Ostatnia Wieczerza, którą wspominamy dzisiaj, jest szczególnym momentem w stawaniu się uczniem Jezusa. Był to dla uczniów – dla Dwunastu –wieczór pożegnania z Mistrzem. Zostali dopuszczeni do celebrowania wielkiej tajemnicy, którą zrozumieć mieli dopiero potem, po zmartwychwstaniu.
Ostatnia Wieczerza, którą wspominamy dzisiaj, jest szczególnym momentem w stawaniu się uczniem Jezusa. Był to dla uczniów – dla Dwunastu –wieczór pożegnania z Mistrzem. Zostali dopuszczeni do celebrowania wielkiej tajemnicy, którą zrozumieć mieli dopiero potem, po zmartwychwstaniu.
My także – wierzący chrześcijanie zostaliśmy dopuszczeni przez Chrystusa do największej tajemnicy – do Jego obecności w Eucharystii. Jak uczniowie gromadzimy się wokół jednego stołu, by spożyć z Mistrzem posiłek, inny niż wszystkie posiłki.
Zostawiamy nasze sprawy, pracę, obowiązki, zadania, by opuścić „Egipt” naszych grzechów, złych nawyków, aby obchodzić te święta nie w niewoli, lecz na wolności. Ostatnia Wieczerza zapowiada i staje się posiłkiem wyzwolenia, ucztą wolności. Wolności od grzechu, lęku i bezsensu. Uczeń Jezusa musi być wolny, by stać się uczniem. Nie może być poddany nikomu, niczemu, ale samemu tylko Mistrzowi.
W czasie wieczerzy Jezus uczy nas wolności i płynącej z niej ofiary. Jezus składa swe ciało w ofierze. Jezus siebie ofiaruje w wolności. Nikt Jezusa nie zmusza, On sam siebie ofiaruje. Jest wolny w swej ofierze.
Uczy nas tego samego – spożywasz Ciało pod postacią chleba? Ofiaruj się jak Jezus dla drugiego. Ofiara musi być wolna, aby została przyjęta. Daj ze swego serca, daj w wolności. Przymuszać może cię tylko miłość, nic więcej. Miłość skłania delikatnie, ale stanowczo. Jezus uczy dawania nie z przymusu, ale z miłości. Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy zapowiada swoją śmierć, bo ciało wydane i przelana krew świadczą o śmierci. Ale ta śmierć zamiast kończyć, zaczyna i daje nowe życie. Śmierć, która nie rozdziela, ale łączy. Łączy grzesznika z Ojcem. Śmierć jest przejściem z tego świata do Ojca. Śmierć połączona z miłością, wolnością i ofiarą. Uczeń musi być gotowy na śmierć. Na śmierć z miłości. Jeśli spożywam Eucharystię, muszę być gotowy umrzeć, czyli oddać swe życie. Jakie to trudne. Ale Eucharystia pomaga nam kropla po kropli oddawać życie każdego dnia. Oddawać życie najpierw na ofiarę Bogu. Boże, składam Ci w ofierze moje serce, moje plany i pragnienia. Eucharystia uczy miłości „do końca”, bez zostawiania sobie nawet małej części. Bóg przyjmuje tylko ofiarę totalną, całkowitą. „Jeżeli się Bogu oddać, to na przepadłe” – mawiała błogosławiona Sancja Janina Szymkowiak. Przepada, kończy się ziemskie życie Jezusa, oddaje się Ojcu na przepadłe i uczy uczniów oddawać w ten sposób życie. Uczniowie są rozpoznawalni przez ofiarę. Moje życie ma należeć do Boga i On nim rozporządza. W Eucharystii zostajemy wciągnięci w nurt miłości do końca, jeśli damy się porwać – jesteśmy w końcu wolnymi.
Jezu, weź moje ciało, rozlej moją krew dla braci. W Twoich rękach jestem bezpieczny. Nie chcę zachować, zakonserwować mojego życia dla siebie. Rozdaj mnie, aby z mojego życia, tak jak z Twojego wytrysła miłość.
Być uczniem, to naśladować Nauczyciela, stać się jak on. Ucz mnie, Panie, świadomie uczestniczyć w Eucharystii, bym umiał kochać jak Ty.
autor: ks. Wojciech Silski
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






