W numerze
 
marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Wigilia Paschalna »

Nieść nadzieję ubogim - pan moją mocą... Jemu zawdzięczam moje ocalenie

Drukuj

Pośród mroków, nieśmiało, ale uparcie, rozprzestrzenia się blask świecy, dotyka coraz szerszych kręgów, wdziera się w najtajniejsze zakamarki, aby już nic nie pozostało w cieniu, aby już nic nie pozostało ukryte, aby już nic nie pozostało zapomniane…

 

Pośród niepokojów i strachów, nieśmiało, ale uparcie, rozprzestrzenia się Głos, który wbrew wszystkiemu głosi nadzieję odrzuconym, zagubionym, smutnym, samotnym, obojętnym, zniechęconym, zacietrzewionym, zapatrzonym w siebie, dumnym, przemądrzałym. Aby już nic nie pozostało takie samo

 

Pośród tradycyjnych obrzędów, mniej lub bardziej zrozumiałych, Pan Żyjący i Zwycięski, dotyka ludzkich serc, jakby nieśmiało, ale uparcie proponując nową drogę życia. Nie od jutra, nie kiedyś tam, ale od zaraz… bo nie może zostać zmarnowane wielkie dzieło, którego podjął się Pan Zastępów dla ciebie i dla mnie. Nie może być odkładane na później to, co wzięło swój początek w tajemnicy Stworzenia, nie może poczekać na bardziej sprzyjające okoliczności, realizacja Bożego zaproszenia do życia świętego – bo blask paschalnej świecy dociera do najbardziej ukrytych zakamarków, bo Głos wyśpiewuje nadzieję najbardziej pogubionym, bo Pan Zmartwychwstał, prawdziwie Zmartwychwstał.

 

I to właśnie jest powodem, iż w najbardziej starożytnej tradycji Kościoła, czas Wigilii Paschalnej koncentruje się wokół tajemnicy Chrztu Świętego, przypominając nam “starym chrześcijanom” o zakorzenieniu w Chrystusie, który wyrywa nas z niewoli grzechu i śmierci. Przywykliśmy już do tego, fascynującego w gruncie rzeczy, Jezusowego zaproszenia do życia świętego, dlatego też nieco obojętnie brzmi Dobra Nowina o tym, co Jezus zrobił dla mnie i dla ciebie.

 

A przecież to nie “jacyś enigmatyczni grzesznicy” dotknięci zostali Bożym przebaczeniem, ale każdy z nas, kto zbliżył się do sakramentu pojednania, mocą Zmartwychwstałego powstał z grzechu.

 

To nie “jacyś wydumani ubodzy” potrzebują wsparcia, podtrzymania, umocnienia i dźwignięcia, ale każdy z nas, kto nie może poradzić sobie z własnymi problemami i słabościami, kto już zniechęcił się własną dobrą wolą nieprzynoszącą większych efektów, może uchwycić się szat Zmartwychwstałego, aby Jego mocą iść dalej.

 

To nie “jacyś tam ludzie”, podśpiewują sobie o Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana…, ale to każdy z nas, kto ogarnięty został łaską Chrztu, wezwany jest przez Zmartwychwstałego do wspólnej drogi ku niebu.

 

Pan moją mocą i źródłem męstwa, jemu zawdzięczam moje wybawienie…, dlatego raz jeszcze na drodze mojego życia zostałem zaproszony, aby spojrzeć na Jezusa Zmartwychwstałego i otworzyć dla Niego każdą cząstkę mojego życia, aby mógł On sam przemieniać mnie w swojego ucznia.

 

 

 

 

 

autor: ks. Paweł Pacholak