Powiedz Jezusowi: Ty jesteś Panem
Codziennie wyrażamy mnóstwo opinii na temat innych ludzi. Czasem czynimy to w pełni świadomie i otwarcie, niekiedy ukrywamy swą mowę pod osłoną niedomówień, innym razem nie jesteśmy świadomi tego, że oceniamy postępowanie innych. Obserwujemy życie wokół siebie, ludzi przemykających przed naszymi oczami, dostrzegamy ich czyny… i osądzamy, a czasem nawet wydajemy wyrok. Niestety zazwyczaj skazujący. Rzadziej interesuje nas opinia innych na temat naszego życia. Po prostu nie pytamy o to, bo prawda może okazać się bolesna, ale to już zupełnie inna sprawa. Wróćmy do tematu.
Codziennie wyrażamy mnóstwo opinii na temat innych ludzi. Czasem czynimy to w pełni świadomie i otwarcie, niekiedy ukrywamy swą mowę pod osłoną niedomówień, innym razem nie jesteśmy świadomi tego, że oceniamy postępowanie innych. Obserwujemy życie wokół siebie, ludzi przemykających przed naszymi oczami, dostrzegamy ich czyny… i osądzamy, a czasem nawet wydajemy wyrok. Niestety zazwyczaj skazujący. Rzadziej interesuje nas opinia innych na temat naszego życia. Po prostu nie pytamy o to, bo prawda może okazać się bolesna, ale to już zupełnie inna sprawa. Wróćmy do tematu.
Jako chrześcijanie, jesteśmy też zainteresowani osobą Jezusa – nie może być inaczej. „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” (Mt 16,13). To pytanie brzmi w przestrzeni historii. W minionych czasach notujemy różne postawy ludzi wobec Chrystusa. Jedni uważali Go za postać mityczną, wymyśloną przez apostołów, za ideał, który nigdy nie istniał w rzeczywistości. Inni uznawali wprawdzie historyczność Jezusa, nie widząc w Nim jednak Boga. Jeszcze inni poddawali w wątpliwość Jego człowieczeństwo. Podobnie bywa obecnie. Dziś Chrystus staje pośród nas i nam zadaje to samo pytanie, jakie postawił apostołom: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mt 16,15). Czy możemy wraz z Piotrem Apostołem odpowiedzieć: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16)?
Spróbujmy przez chwilę prześledzić drogę, która doprowadziła św. Piotra do tego stwierdzenia. Była to droga długa: wiodła znad Jeziora Galilejskiego, przez towarzyszenie Jezusowi, zaparcie się Go, wyznanie miłości, więzienie w Jerozolimie, aż do dnia, kiedy Piotr – Opoka miał swą męczeńską śmiercią uwielbić Boga. A św. Paweł? Całkiem podobnie. Na początku – starannie wykształcony Żyd prześladujący chrześcijan, cudownie nawrócony – trzydzieści parę lat niezmordowanie głosił Ewangelię narodom pogańskim, często więziony, prześladowany, wreszcie ścięty mieczem w Rzymie – do końca wierny Chrystusowi.
Czy my z czystym sumieniem możemy powiedzieć: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16)? Czy swoim słowem, życiem, przykładem potwierdzamy tę prawdę? Jesteśmy wszak zwykłymi ludźmi, jak Piotr i Paweł – ze swoimi słabościami, upadkami, grzechami, lecz również, jak oni, zdolni do poświęceń, żalu, nawrócenia… a więc możemy i powinniśmy. Dziś wyznawać swą wiarę w bóstwo Jezusa, to przede wszystkim być świadkiem. W dobie pamięci obrazkowej, zalewu medialnej „papki”, chrześcijanin musi być wyrazisty. Winien stanowczo pokazać światu, który go otacza, że Jezus jest Panem i nie ma innego. Prośmy Chrystusa, byśmy u kresu życia mogli za św. Pawłem powtórzyć: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem” (2 Tm 4,7).
autor: ks. Piotr Winkler
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






