Miłość łączy ich od zawsze
Przywykliśmy już do chętnie powtarzanego, także w homiliach, określenia: „Bóg jest miłością” (1 J 4,8.16), i chyba nie zawsze dostatecznie zastanawiamy się nad głębią jego wymowy. Miłość jest relacją osobową – aby zaistniała, potrzebny jest jej podmiot i kres. Podmiot to ten, kto kocha, a kresem (czy też przedmiotem) relacji jest osoba kochana. Jeśli Pismo Święte stwierdza, że Bóg jest miłością, to znaczy, że nie może być tylko jedną osobą, bo wówczas byłby zupełnie sam, „samotny”, jak przypuszcza Adam we wspomnianej piosence.
W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia Edycja Świętego Pawła wydała kasetę z nagraniami ewangelizacyjnego musicalu Wielka historia. Podążając ścieżką wytyczoną przez dziesięć utworów, słuchacz może prześledzić i przemedytować całą historię zbawienia; od stworzenia świata aż do Paruzji. Kiedy myślę o Trójcy Świętej, często przychodzi mi na myśl pierwsza piosenka tego musicalu przywołująca scenę rozmowy, jaka toczy się w rajskim ogrodzie między Bogiem i pierwszym człowiekiem. W poetyckiej wizji autora tekstu Stwórca spaceruje po raju razem ze swoim przyjacielem Adamem, który zachwyca się pięknem Bożej mądrości urządzającej harmonijnie cały wszechświat. W pewnej jednak chwili człowiek zadaje Panu szczególne pytanie: „Czy nie byłeś kiedyś samotny?”. Odpowiedź, jaką otrzymuje, jest piękną próbą wyjaśnienia zasady istnienia Trójcy Świętej: „Adamie, Bóg powiedział, przecież jestem miłością, a z tego prosty wniosek, że muszę zawsze kogoś kochać. Adamie, jestem Trójcą, trzy Osoby to jedno, miłość łączy Nas od zawsze i tak już pozostanie”.
Przywykliśmy już do chętnie powtarzanego, także w homiliach, określenia: „Bóg jest miłością” (1 J 4,8.16), i chyba nie zawsze dostatecznie zastanawiamy się nad głębią jego wymowy. Miłość jest relacją osobową – aby zaistniała, potrzebny jest jej podmiot i kres. Podmiot to ten, kto kocha, a kresem (czy też przedmiotem) relacji jest osoba kochana. Jeśli Pismo Święte stwierdza, że Bóg jest miłością, to znaczy, że nie może być tylko jedną osobą, bo wówczas byłby zupełnie sam, „samotny”, jak przypuszcza Adam we wspomnianej piosence. Nie mógłby też kochać, a zatem nie można by powiedzieć o Nim, że jest miłością. Jeśli zatem Bóg rzeczywiście jest miłością, to – posługując się znowu słowami piosenki – musi zawsze kogoś kochać; musi być zawsze ktoś, kto będzie kresem relacji miłości Boga; ktoś, kto będzie kochany, kto będzie w stanie przyjąć cały ogrom tej miłości i odpowiedzieć na nią. Bóg „przed wszystkimi wiekami”, jak wyznajemy w Credo, rodzi swego Syna, Mądrość, przez którą wszystkie rzeczy zostały stworzone (por. I czytanie, por. również: św. Atanazy, Przeciw arianom, mowa 2, 78. 81-82 w: Liturgia Godzin, Poznań 1987, t. III, s. 170-171). To właśnie Syn Boży jest przedmiotem miłości Ojca. Jednocześnie Syn, odpowiadając na miłość Ojca, staje się podmiotem relacji miłości, której przedmiotem jest Bóg Ojciec. Ojciec kocha Syna. Syn kocha Ojca. Między Nimi nawiązuje się dialog, miłosna wymiana, w której nie ma żadnych strat, żadnych braków czy niewierności; jak Ojciec obdarza miłością Syna, tak Syn odpowiada w sposób doskonały, kochając Ojca. W ten sposób rodzi się Duch, który jest ogniem tej miłości, łączącej Ojca i Syna. Święty Paweł zaznacza w liście do Rzymian (II czytanie), że przez Ducha Świętego Boża miłość rozlewa się także w serce człowieka (por. Rz 5,5).
Jedność natury Boskich Osób sprawia, że Bóg pozostaje jednością; jest wciąż jeden (por. J 16,12-15). W piosence Stwórca tłumaczy Adamowi: „Jestem Trójcą, trzy Osoby to jedno, miłość łączy Nas od zawsze i tak już pozostanie”. Troistość Osób Boskich przy jednoczesnej jedyności Boga wymyka się możliwościom poznawczym człowieka. Nigdy nie będziemy w stanie objąć tej prawdy wiary naszym rozumem. Podobnie każdy sposób wytłumaczenia dynamiki życia Najświętszej Trójcy naznaczony jest niedoskonałością i ograniczonością naszych pojęć, przy pomocy których usiłujemy opisać Nieskończonego. Tym niemniej próby, które podejmujemy, pozwalają nam choć w małej części dotknąć prawdy, że Bóg, którego czcimy, potrafi kochać i być kochanym, że to właśnie miłość jest zasadą Jego życia. A jeśli miłość jest dynamiką życia Kogoś Najdoskonalszego, to musi być rzeczywiście najważniejszą siłą poruszającą świat. Jeśli miłość Boga nie wypaliła się dotąd i nigdy się nie wypali, to pozostaje też niewyczerpalnym źródłem istnienia każdego z nas. A jeśli tak, to naprawdę warto być świadkiem tej Miłości. I warto kochać.
autor: ks. Jacek Kacprzak
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






