W numerze
 
marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Wielki Piątek »

Świadkowie Miłości objawionej na krzyżu

Drukuj
Tegoroczny Wielki Piątek zbiega się z 5 rocznicą śmierci Jana Pawła II. Myślę, że wspomnienie tego, czego uczył, może nam pomóc w przeżyciu celebrowanej dzisiaj tajemnicy. Razem z Janem Pawłem II stajemy dzisiaj pod krzyżem naszego Zbawiciela i stajemy się wszyscy świadkami Miłości, bo to właśnie tutaj, na drzewie krzyża, Bóg pokazał światu, jak bardzo umiłował wszystkich ludzi, wydając za nich swojego Syna.

Tegoroczny Wielki Piątek zbiega się z 5 rocznicą śmierci Jana Pawła II. Myślę, że wspomnienie tego, czego uczył, może nam pomóc w przeżyciu celebrowanej dzisiaj tajemnicy. Razem z Janem Pawłem II stajemy dzisiaj pod krzyżem naszego Zbawiciela i stajemy się wszyscy świadkami Miłości, bo to właśnie tutaj, na drzewie krzyża, Bóg pokazał światu, jak bardzo umiłował wszystkich ludzi, wydając za nich swojego Syna.

„W Wielki Piątek (…) nie zszedł do Bazyliki, do konfesjonału. Po raz pierwszy nie spowiadał. To musiało go boleć. Tak jak to, że po raz pierwszy nie wziął udziału w drodze krzyżowej w Koloseum. Ale był tam duchem (…). Nie chciał leżeć w łóżku, chciał mimo wszystko w tej drodze krzyżowej uczestniczyć. I wtedy wymyśliliśmy transmisję z prywatnej kaplicy. Mógł się modlić razem z tymi, którzy byli w Koloseum. Mógł ich obserwować, a oni jego (…). Patrzyłem, jak przytulał twarz do krzyża. To był niezwykły obraz, niezwykłe świadectwo. My, stojąc obok, widzieliśmy tę rurkę w tchawicy. Widzieliśmy, jak ciężko oddycha i jak walczy. To była jego droga krzyżowa. To był jego krzyż. I (…) słowa (…), które (…) odczytał kardynał Ruini, za świętym Pawłem: «W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół». I na koniec: «Witaj Krzyżu, jedyna nadziejo». Ojciec Święty tłumaczył nam, tłumaczył światu, co się dzieje. I jak wielki sens ma jego cierpienie, jaką misję” – tak wspomina tamten pamiętny dzień, w wydanej ponad rok temu książce, ksiądz – dzisiaj już arcybiskup – Mieczysław Mokrzycki.

Kilka lat wcześniej, podczas nabożeństwa w Koloseum, na zakończenie drogi krzyżowej, gdy jeszcze sił było więcej, Jan Paweł II przypominał nam sens całego Triduum Sacrum: „Ecce lignum Crucis in quo salus mundi pependit Venite adoremus – «Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata. Pójdźmy z pokłonem». Słuchaliśmy tych słów w dzisiejszej liturgii: oto drzewo Krzyża.

Są to kluczowe słowa Wielkiego Piątku. Wczoraj, w pierwszym dniu Triduum Sacrum, w Wielki Czwartek, usłyszeliśmy: Hoc est corpus meum quod pro vobis tradetur – «To jest ciało moje, które za was będzie wydane».

Dziś widzimy, jak spełniły się te wczorajsze słowa z Wielkiego Czwartku: oto Golgota, oto Ciało Chrystusa na krzyżu. Ecce lignum Crucis in quo salus mundi pependit.

Tajemnica wiary! Ta tajemnica, ta rzeczywistość przekraczała granice ludzkiej wyobraźni. Tylko Bóg mógł ją objawić. Człowiek nie może dać życia po śmierci. Śmierć śmierci. W porządku ludzkim śmierć ma ostatnie słowo. Słowo, które przychodzi po niej, słowo zmartwychwstania, jest słowem należącym do Boga i właśnie dlatego tak głęboko przeżywamy to Triduum Sacrum.

Dziś modlimy się do Chrystusa zdjętego z krzyża i pogrzebanego. Jego grób zostaje zapieczętowany. A jutro w całym świecie, w całym kosmosie, w każdym z nas panować będzie głęboka cisza. Cisza oczekiwania. Ecce lignum Crucis in quo salus mundi pependit. To drzewo śmierci, drzewo, na którym poniósł śmierć Syn Boży, otwiera drogę ku następnym dniom. Czwartek, piątek, sobota, niedziela. W niedzielę świętować będziemy Wielką Noc! I słuchać będziemy słów liturgii. Dziś usłyszeliśmy: Ecce lignum Crucis in quo salus mundi pependit. Salus mundi! Na krzyżu! A pojutrze zaśpiewamy: Surrexit de sepulcro… qui pro nobis pependit in ligno – «Powstał z grobu Ten, który dla nas zawisł na drzewie». Oto głębia, prostota Boża tego Triduum paschalnego”.

Chcemy być świadkami Miłości. I dlatego stajemy dzisiaj pod krzyżem naszego Zbawiciela. Ale świadkowie nie mogą stać w miejscu, nie mogą zostać pod krzyżem. Świadkowie muszą wyruszyć w drogę, bo Miłość, choć została ukrzyżowana, wciąż żyje i wciąż daje życie. Świadkowi muszą iść i opowiadać o Miłości, która jest cierpliwa, łaskawa, bezinteresowna; która jest zawsze pierwsza, nie szuka swego, nie zazdrości, nie unosi się pychą, nie pamięta złego. O takiej Miłości chcemy świadczyć wobec każdego napotkanego człowieka. Niech Ten, który zawisł na drzewie krzyża, a potem powstał z grobu, pomoże nam świadczyć o Jego miłości.

autor: ks. Maciej K. Kubiak