W numerze
 
listopad/grudzień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Uroczystość Narodzenia Pańskiego »

Chrześcijaninie poznaj swoją godność

Drukuj

Zapewne wszyscy znamy piosenki Eleni. Także tę pt. Maleńka miłość zbawi świat. Ale nie wszyscy wiemy, że wśród setek nagród, wyróżnień, zwycięstw konkursowych, ta piosenkarka otrzymała jedną nagrodę nad wyraz szczególną, i to nie za osiągnięcia artystyczne. Przed ośmiu laty we włoskiej miejscowości Cascia odbierała nagrodę św. Rity, przyznawaną kobietom, które doświadczyły wielkiej krzywdy i zdobyły się na przebaczenie. Tą krzywdą było morderstwo jej jedynego dziecka, córki Afrodyty. Eleni z mężem udała się do zakładu karnego i tam przebaczyła mordercy.

Ta święta noc zwiastuje nam wielką radość, jaką jest narodzenie Syna Bożego. Słyszeliśmy: “Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą. Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany”. A święty Paweł dopowiada: “Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei”. Pytamy: gdzie jest prawdziwa radość? Gdzie znajduje się źródło owej szczęśliwej, czyli błogosławionej nadziei? W jakim ludzkim sercu Bóg ma swoje upodobanie?

Szukając odpowiedzi na te pytania wpatrzymy się w betlejemski żłóbek w płaczące Dziecię, w Maryję i Józefa, w błękit tamtego nieba... Przyczynę przyjścia na świat Syna Bożego znajdujemy w słowach Jezusa: “Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie”. Tą prawdą jest prawda o naszym zbawieniu. Także o miłości i miłosierdziu Ojca. Dlatego prorok Izajasz nazywa Zbawiciela Księciem Pokoju. Ten pokój określony został przez Pana Jezusa jakże wymownymi słowy: “Pokój mój daję wam, nie tak jak daje świat”. Świat może nas ubezpieczyć na okoliczność powodzi, ale nie dam nam pokoju serca ani wiecznego pokoju. To jest uzależnione od dwóch skarbów: wiary i pojednania, a właściwie mówiąc precyzyjnie od takiej wiary, która prowadzi do pojednania.

Z jednej strony możemy się rozrzewnić i rozanielić, jakie to Boże Narodzenie jest wzruszające. Ileż w tej prawdzie wiary jest ciepła i ludzkiej bliskości, jak łatwo ją zrozumieć i przyjąć. A przecież dogmat o wcieleniu czyli o tym, że Bóg stał się człowiekiem nie należy do najłatwiejszych. Wzruszenie minie, a powinno zostać coś na wskroś poważnego i wielkiego. Tym jest nasza wiara, która winna prowadzić do pojednania. Przyszliśmy tutaj po wigilii, którą poprzedziło łamanie się opłatkiem. Wśród życzeń i podziękowań, były także słowa mówiące o pojednaniu... przepraszam... przebaczam... nie gniewaj się... I choć sam w sobie opłatek jest bardzo kruchy, to jednak wigilijne pojednanie będzie mocne, jeśli mocna będzie nasza wiara. Historia uczy, że motywacja religijna jest najsilniejsza. Dotyczy to wojen na tle religijnym, ale także dotyczy to pojednania wypływającego z wiary. Nikt nie czyni krzywdy w imię Jezusa Chrystusa, możemy natomiast w imię Księcia Pokoju przebaczyć. I tego uczy nas Boże Narodzenie. Jezus, który przychodzi na świat w całkowitym opuszczeniu, ubóstwie, Człowiek wśród zwierząt tym samym zapowiada swoją śmierć, jakże podobną do narodzenia... Także w opuszczeniu, w otoczeniu łotrów, morderców, gdzie tak naprawdę do końca wierna była tylko Ona – Matka Najświętsza. Właśnie z wysokości krzyża Książę Pokoju modlił się: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”.

Wróćmy do Eleni i nagrody św. Rity, którą otrzymała. Można pięknie o miłości śpiewać i mówić, ale trzeba umieć także nią żyć. I to przebaczenie jest tego świadectwem. Za dwa dni miną 23 lata od historycznej wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w rzymskim więzieniu Rebibbia. Udał się tam papież, by przebaczyć człowiekowi, który chciał go zabić. Możemy powiedzieć, że to nie papież powinien zrobić, ale Ali Agca. A jednak Ewangelia uczy nas, że pierwszy rękę do zgody wyciąga ten, kto ma więcej wiary... nie inaczej. To jest trudne, niekiedy wręcz dramatyczne, ale takie jest chrześcijaństwo.

W każdej mszy św. słyszymy wezwania: Pokój Pański niech zawsze będzie z wami. Zaraz potem zobowiązanie: Przekażcie sobie znak pokoju. I ostatnie słowa prawie każdej mszy: Idźcie w pokoju Chrystusa. To słyszmy tak często, że możemy się przyzwyczaić. Jeśli tak jest to trzeba zapytać: czy jest coś gorszego nad przyzwyczajenie się do nienawiści... braku zgody... ręki zamkniętej na pojednanie... świadomości, że z tym to w zgodzi żyć się nie da... Boże Narodzenie to wielkie święta pojednania. Już Tertulian mówił: Chrześcijaninie, poznaj swoją godność. Ta godność wypływa z naszej wiary, jesteśmy przecież stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Także z tego, że jako ludzie wierzący musimy być braćmi i siostrami pojednania. Poznać swoją godność, to dojść do wniosku, że nienawiść i nieprzejednanie nas wierzących upadla... Po prostu tak nie można żyć. Dziś zaśpiewamy: “Podnieś rękę Boże Dziecię błogosław ojczyznę miłą, w dobrych radach w dobrym bycie, wspieraj jej siłę swą siłą”. My słabi ludzie potrzebujemy tej bożej siły, by móc przebaczyć, pojednać się, żyć w trwałej zgodzie, nie zapomnieć o swoje godności, której źródłem jest chrzest dający wiarę. Tak pięknie ukazała nam to Eleni. Maleńka miłość zbawi świat... Jeszcze piękniej pokazał nam to Ojciec święty Jan Paweł II, a najpiękniej nasz Zbawiciel, Książe Pokoju: “Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą ci czynią”.

Niech każdy z nas swoim sercu wzbudzi pragnienie, tęsknotę, życia w zgodzie z bliźnimi, przecież na to narodził się Pan Jezus i tego dał nam świadectwo...

autor: ks. Maciej Kubiak