W numerze
 
maj/czerwiec 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Trójcy Przenajświętszej »

Miejsce dla Boga

Drukuj
Przez teksty liturgii słowa Kościół prowadzi nas często na pustynię. Dziś też wraz z Mojżeszem wspinamy się na górę jak „nakazał Pan”. Pełni podziwu dla Jego majestatu wołamy jak Mojżesz z głębi zachwyconego serca: „Pan, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność”.

 

Przez teksty liturgii słowa Kościół prowadzi nas często na pustynię. Dziś też wraz z Mojżeszem wspinamy się na górę jak „nakazał Pan”. Pełni podziwu dla Jego majestatu wołamy jak Mojżesz z głębi zachwyconego serca: „Pan, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność”.
Bo taki właśnie jest nasz Bóg: pełen chwały i świętości, zasiadający na Cherubach, chwalebny i z królewskiego tronu spoglądający w otchłań jako najwyższy Władca. Wszechpotężny Bóg nie jest jednak dla nas niedostępny. Rozum ludzki nie potrafi Go pojąć i ogarnąć, ale On sam zniża się, by odsłonić ludziom siebie.
O Bogu w Trójcy Świętej napisano przez wieki historii Kościoła opasłe tomy rozpraw teologicznych. Nie sposób w krótkiej homilii przekazać choćby zarysu tej nauki. Jezus w rozmowie z Nikodemem zapisanej w Janowej Ewangelii wprowadza nas dziś w istotę życia Boga: „tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał”. Syn Boga przychodzi na świat, aby ludzie mieli życie. Przychodzi nie abstrakcyjnie, do statystycznego Kowalskiego, ale do ciebie osobiście. Przed laty kapłan wypowiedział nad tobą słowa: „Ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” i zacząłeś czerpać ze źródła Bożego, tak jak chciał Ojciec. Stałeś się Jego świątynią.
Mijały lata. Na katechezie w szkole, a może jeszcze dawniej w katechetycznej salce recytowałeś: „są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty” i coraz mniej było w tobie dla Niego miejsca. Dziecięce zachwyty zmieniły się w młodzieńcze marzenia i pasje, zaczynało brakować czasu dla Boga, bo studia, praca, potem miłość, rodzina. Z okazji uroczystości religijnych, czy przyjęcia kolejnych sakramentów były słowa, zapewnienia, postanowienia, obietnice, które niewiele kosztowały, bo ich nie dotrzymywałeś. Później byłeś u szczytu kariery i też nie było miejsca dla Boga, a teraz coraz bardziej boisz się wszystkiego i wszystkich, że pozbawią cię tego co osiągnąłeś. Każdego roku coraz bardziej boisz się też umierania, bo nie chcesz tracić tego, co przez lata z trudem chwytałeś. Tak lękasz się ostatniej chwili, bo już zapomniałeś, że „Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został przez Niego zbawiony”.
Nasz Bóg przychodzi, by ocalać, bo Jego Imię jest pełne świętości. On jeden „przebaczy winy nasze i grzechy nasze” i uczyni nas swoim dziedzictwem niezależnie od tego jak daleko zboczyłeś z Jego drogi. Jest gotów do skończenia świata być z tobą, jeśli uwierzysz w Syna posłanego przez Ojca w Duchu Świętym. Czeka, abyś pozwolił Mu wejść i zamieszkać w twoim domu jak w dniu twojego chrztu. Tylko wielka Boża Miłość potrafi tak czekać na wiarę choćby tak maleńką jak ziarno gorczycy, byle tylko człowiek został ocalony, byle nie zginął lecz wrócił do swojej ojczyzny. Zdążysz?
 
autor: s. Rafaela Płudowska