak każdy człowiek swoje imię – Szymon.
Był też drugi człowiek, zupełnie inny – ten był wykształcony, zdobył sobie renomę wśród wyższych warstw, był gorliwy i zaradny, mimo młodego wieku powierzano mu odpowiedzialne zdania. Całkowicie oddany swojemu narodowi, gotowy na wszystko… i ten miał swoje imię – Szaweł.
Byli różni, ale połączyło ich jedno: oto pewnego dnia, coś się zmieniło w życiu każdego z nich. Pewnego dnia na barki zwykłego człowieka – Szymona, spada ogromny ciężar. Powiadam Tobie – Ty jesteś Piotr – Skała i na tej skale zbuduję Kościół. A bramy piekielne go nie przemogą.
Pewnego dnia odpowiedzialne i poukładane życie Szawła zupełnie się zawala, oto ten młody naukowiec i gorliwiec religijny dowiaduje się, że wszystko co robi, wcale się Panu Bogu nie podoba: Szawle, Szawle dlaczego mnie prześladujesz…
I w normalność życia Szymona, rybaka, głowy domu; w poukładane życia Szawła, wkracza Jezus. Nawet im imiona zmienił. I zwykli ludzie, każdy na swój sposób stają się fundamentem czegoś, co będzie miało swoją historię przez 2000 lat, czegoś, co rozprzestrzeniło się na cały świat, czegoś, co przeżywało różne dzieje swej historii – od prześladowań gdzie ginęli i giną ludzie, aż do chwil triumfu, gdzie niektórym przewracało i przewraca się w głowach i sami stają się prześladowcami. Staje się fundamentem czegoś, co nazywamy Kościołem.
Rybak oderwany od jeziora, łodzi, sieci staje się odpowiedzialny za Kościół i na jego wzór inni normalni i zwyczajni ludzie stają się tak samo odpowiedzialni. Gorliwiec i naukowiec zrzucony z konia pod Damaszkiem, i zostaje posłany do pogan, którzy o Bogu nie mają zielonego pojęcia.
Jezus wybiera zwykłych ludzi z wszystkimi ich plusami i minusami, aby oddać im siebie samego w ręce. Bo czymże innym jest udzielanie chrztu, bierzmowania, sakramentu małżeństwa, kapłaństwa czymże innym jest opowiadanie o Jezusie, bo czymże jest msza św. jak nie oddawaniem się Boga w ręce człowieka.
I chyba właśnie w takiej normalności możemy odnaleźć motyw odczytania tego fragmentu Ewangelii w uroczystość świętych Apostołów, bo przecież cała ta historia z okolic Cezarei Filipowej i cała ta opowieść o nawróconym Szawle, nie dotyczy tylko paru księży, czy to byłby papież, biskupi, proboszczowie, bo Jezus nie wybiera Piotra na pierwszego księdza – praprzodka innych księży, chociaż może to i byłoby najłatwiejsze, bo wtedy ta dzisiejsza Ewangelia odnosiłaby się tylko do paru osób i nie trzeba by się nią za bardzo przejmować, ale tak nie jest, bo to z nas buduje się Kościół na Piotrze, to nas ma piekło nie zwyciężyć.
I dlatego ta dzisiejsza Ewangelia, jak zresztą również dzisiejsza uroczystość jest o nas, chociaż może trudno w to uwierzyć. Bo też jesteśmy normalnymi ludźmi i Pan Bóg widzi naszą normalność, tak jak widział normalność Piotra ze wszystkimi wzlotami i ułomnościami mimo to mówi do nas ponownie: piekło was nie zwycięży.
I można powiedzieć, ładnie, ale co z tego. Piotr – Piotrem, Paweł – Pawłem, Skała – skałą, Kościół – Kościołem a życie swoją drogą. Co z tego, że Piotr był normalny i że ja jestem normalny? On był papieżem, potem umarł śmiercią męczeńską… Ja papieżem nie będę, a na męczeństwo mnie nie stać. Co z tego, że Paweł tak nadzwyczajnie odkrył Jezusa i poszedł do pogan? Ja na misjonarza średnio się nadaję – zostawmy ten trud papieżowi, biskupom i księżom, misjonarzom.
No można tak powiedzieć i częściowo będzie to słuszne, zostawmy wielkie i trudne sprawy papieżowi. Ale gdy dziecko się nie modli – to nie jest to odpowiedzialność papieża. Ale to, jak żyje i jak się przygotowuje do życia nastoletni chłopak czy dziewczyna – to nie jest odpowiedzialność papieża. Ale to, co ogląda w telewizji czy w Internecie młody człowiek – to nie jest odpowiedzialność papieża. Ale to, w jaki sposób przygotowują się do małżeństwa chłopak z dziewczyną – to nie jest odpowiedzialność papieża.
I można by wymieniać te szczegóły życia w nieskończoność i to nie tylko wśród dzieci i młodzieży. I myślę że nie ma co w tej chwili szukać wielkich odpowiedzialnych. Tutaj naprawdę nie są odpowiedzialni dom, szkoła, Kościół – bo to są zbyt wielkie słowa.
Tutaj ja jestem odpowiedzialny za tego, który żyje obok mnie a ty jesteś odpowiedzialny za tego, który żyje obok ciebie i tak właśnie dotyczy każdego z nas dzisiejsza Ewangelia i dzisiejsza uroczystość, bo to w takim życiu mamy wyznawać jak Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”, to w takich szczegółach mamy brać odpowiedzialność za Kościół, bo w tych szczegółach, które są nam najbliższe, Bóg oddaje się w nasze ręce…
Nie trzeba na ulicach wyznawać wiary, nie trzeba być męczennikiem, nie można tylko dać się zwariować i pozwolić sobie wmówić, że życie według woli Pana Boga jest dziwne i nienormalne, a zatem trzeba wiarę pokazać i być normalnym człowiekiem, normalnym wierzącym człowiekiem. Bo do takiego normalnego człowieka przychodzi Jezus i pozwala mu być odpowiedzialnym za swój Kościół.
autor: ks. Paweł Pacholak
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






