W numerze
 
marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Wigilia Paschalna »

Sugestie słuchacza

Drukuj
Myślę, że ewangelia Wigilii Paschalnej (Łk 24,1-12) pokazuje nam, jak trudno być świadkiem miłości. Niewiasty bardzo wcześnie wstały i skoro świt poszły do grobu Pana Jezusa. Przecież wiedziały, że nie żyje, że w tak straszny sposób został zamordowany, że pochowano Go pospiesznie – więc teraz już Mu nie pomogą. Umarł. Jego ciało nie zostało namaszczone, ale co to zmieni, że teraz przyniosą olejki. Przecież grób został szczelnie zamknięty i przywalony głazem, aby nikt nie wykradł ciała. I co one, słabe kobiety mogłyby tu zdziałać?

Myślę, że ewangelia Wigilii Paschalnej (Łk 24,1-12) pokazuje nam, jak trudno być świadkiem miłości. Niewiasty bardzo wcześnie wstały i skoro świt poszły do grobu Pana Jezusa. Przecież wiedziały, że nie żyje, że w tak straszny sposób został zamordowany, że pochowano Go pospiesznie – więc teraz już Mu nie pomogą. Umarł. Jego ciało nie zostało namaszczone, ale co to zmieni, że teraz przyniosą olejki. Przecież grób został szczelnie zamknięty i przywalony głazem, aby nikt nie wykradł ciała. I co one, słabe kobiety mogłyby tu zdziałać? A przecież przyszły. Przyszły z miłości – bo z jakiego by innego powodu? Bardzo musiały kochać, skoro zjawiły się tutaj o tak wczesnej porze, chociaż nie miało to żadnego sensu. To co je spotkało przy grobie, było jeszcze gorsze, niż mogły się spodziewać. Ciała w grobie nie było. Słowa nieznanych mężczyzn ubranych w lśniące szaty mogły zabrzmieć wręcz okrutnie: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?” Co ci ludzie mówią?

Czy możemy sobie wyobrazić swoją reakcję w takiej sytuacji? Oburzenie, gorzkie słowa o naigrawaniu się z naszego bólu, podejrzenia, że to pewnie jacyś niegodziwcy, którzy są zamieszani w kolejną aferę wokół naszego ukochanego Mistrza, któremu nawet po śmierci nie dają spokoju.

A tamte kobiety, choć mocno zaskoczone, z prostotą, pokorą i wiarą przyjęły wieść o zmartwychwstaniu. Podzieliły się nią z apostołami. I co dalej? „Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary”. Kolejna porażka. I jak tu być świadkiem miłości? Nie warto się wysilać – czyż nie tak pomyślałoby wielu z nas?

Może warto wykorzystać przykład owych kobiet, aby rozwinąć temat bycia świadkiem Zmartwychwstałego Chrystusa i Jego Miłości pomimo wszystko – mimo trudu, przeciwności, niezrozumienia, poczucia bezsensu, często upokorzenia. Po upływie 2000 lat od zmartwychwstania Chrystusa nic się nie zmieniło. Nasze słowa i tak przez wielu nazwane zostaną „czczą gadaniną”. Myślę, że trzeba nieustannie umacniać nas w wierze, nadziei i miłości, oraz wzbudzać wolę i gotowość dawania świadectwa.

autor: Anna Lipczyńska