Tęsknota za spotkaniem
Cisza rozstania
Obserwowałem niedawno dwoje młodych ludzi na peronie kolejowego dworca. Widać było, że odjeżdżający za chwilę pociąg ma coś naruszyć, w czymś ma im przeszkodzić, że czeka ich coś trudnego. Właściwie wcale do siebie się nie odzywali. Jakiś pocałunek i smutek, zwłaszcza w oczach dziewczyny. Chłopak chyba odjeżdżał do wojska.
Cała ta scena, pełna wiosny, miłości i wzajemnego oddania, z całą wyrazistością mówiła o tęsknocie, której doświadcza człowiek, kiedy musi się rozstać z ukochaną osobą. Sądzę, że każdy z nas doświadczył już w swoim życiu takiego uczucia i takiego rozstania, takiego peronu i takiej ciszy.
Pełne tęsknoty spojrzenie
Lubię patrzeć na różnego rodzaju malarskie przedstawienia wniebowstąpienia Pana Jezusa. I te z wielkich malarskich galerii świata, reprodukowane chociażby w rozlicznych albumach poświęconych Biblii w malarstwie, i te “zwyczajne”, w parafialnych kościołach. Zawierają one duży ładunek emocjonalny, inny jednak niż – również pełne emocji – przedstawienia Męki Pańskiej. Są zazwyczaj pełne światła i ukazują z jednej strony Chrystusa unoszącego się gdzieś w górę, z drugiej zaś świat, kulę ziemską, na której zostają apostołowie. Wydaje się, że woleliby też unieść się w górę. Jakoś dziwnie ciąży im to przywiązanie do ziemi. Nie pozostaje im nic innego jak pełne tęsknoty spojrzenie w górę, na Chrystusa, który unosi się gdzieś ku innemu życiu.
Królowanie Boga
Dzisiejsze święto mówi nam o wniebowstąpieniu, czyli właściwie o zmartwychwstaniu. Chrystus wstępujący do nieba, to Chrystus, który zwyciężył śmierć, zasiadł po prawicy Ojca, czyli ma z Nim równą władzę. Jest Bogiem.
Ten wymiar Bóstwa Jezusa podkreśla drugie czytanie, w którym św. Paweł ukazuje nam pełne mocy panowanie Chrystusa: “ponad wszelką zwierzchnością i władzą, i mocą, i panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym” (Ef 1, 20). Chrystusowi w niebie poddane jest wszystko, wszystko jest pod Jego stopami, On sam jest zaś Głową dla Kościoła.
Zmartwychwstanie i wniebowstąpienie to pełne zwycięstwo nad śmiercią, królowanie życia, królowanie Boga.
Jest z nami
Ale to królowanie nie ma nic wspólnego z despotycznym wydawaniem rozkazów. Jest to królowanie miłości. Miłość każe Jezusowi powiedzieć do apostołów: “A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).
Ileż w tym zapewnieniu jest otuchy i nadziei. Chrystus od nas wymaga, ale pragnie z nami być. Wie, że życie jest zmaganiem się ze złem, z grzechem, odpowiedzialnym budowaniem świata na Bożych przykazaniach. Ale zapewnia nas, dziś kolejny raz, że nie mamy się lękać; że chociaż nam się może wydawać, że jesteśmy pozostawieni samym sobie, to jednak tak naprawdę On jest z nami.
Przeżywamy Rok Eucharystii: spróbujmy w jego świetle odczytać to zapewnienie Jezusa, że jest z nami. W sakramencie ołtarza w sposób szczególny przecież Jezus staje się obecny wśród nas. Spróbujmy znaleźć czas na chwilę adoracji: bezinteresownego bycia z Jezusem, bezszelestnego, milczącego przebywania. Zobaczymy wtedy, co to znaczy że On jest.
Bez założonych rąk
Kiedy czytam fragment z Dziejów Apostolskich o wniebowstąpieniu, wyobrażam sobie jakim zdumieniem musiały być dla apostołów głosy anielskie. Oto Pan Jezus znika im z oczu, uczestniczą w scenie pożegnania, odejścia, zapewne jest im przykro, czują w sercach tęsknotę, wpatrują się w niebo “uporczywie”, jak zauważa autor księgi. I oto tę ciszę rozstania rozrywa pełen realizmu głos: “Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” (Dz 1, 11).
Okazuje się bowiem, że trzeba zweryfikować swoją wizję przebywania z Jezusem. On nadal jest z nami, choć inaczej. Przede wszystkim zaś, nie można stać z założonymi rękami i wpatrywać się w niebo, bo to nic nie da. Trzeba iść i głosić Jego zmartwychwstanie. Trzeba być świadkiem. Trzeba po tej ziemi kroczyć ku niebu, bo, jak mówił Norwid, “ziemi tyle mam, ile jej stopa ma pokrywa dopokąd idę” (“Pielgrzym”).
Za tydzień Zesłanie Ducha Świętego, które tradycyjnie kojarzy się za spotkaniami lednickimi, choć w tym roku odbędzie się ono dopiero za miesiąc, 4 czerwca. Warto dziś przypomnieć słowa Jana Pawła II – jego przesłanie na spotkanie lednickie w roku 2001: Duc in altum! Dziś te Jezusowe słowa kieruję do każdego i każdej z was: Wypłyń na głębię! Zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość i zniechęcenie, i na nowo wypłyń na głębię! Odkryj głębie własnego ducha. Wnikaj w głębie świata. Przyjmij słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swą życiową misję. Ludzie nowego wieku oczekują twojego świadectwa. Nie bój się! Wypłyń na głębie! – jest przy tobie Chrystus”.
Słowa te w sposób szczególny dotykają tego posłannictwa, którego podjęli się apostołowie z tęsknoty za Jezusem. Podjął się go także św. Stanisław, biskup królewskiego Krakowa, patron dnia dzisiejszego. My też jesteśmy wezwani, by podjąć życiową misję głoszenia ewangelii z tęsknoty za Jezusem. Jesteśmy wezwani, by wypłynąć na głębie.
Warto tęsknić
Warto tęsknić za kimś w życiu. Tęsknota nadaje sens naszemu czekaniu i wcale nie musi zachęcać do bezczynności. Warto tęsknić za Jezusem, który do nieba wstąpił, by przygotować nam tam miejsce.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






