|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Wierząc w nieskończoną dobroć i miłość Boga, wiemy, że Jezus musiał mieć nadzwyczaj ważny powód, aby odejść od swoich uczniów. Czy czuł się ograniczony człowieczeństwem? Czy można sobie jakoś wyobrazić boski punkt widzenia i zacząć kazanie od słów: Jezus odszedł do nieba, a uczniowie bardzo się uradowali, ponieważ wiedzieli, że…
„Królestwo moje nie jest z tego świata”. A dlaczego? Dlaczego Jezus nas opuścił, zostawił w świecie pełnym pokus, grzechu, zła? Przecież gdyby fizycznie był z nami, nawet czysto po ludzku, mielibyśmy na pewno więcej sił do czynienia dobra. Czy nie tak było z papieżem Janem Pawłem II i jego wizytami w Polsce? W Watykanie był wiele lat. Nauczał. Wiele razy przemawiał bezpośrednio do rodaków. Największy jednak oddźwięk wywołały w Polsce jego wizyty. Czy nie tak byłoby, gdyby Jezus chodził wśród nas? A może jednak przeciwnie? W dzisiejszej ewangelii czytamy, że „odszedł od nich uniesiony do nieba, oni zaś powrócili z wielką radością do Jeruzalem”. Jak to? Mistrz odchodzi, a uczniowie się radują? To bardzo dziwne. Czy kaznodzieja mógłby wytłumaczyć ten paradoks? Może patrzymy na to wydarzenie z punktu widzenia człowieka? Jak spojrzałby na to Bóg? Wierząc w nieskończoną dobroć i miłość Boga, wiemy, że Jezus musiał mieć nadzwyczaj ważny powód, aby odejść od swoich uczniów. Czy czuł się ograniczony człowieczeństwem? Czy można sobie jakoś wyobrazić boski punkt widzenia i zacząć kazanie od słów: Jezus odszedł do nieba, a uczniowie bardzo się uradowali, ponieważ wiedzieli, że… Wielu zapyta, dlaczego Jezus nie postąpił tak, jak zapewne chcieliby Jego uczniowie. Czy nie jest tak, że raz po raz mamy jakieś prośby, a właściwie życzenia, kierowane do Boga i dziwimy się, i smucimy, gdy Bóg ich nie spełnia? Czy nie zmieniamy słów „Bądź wola Twoja” na „Bądź wola moja…”? Może w dzisiejszą homilię warto wpleść rozważania na ten temat. autor: Piotr Dworniczak
|