W numerze
 
lipiec/sierpień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Uroczystość Wniebowzięcia NMP »

Zapach zwycięstwa

Drukuj

W związku z dzisiejszą uroczystością istnieje pewna piękna legenda: „Któregoś dnia apostołowie zgromadzili się, jak to mieli w zwyczaju, wokół Maryi, matki Pana. Tym razem wszyscy czuli: Maryja umiera. Czas jej odejścia jest bliski. Tak rzeczywiście się stało.

 

W związku z dzisiejszą uroczystością istnieje pewna piękna legenda: „Któregoś dnia apostołowie zgromadzili się, jak to mieli w zwyczaju, wokół Maryi, matki Pana. Tym razem wszyscy czuli: Maryja umiera. Czas jej odejścia jest bliski. Tak rzeczywiście się stało. Po śmierci Maryi apostołowie zanieśli jej ciało do grobu. Doszło jednak do niezwykłego wydarzenia, najbardziej niezwykłego czynu Boga od czasu zmartwychwstania Jezusa: Syn zabrał Matkę do siebie. Z duszą i ciałem. Grób Maryi pozostał pusty. Tomasza, jednego z apostołów, zwanego niewiernym, nie było przy tym wydarzeniu. Inni uczniowie Jezusa opowiedzieli Tomaszowi, co Bóg sprawił. Ale on znów – tak jak wtedy w Wieczerniku – nie dowierzał. Wówczas poszli wszyscy razem, żeby pokazać Tomaszowi pusty grób. Gdy go otworzyli, okazało się, że grób nie był już pusty. Wypełniały go aż po brzegi cudownie pachnące róże. Tomasz zrozumiał, co to oznacza, i uwierzył”.
To oczywiście legenda. Ktoś mógłby powiedzieć: tylko legenda. Nawet jeśli tak jest, to pachnące róże w grobie Maryi mają swoją głęboką wymowę. Choroba, porażka i śmierć pozostawiają w życiu wielu ludzi raczej mdły posmak stęchlizny. Śmierć i grób napełniają wielu z nas lękiem. Uświadamiają nam, że nasze życie tutaj, na ziemi, ma swój koniec. Że żaden człowiek nie pozostaje na zawsze młody, piękny i zdrowy. Dlatego w sercach niektórych pojawia się zwątpienie. Nie widzą nadziei, gdy zachorują, gdy dotknie ich cierpienie. Świat im się zawala, gdy umrze ukochana osoba.
Z pewnością zwątpienie, lęk i smutek należą do ludzkiego życia. Tym bardziej jestem wdzięczny Panu Bogu i Kościołowi za tę dzisiejszą uroczystość, która pokazuje, że ostatnie słowo nie należy do tych wszystkich złych rzeczy. Naszym ostatecznym przeznaczeniem jest niebo. Zwycięstwo, a nie klęska. Bóg daje nam to całkowicie za darmo.
Niebo jest prezentem. Bóg nie pozostawia nas na pastwę losu. Przyjmuje nas do siebie. Tęskni za nami i nie chce żyć w niebie bez nas. Jestem wdzięczny także za tę dobrą nowinę, która pozwala mi pozostać spokojnym wobec wyzwań, które stawia życie. Świadomość celu, jaki jest przede mną, daje pewność na drodze, która do tego celu prowadzi.
I jeszcze za jedną rzecz jestem wdzięczny. Uroczystość wniebowzięcia Maryi mówi o wielkiej wartości ludzkiego ciała. Okazuje się, że nasze ciało nadaje się do nieba. Że tam jest też dla niego miejsce. Nauczanie Kościoła głosi, że cielesność jest czymś dobrym. Owszem, czasem zdarza się, że nie radzimy sobie ze słabością i ułomnością naszego ciała. Ale ono jest także świątynią Ducha Świętego.
Dla nas, chrześcijan, śmierć ciała nie oznacza końca. Wierzymy, że nasze ziemskie życie to nie może być wszystko. Dokładnie w połowie sierpnia Kościół przypomina nam po raz kolejny, jak bardzo Bóg kocha człowieka: Pan przyjął Maryję do siebie. Przyjął ją całą. Śmierć została zmiażdżona przez miłość Boga. A róże w grobie Maryi uświadamiają i pozwalają nam wierzyć: w naszym życiu porażka i cierpienie nie muszą pozostawić po sobie stęchłego zapachu przemijania i rozpaczy. Możemy naprawdę oczekiwać czegoś więcej niż śmierci. Jezus umarł i zmartwychwstał, aby wszyscy, którzy w niego wierzą, mieli życie. Róże w grobie Maryi mówią o kwitnącym życiu, które obiecuje Bóg. Zapach i piękno tych róż są silniejsze od odrażającego smrodu, jaki rozsiewa wokół siebie choroba lub śmierć.
Ktoś mógłby pomyśleć: to się łatwo mówi. W naszym życiu dostrzegamy o wiele częściej ciemne strony istnienia. W obliczu choroby, nędzy, nienawiści i bólu trudno jest doświadczyć kwitnącego życia. A jednak jestem przekonany, że jeśli otworzymy oczy, zobaczymy w życiu każdego człowieka, a przede wszystkim w naszej własnej codzienności, pachnące róże. Czasem będą to zaledwie małe, delikatne pąki, innym razem w pełni kwitnienia objawią całą swą urodę. Nawet jeśli przekwitną, pozostanie po nich unoszący się w powietrzu zapach życia i wspomnienie piękna. Woń zwycięstwa.
Życzmy sobie nawzajem, byśmy umieli odkrywać w naszym życiu wciąż na nowo takie pojedyncze róże, które mówią nam o wielkiej miłości Boga do człowieka.
 
autor: ks. Artur Filipiak