Wielki Piątek to szczególny czas stawania się bardziej uczniem Jezusa. Uczymy się tego od umiłowanego ucznia Pana – Jana, który mimo młodego wieku i pozornej niedojrzałości wytrwał pod krzyżem ze swoim Mistrzem do samego końca. Oto żywy przykład, do czego zdolna jest miłość. Kto kocha: pokona lęk, stawi czoło egoizmowi, pójdzie dalej z nadzieją.
Wielki Piątek to szczególny czas stawania się bardziej uczniem Jezusa. Uczymy się tego od umiłowanego ucznia Pana – Jana, który mimo młodego wieku i pozornej niedojrzałości wytrwał pod krzyżem ze swoim Mistrzem do samego końca. Oto żywy przykład, do czego zdolna jest miłość. Kto kocha: pokona lęk, stawi czoło egoizmowi, pójdzie dalej z nadzieją.
Lekcja Wielkiego Piątku, to najpierw umiejętność ochrony serca przed złowrogim wpływem zdrady, niesprawiedliwości, niewierności, okrucieństwa, zadawania bólu i znęcania się nad człowiekiem. Kto patrzy na Jezusa dzisiejszego dnia z wiarą i adoracją, ten dostrzega miłość zwyciężającą zło. Zło dobrem zwyciężaj! Ukrzyżowanie, to przedziwna ikona siły miłości, choć wydaje się ona na pierwszy rzut oka bezsilna. Jan zaczyna rozumieć, że poddanie się złu w jednoczesnym zawierzeniu Ojcu ma moc ochronić w człowieku najcenniejszą cząstkę człowieczeństwa. Powierzenie się Bogu w chwili, gdy nie ma już siły na walkę fizyczną lub widzi się jej bezcelowość i bezsens, jest krokiem ku zwycięstwu nad złem.
Jan jest z woli Boga najpierw obserwatorem. Jest to jednak obserwacja zaangażowana. Nie jest gapiem. Jan patrzy i kocha. Jezus na oprawców uczy patrzeć bez nienawiści. Oddzielać zło od człowieka. Jednak ideałem i celem w szkole Jezusa jest być nie tyle obserwatorem, co świadkiem. A do tego daleka droga. W Janie dokonuje się przemiana. Dopiero spoczywał na piersi Jezusa w Wieczerniku, a teraz po kilku godzinach opiera głowę o twarde, zakrwawione drzewo. Można być prawdziwym świadkiem tylko tej rzeczywistości i tych wartości, których samemu się doświadczyło. Jan doświadcza pełni miłości w zapatrzeniu na Ukrzyżowanego. To miłość przemieniająca. Co to za mistrz, co to za nauczyciel, który nie kochałby swoich uczniów. Jezus „do końca umiłował” i jest to stwierdzenie Jana, które zapisał na kartach Ewangelii. Jan, patrząc na Jezusa, zaczyna rozumieć, czym jest miłość do końca i że tylko taka miłość przemienia. Miłość rozumiana jako bezinteresowny dar z siebie. Jan patrzy oczyma i sercem. Na początku bardziej oczyma, ale w miarę upływu chwil męki i agonii zmysł wzroku ustępuje miejsca sercu. „Patrzaj sercem!” (A. Mickiewicz). Uczeń Jezusa patrzy sercem, bo tylko tak można dostrzec miłość. Obecność przy agonii Jezusa była dla młodego Jana doświadczeniem tak silnym, że przemieniła jego patrzenie na świat. Z obserwatora stał się świadkiem i tej Miłości poświęcił całe swoje życie. Miłość zaprowadziła go do Prawdy. Prawdy o Bogu przebaczającym. I my dziś wpatrując się w wywyższony nad głową świata krzyż nie pozostańmy jedynie pobożnymi widzami, ale pozwólmy Jezusowi przez dar komunii i adoracji przy Jego grobie czynić z nas świadków Miłości i Prawdy. Prawdy o Bogu, który ofiaruje się dla nas i za nas, i czyni nas zdolnymi do ofiary na Jego wzór.
Pozwólmy się przemienić Jezusową męką i Jego krzyżem – krzyż codzienny, który nosimy za Jezusem czyni z nas uczniów prawdziwych, bo uczeń nie jest nad Mistrza.
autor: ks. Wojciech Silski
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






