maj/czerwiec 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Trójcy Przenajświętszej »

Przedziwne imię

Drukuj

Na drodze spotkania z Bogiem, który rozlewa w sercach naszych miłość przez swojego Ducha, doświadczamy także trudności i przeciwności. Słowa apostoła Pawła przypominają nam, iż w życiu ludzi, którzy pragną trwać w Chrystusie, pojawia się także ucisk. Jednak to doświadczenie, jeśli przeżywane jest w otwarciu na Ducha Bożego, prowadzi do postawy nadziei. A nadzieja zawieść nie może, bo gwarantem jej spełnienia jest sam Bóg. Ta postawa wewnętrznego zmagania się z tym, co trudne w moim życiu, i szukanie dróg prowadzących do miłości nazywamy cnotą. Mimo że słowo jest dziś trochę wyśmiane, może traktowane z przymrużeniem oka, to jednak jest określeniem autentycznej postawy, która prowadzi do wykorzystania każdej okazji do czynienia dobra.

Kiedy obchodzimy uroczystość Trójcy Przenajświętszej, chcemy niejako podsumować przed Bogiem, we wspólnocie, wszystko to, co dane nam było przeżyć w tym roku liturgicznym – od Adwentu, przez czas Bożego Narodzenia, wielki post i okres paschalny. Dzisiejsza liturgia jest wspólnym wychwalaniem Boga w Jego dziele, w Jego mądrości. Wychwalaniem Boga, który objawił nam siebie jako Jeden w Miłości. Liturgia słowa rozpoczyna się od zachwytu nad stworzeniem – tym widzialnym, namacalnym przejawem Bożego działania. Księga Przysłów prowadzi nas przez rozważanie mądrości, która jako pierwsza została stworzona. To pierwszeństwo mądrości wynika właśnie z tego, że Pan „zrodził”, „wywiódł” ją przed całe stworzenie. To mądrość zaistniała na początku Bożej drogi i stała się jego zasadą. To od niej bierze początek całe stworzenie, całe zbawcze dzieło Boga dokonane tu, na ziemi.
Psalmista wychwala Stworzenie, a w szczególny sposób ukazuje szczyt, czyli człowieka. Bóg uczynił go „niewiele mniejszym od istot niebieskich”. Człowiek jest zaproszony do nieustannego wychwalania Boga za dzieło stwórcze, za to, że z miłości Bożej wszystko zostało „złożone pod jego stopy”.
Ten zachwyt nad działaniem Bożym prowadzi nas do odkrycia jeszcze większych dzieł niż stworzenie. To dzieło zbawienia, odnowienia świata zniszczonego przez grzech. Czytając tekst apostoła Pawła, odkrywamy, że pokój z Bogiem, harmonię z Nim i Jego stworzeniem zachowamy przez przyjęcie usprawiedliwienia. Przez otwarcie swojego życia w wierze na zbawcze działanie Jezusa. To Chrystus umożliwił nam powtórny dostęp do łaski i kiedy z Nią współpracujemy, otrzymujemy pokój płynący z pewności, że Bóg chce naszego szczęścia, że nie chce naszej śmierci, ale żebyśmy mieli życie, i to w obfitości.
Na drodze spotkania z Bogiem, który rozlewa w sercach naszych miłość przez swojego Ducha, doświadczamy także trudności i przeciwności. Słowa apostoła Pawła przypominają nam, iż w życiu ludzi, którzy pragną trwać w Chrystusie, pojawia się także ucisk. Jednak to doświadczenie, jeśli przeżywane jest w otwarciu na Ducha Bożego, prowadzi do postawy nadziei. A nadzieja zawieść nie może, bo gwarantem jej spełnienia jest sam Bóg. Ta postawa wewnętrznego zmagania się z tym, co trudne w moim życiu, i szukanie dróg prowadzących do miłości nazywamy cnotą. Mimo że słowo jest dziś trochę wyśmiane, może traktowane z przymrużeniem oka, to jednak jest określeniem autentycznej postawy, która prowadzi do wykorzystania każdej okazji do czynienia dobra. Cnotą więc w życiu chrześcijanina jest przede wszystkim – w obliczu postaw dalekich od miłości – szukanie tych okoliczności, w których miłość znowu może uobecnić się w życiu człowieka, w jego relacjach z innymi i z Bogiem. To korzystanie z tego daru, który przynosi nam sam Bóg w swoim dziele zbawczym ożywianym w naszych sercach ciągle na nowo przez Ducha Świętego.
Bóg, który zawsze dotrzymuje słowa, którego obietnice są zawsze pewne, daje nam Ducha Prawdy. To On nas doprowadzi do całej Prawdy. Jezus powiedział – co zostało zapisane w Ewangelii według św. Jana – że On jest Prawdą. Tak więc naszym pragnieniem i celem jest zawsze On, Jego Słowo, Jego obecność i działanie w naszym życiu.
Niech ta dzisiejsza liturgia, po przypomnieniu, przeżyciu i uobecnieniu od ostatniego Adwentu tylu tajemnic naszego zbawienia, będzie dla nas okazją do postawy wdzięczności i uwielbienia Boga, który pochyla się nad człowiekiem; Boga, którego Imię jest obecne w każdej chwili naszego życia. To tym imieniem rozpoczynamy i kończymy dzień, co więcej, w jakimś sensie rozpoczynamy i kończymy naszą ziemska wędrówkę. Niech imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego będzie w naszych sercach i w naszym życiu. Niech wszystkie dzieła Boże uczynione z miłości do nas będą okazją do śpiewania z Psalmistą: „O Panie, nasz Boże, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!”.

autor: ks. Marek Jański