Pamiętajmy o tych, którzy już powrócili do domu Ojca
Pewna pani przychodziła bardzo często z samego rana na cmentarz. I choć było gorące lato, to ona ubrana była w ciemny kostium, a na głowie miała czarny kapelusz. W ręku trzymała piękną białą różę. Stawała przy pewnym grobie i przez chwilę trwała w milczeniu. Potem kładła tę różę i odchodziła. Nawet nie popatrzyła na to, co dzieje się dokoła niej. I tak przez całe wakacje, co parę dni, z samego rana, owa dama w ciszy pojawiała się na cmentarzu i w ciszy zeń odchodziła. Po jakimś czasie nikt już tej pani w czarnym kapeluszu nie widział. Nie wiadomo co się z nią stało.
Cel homilii: Chrystus przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie wysłużył nam życie wieczne. Osiągniemy jednak niebo, gdy swym życiem godnym Ewangelii wypracujemy sobie zbawienie wieczne. Ukazujemy dzieciom sens modlitwy za tych, którzy powrócili do domu Ojca.
Pomoce: Jeden duży znicz i kwiat.
Pewna pani przychodziła bardzo często z samego rana na cmentarz. I choć było gorące lato, to ona ubrana była w ciemny kostium, a na głowie miała czarny kapelusz. W ręku trzymała piękną białą różę. Stawała przy pewnym grobie i przez chwilę trwała w milczeniu. Potem kładła tę różę i odchodziła. Nawet nie popatrzyła na to, co dzieje się dokoła niej. I tak przez całe wakacje, co parę dni, z samego rana, owa dama w ciszy pojawiała się na cmentarzu i w ciszy zeń odchodziła. Po jakimś czasie nikt już tej pani w czarnym kapeluszu nie widział. Nie wiadomo co się z nią stało.
Minęły prawie dwa lata, gdy pod koniec maja pojawiła się znowu na cmentarzu. Tym razem była już ubrana w jasną sukienkę, a na głowie miała słomkowy kapelusik. I co się okazało? Otóż ta pani przed dwoma laty przeżyła bardzo trudne chwile w swym życiu. Wraz ze swym narzeczonym planowali pobrać się pod koniec czerwca. Bardzo się kochali. Ale stało się coś bardzo bolesnego. Jej narzeczony nagle zmarł. Dla tej pani były to najtrudniejsze chwile w życiu. Swój ból po stracie narzeczonego wyrażała w rozmaity sposób. Często była na porannej na mszy świętej, a po niej szła na cmentarz, kładła białą różę i modliła się za tego, którego bardzo kochała. To był czas jej żałoby. Po jakimś czasie już nie była smutna. I poznała innego pana, którego równie silnie pokochała. Na początku czerwca w owej miejscowości był jej ślub z nowym narzeczonym. Jakież zdziwienie wywołała owa para, gdy prosto z kościoła udali się pieszo na cmentarz. On ubrany w wytworny frak, a ona w białej sukience z białym kapeluszem na głowie. Oboje złożyli na grobie wiązankę z pięknych białych róż. Przez chwilę modlili się w ciszy, a potem udali się na swoje wesele. Ponoć niektóre panie, które dość często są obecne na cmentarzu, płakały. A dlaczego? Nie wiadomo, być może ktoś z was się domyśla…
Dzisiejszy dzień jest pełen tajemnicy. Udajemy się dzisiaj na cmentarze, aby w sposób szczególny modlić się za wszystkich naszych zmarłych. Najbardziej pamiętamy o tych, którzy byli naszymi krewnymi. Wy, drogie dzieci, nawet nie znacie wszystkich krewnych, którzy już zakończyli swoje ziemskie życie. To naturalne, bo przecież znacie ich tylko z opowiadań najstarszych, czyli babci albo dziadka, a może ktoś z was ma jeszcze pradziadków. że dawno, dawno temu, kiedy was jeszcze nie było na świecie, że żył ich dziadek, albo babcia. To są odległe lata. Ale właśnie dzisiaj modlimy się za tych wszystkich zmarłych, aby Bóg przebaczył im wszystkie grzechy i aby przyjął ich do siebie, czyli aby obdarzył ich życiem wiecznym. To jest nasza prawda wiary, że tylko modlitwą możemy pomóc tym zmarłym. Aby sobie lepiej to wyobrazić, przyniosłem na dzisiejsze kazanie dwie rzeczy. (Stawiamy w widocznym miejscu znicz). Ten znicz ma sens tylko wtedy, gdy świeci jasnym płomieniem. Dlatego teraz go zapalimy (Prosimy dziecko, aby zapaliło znicz). Teraz symbolika tego światełka przypomina nam, że światło Pana Jezusa świeci tym, którzy już odeszli przed nami i są w świecie zmarłych. Jest jeszcze coś innego, co nam żyjącym pomaga w łączności ze zmarłymi. (Obok zapalonego znicza stawiamy kwiat). Najczęściej na grobach naszych zmarłych stawiamy kwiaty – symbol pamięci, miłości, przywiązania. Wierzący w Pana Jezusa po śmierci swoich bliskich, przyjaciół, znajomych czy sąsiadów nie trwają długo w żałobie. Owszem, zaraz po śmierci kochanej i bliskiej osoby, jest nam smutno, ale potem silniejsza jest nadzieja na życie w niebie. I dlatego w tych pierwszych dniach listopada w sposób szczególny pamiętamy w modlitwie o wszystkich zmarłych. Wierzymy, że w ten sposób pomagamy zmarłym spotkać się z Bogiem. To jest tajemnica naszej wiary.
autor: ks. Andrzej Ziółkowski CM
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






