W numerze
 
maj/czerwiec 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Wniebowstąpienie Pańskie »

Radość

Drukuj
Dzisiejsze święto uczy nas radości z obecności Boga. Bo oto wpatrujemy się w Jezusa wstępującego w niebo i zarazem pamiętamy, że jest on w niebie u swego Ojca. A przecież Bóg nie podlega żadnym ograniczeniom. Dlatego On jest zawsze i wszędzie, jest przy nas. Każde spotkanie z Jezusem mówi nam o radości i do prawdziwej radości zachęca. Miesiąc, który przeżywamy, jest wielką radością dla wielu dzieci, ponieważ to jest czas ich pierwszej komunii świętej. Tak bardzo wtedy doświadczają radości spotkania z Jezusem.

Rozpoczniemy dziś od prostego pytania: Co to jest radość? (Dzieci odpowiadają: uśmiech; gdy ktoś jest wesoły; gdy się śmiejemy; gdy ktoś jest zadowolony, bo się coś udało; gdy jesteśmy szczęśliwi…). Wszyscy rozumiemy, że radość to nie tylko to, że ktoś się uśmiecha, ale to jest coś więcej, coś, co dotyka naszego wnętrza, naszego serca. Oczywiście, jeśli teraz zapytam was, czy chcecie być pełni radości, to odpowiedź będzie z góry określona i jasna – wszyscy odpowiedzą, że tak. A jak nazywamy przeciwieństwo radości? (Dzieci odpowiadają: smutek). Trudno o tym mówić, bo nikt nie chce być smutny, ale czasami jest nam smutno, np. kiedy kończą się wakacje, kiedy kończy się coś ciekawego, kiedy żegnamy się z kimś, kogo lubimy, bo trzeba się rozstać.

Wróćmy teraz do dzisiejszych czytań. Słyszeliśmy o ostatnim spotkaniu Jezusa Chrystusa na ziemi z uczniami. Gdzie było to spotkanie? (Na Górze Oliwnej). Kto tam był z Jezusem? (Apostołowie). Jezus powiedział kilka słów – czyli nie była to długa przemowa – ale złożył bardzo ważną obietnicę. Czy ktoś pamięta, kogo obiecał zesłać? (Ducha Świętego). Miało miejsce swego rodzaju pożegnanie, Jezus rozstał się z uczniami i wstąpił do nieba. Mówiliśmy sobie przed chwilą, że smutne są pożegnania szczególnie tych osób, które bardzo lubimy. Pewnie apostołom też było smutno pożegnać Jezusa. Tyle czasu byli razem, tyle pięknych i cudownych rzeczy widzieli. Były jednak trudne i ciężkie chwile, jak męka i śmierć Jezusa. Tym bardziej byli szczęśliwi, gdy rozpoznali Jezusa zmartwychwstałego. Wydawałoby się, że tam też było dużo smutku, ale jak słyszeliśmy w ewangelii – nic z tych rzeczy, bo była radość, z radością wrócili do Jerozolimy.

Dzisiejsze święto uczy nas radości z obecności Boga. Bo oto wpatrujemy się w Jezusa wstępującego w niebo i zarazem pamiętamy, że jest on w niebie u swego Ojca. A przecież Bóg nie podlega żadnym ograniczeniom. Dlatego On jest zawsze i wszędzie, jest przy nas. Każde spotkanie z Jezusem mówi nam o radości i do prawdziwej radości zachęca. Miesiąc, który przeżywamy, jest wielką radością dla wielu dzieci, ponieważ to jest czas ich pierwszej komunii świętej. Tak bardzo wtedy doświadczają radości spotkania z Jezusem. Młodsze dzieci dopiero czekają na to spotkanie. Natomiast my możemy teraz szybko policzyć, ile lat temu byliśmy u pierwszej komunii świętej – niektórzy rok, dwa, inni dziesięć, piętnaście, czy np. dwadzieścia dziewięć lat temu. Wspominamy ten przepiękny dzień i na pewno za niego trzeba Panu Bogu dziękować, nawet dziś, po tylu latach. Ale też wspominamy naszą radość z tego dnia, bo przez to uczymy się, że każde spotkanie z Jezusem przynosi radości. I też widzimy, jak blisko nas jest Jezus w Chlebie Eucharystycznym. Dlatego uczmy się żyć Jego obecnością i w Jego obecności, by kiedyś być razem z Nim w niebie.

autor: ks. Konrad Zygmunt