W numerze
 
maj/czerwiec 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Wniebowstąpienie Pańskie »

W kierunku nieba

Drukuj
O swoim odejściu do Ojca Pan Jezus wspominał apostołom przed swoją męczeńską śmiercią i chwalebnym zmartwychwstaniem. Chciał w ten sposób przygotować ich na to ważne wydarzenie. Oni jednak jeszcze wtedy nie rozumieli jego słów, że będzie cierpiał, że trzeciego dnia zmartwychwstania i zasiądzie po prawicy Boga. Dopiero gdy już się wszystko spełniło, co Jezus zapowiedział, gdy dokonała się Jego Pascha, czyli przejście ze śmierci do życia powoli zaczynali odkrywać jego słowa. Chociaż wątpliwości niektórych z nich nie opuszczały do końca, co potwierdza dzisiejsza Ewangelia.

 

O swoim odejściu do Ojca Pan Jezus wspominał apostołom przed swoją męczeńską śmiercią i chwalebnym zmartwychwstaniem. Chciał w ten sposób przygotować ich na to ważne wydarzenie. Oni jednak jeszcze wtedy nie rozumieli jego słów, że będzie cierpiał, że trzeciego dnia zmartwychwstania i zasiądzie po prawicy Boga. Dopiero gdy już się wszystko spełniło, co Jezus zapowiedział, gdy dokonała się Jego Pascha, czyli przejście ze śmierci do życia powoli zaczynali odkrywać jego słowa. Chociaż wątpliwości niektórych z nich nie opuszczały do końca, co potwierdza dzisiejsza Ewangelia.
Dlatego słuchając dzisiaj słów o wniebowstąpieniu na pewno rodzi się w nas to bardzo ważne pytanie: Dlaczego zatem Pan Jezus wstąpił do nieba? Mógł przecież pozostać z apostołami na ziemi i ich umacniać. Ponadto po swoim zmartwychwstaniu mógł przejść się po uliczkach Jerozolimy i pozdrowić tych, którzy wołali: „Ukrzyżuj Go!”. Mógł udać się w odwiedziny do Annasza, Kajfasza, Piłata oraz innych niedowiarków. Zapewne przeżyliby nie lada zdziwienie, że ten którego tak znieważyli, skazali na śmierć, teraz stoi przed nimi. Powiedzielibyśmy, że mógłby im wszystkim pokazać kim jest i może by w niego uwierzyli? Dlaczego zatem Pan Jezus wstępuje do nieba?
Po pierwsze dlatego aby mogła spełnić się obietnica, którą dał apostołom. Jest to obietnica, ochrzczenia Duchem Świętym, który ich tak umocni, że będą mieli moc dawania świadectwa o Jezusie po całej ziemi. My także otrzymujemy Ducha Świętego w sakramentach chrztu i bierzmowania. Napełnia nas mocą, abyśmy odważnie przyznawali się do Jezusa w szkole, domu i na podwórzu.
Po drugie. Pan Jezus wstępuje do nieba, aby nam pokazać w jakim mamy iść kierunku, że celem naszej życiowej wędrówki jest niebo. On poszedł przygotować nam miejsce. Czasami próbujemy sobie wyobrazić czym jest niebo i zauważamy, że jest to bardzo trudne. Ktoś kiedyś napisał, że „Niebo to miejsce i chwila, w której Bóg bierze nas w swoje ramiona”. To stan niewyobrażalnego szczęścia. Dlatego żadne nasze wyobrażenia nie są w stanie oddać tego czym jest niebo. Zresztą sam Jezus powiedział, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie jest w stanie pojąć tego, co Bóg przygotował dla tych, którzy go miłują. Ci którzy szczerym sercem kochają Pana Jezusa, już „dotykają” nieba i mile będą zaskoczeni.
Po trzecie Jezus usuwa się do nieba, dając nam pole do działania. Pragnie, abyśmy wśród ludzi ukazywali to, czego już się od Niego nauczyliśmy. On wie, że czasami jest to dla nas bardzo trudne, dlatego daje nam gwarancję, że nigdy nie będziemy sami. Jezus zawsze towarzyszy nam w swoim Duchu, w Słowie Bożym, sakramentach oraz błogosławi nam, abyśmy jak najlepiej wypełnili zadania, które przed nami stawia i w ten sposób zrealizowali nasze powołanie do świętości.
Aby przeżywać szczęście spotkania się z Jezusem w niebie potrzeba, abyśmy już tu na ziemi, przeżywali z Nim komunię, czyli szli z Jezusem przez życie. On daje nam szansę przeżywania takiej komunii każdego dnia, szczególnie podczas Mszy świętej, adoracji, modlitwy i gdy przychodzi do nas w drugim człowieku, np. koleżance lub koledze potrzebującym pomocy chociażby w nauce. Zatem otwarci na podpowiedzi płynące od Ducha Świętego i wiernie wypełniając nasze zadania biegnijmy w kierunku nieba, gdzie Jezus pragnie nas przyjąć w swoje ramiona.
 
 
autor: ks. Tomasz Rogoziński