|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Wielki Piątek - czy wierzysz w śmierć?Chrzest to zanurzenie w śmierć Jezusa Chrystusa. Jest więc czymś jak najbardziej właściwym mówić o chrzcie świętym podczas liturgii Wielkiego Piątku. Jak chrzest wpłynął na moje życie? Co zmieniło się w momencie mojego chrztu? Kiedy miał miejsce mój chrzest? A co by było gdybym nie został ochrzczony? Chrzest to zanurzenie w śmierć Jezusa Chrystusa. Jest więc czymś jak najbardziej właściwym mówić o chrzcie świętym podczas liturgii Wielkiego Piątku. Jak chrzest wpłynął na moje życie? Co zmieniło się w momencie mojego chrztu? Kiedy miał miejsce mój chrzest? A co by było gdybym nie został ochrzczony?
Gdybym nie był ochrzczony, bardzo bałbym się o swoje życie. Żyłbym w nieustannym strachu o to, że stracę pracę, pieniądze i inne sprawy potrzebne do życia. Lękałbym się także o swoje zdrowie – jest tyle nieuleczalnych chorób. Bałbym się także o swoich bliskich – jest tyle niebezpieczeństw, które zagrażają na każdym kroku. Wypadki, choroby, kataklizmy – wystarczy chwila by stracić lub poważnie okaleczyć życie. Człowiek nieochrzczony boi się, że zostanie zszargane jego dobre imię, prestiż – ludzie dobrze o mnie mówią, ludzie mnie szanują, ale gdyby to się zmieniło – wolę o tym nie myśleć. Gdybym nie był ochrzczony lękałbym się o swoją przyszłość i o wiele innych spraw. Żyłbym w nieustannym więzieniu lęku, w takiej klatce którą stworzył demon. Bez chrztu bowiem nie można uwierzyć w to, że w śmierci jest życie. Że w ruinie planów, marzeń i oczekiwań można odkryć Boga. Człowiek nieochrzczony nie wierzy w to, że Bóg na ruinach jego życia może zbudować świątynię prawdziwego szczęścia. A czy ja w to wierzę? Ja – chrześcijanin, czyli zanurzony w śmierć Chrystusa?
Tak. Ja mocno wierzę w to, że wszędzie tam, gdzie coś tracę – tam naprawdę zyskuję. Nie znaczy to, że nie boję się zupełnie o swoje życie: o pracę, pieniądze, zdrowie, dobre imię, przyszłość… Jest we mnie naturalny opór, sprzeciw wobec cierpienia, ale jest też nadzieja, która to przewyższa. Zostałem zanurzony w śmierć Chrystusa i od tego momentu mogę z nadzieją patrzeć na każdą śmierć, której doświadczam. Czym jest zatem śmierć Chrystusa?
Śmierć Jezusa na krzyżu ukazuje miłość Boga do grzesznika. Ta miłość nosi znamiona szaleństwa. Bóg bowiem kocha kogoś, kto odwrócił się do Niego plecami. Bóg kocha swojego wroga i jednocześnie pokazuje jak ja mam kochać swoich nieprzyjaciół. Mam kochać bez lęku o siebie – mam być gotowy na utratę tego wszystkiego, co wydaje mi się konieczne do przetrwania. Czy taka miłość ma sens w XXI wieku? O tej miłości usłyszeliśmy wczoraj, gdy Jezus umył Apostołom nogi. Dzisiaj widzimy ją na krzyżu. Ta miłość na pierwszy rzut oka jest raczej słabością. To nie jest coś co natychmiast rozwiąże problemy osobiste, społeczne, gospodarcze tego świata. Jezus przybity do krzyża. Jednak właśnie tej miłości – miłości ukrzyżowanej – Bóg zagwarantował nieśmiertelność. Do tego dojdziemy jutro – podczas Paschy.
Święty Paweł w liście do Galatów napisał: „Nie daj Boże, abym miał się chlubić z czego innego jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6,14). Krzyż, który dla człowieka nieochrzczonego jest zgorszeniem – czymś bezsensownym, dla nas jest chlubą, powodem do dumy. Jest kluczem do zrozumienia mojego i twojego życia.
autor: ks. Jacek Zjawin
|